Prośba Sikorskiego skazana na porażkę
Środa, 12 grudnia 2012 (13:36)Indolencja polskiego rządu oraz dyplomacji w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej daje wyraźny znak międzynarodowej opinii publicznej, że kwestia ta nie ma rangi priorytetowej.
Sposób wystosowania prośby Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych, do szefowej dyplomacji Unii Europejskiej Catherine Ashton w sprawie pomocy odzyskania wraku samolotu Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, w świecie dyplomacji skazany jest na porażkę.
- Forma, sposób i czas złożenia prośby wskazuje na to, że zostało to zrobione jedynie pro forma, z pełnym przekonaniem, że prośba ta nie odniesie żadnego skutku. Gdyby ta prośba miała być skuteczna, to wówczas złożona by była w innych okolicznościach – wyjaśniał w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Dariusz Sobków, były ambasador tytularny w Stałym Przedstawicielstwie Polski przy Unii Europejskiej.
Jak wyjaśnił, zaniechano kilku ważnych działań poprzedzających złożenie tej prośby.
- Przede wszystkim nie było przygotowania opinii publicznej i dyplomatycznej na tę prośbę. Inaczej mówiąc, wcześniej nadano by pewien rozgłos medialny i dyplomatyczny tej sprawie, m.in. poprzez zapowiedź złożenia tej prośby. Nie miało to miejsca, a wręcz przeciwnie - mieliśmy do czynienia z poinformowaniem post factum o jej złożeniu – wyjaśnił dyplomata.
Podkreślił, że wniosek Sikorskiego padł po ponad dwóch i pół roku od katastrofy, "co ewidentnie pokazuje, że sprawa nie jest pilna i nie ma ogromnej rangi".
Były ambasador tytularny w Stałym Przedstawicielstwie Polski przy Unii Europejskiej ocenił, że odpowiedź mówiąca o tym, iż szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton przyjęła do wiadomości prośbę ministra Sikorskiego, w świecie dyplomatycznym jest jednoznaczna – w tej sprawie nic się nie zrobi.
- Maja Kocijanczicz, rzecznik Ashton, od razu zaznaczyła, że na najbliższym szczycie będą omawiane inne sprawy, m.in. kwestie gospodarcze, regionalnej i międzynarodowej polityki zagranicznej - zwraca uwagę Sobków.
Obama „resetuje” stosunki z Rosją
Dyplomata odniósł się także do odpowiedzi Białego Domu na petycję sygnowaną przez ponad 31 tys. osób, które zwróciły się do administracji prezydenta Baracka Obamy o wsparcie międzynarodowego śledztwa mającego wyjaśnić okoliczności i przebieg katastrofy smoleńskiej.
- Dyplomacja amerykańska swoje stosunki z Rosją oparła na zasadzie „wyresetowania”, czyli niewtrącania się w rosyjskie stanowiska w wielu ważnych, międzynarodowych sprawach. Nie jest to „nowe otwarcie”, lecz ustępstwo wobec Rosji. „Wyresetowanie” amerykańskich stosunków z Rosją polegało m.in. na rezygnacji z projektu tarczy antyrakietowej, której elementy miały znajdować się na terytorium Polski i Czech – ocenił Dariusz Sobków w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl.
Jego zdaniem, „reset” w wykonaniu administracji Baracka Obamy polega na „oddawaniu” interesów i bezpieczeństwa państwa polskiego w pewnym stopniu Rosjanom, a na pewno jest to „zdejmowanie” opieki w sferze bezpieczeństwa, na którą liczyliśmy w projekcie tarczy.
- Brak reakcji administracji Obamy na petycję w sprawie międzynarodowego śledztwa wyjaśniającego katastrofę smoleńską jest logiczną kontynuacją tego „resetowania”. Stanowisko amerykańskiej administracji jest niewiarygodne. Tak samo niewiarygodne było odstąpienie od tarczy międzynarodowej – podkreślił nasz rozmówca.
Izabela Kozłowska