• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Junckera zmienne nastroje

Środa, 22 marca 2017 (10:34)

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przeżywa ostatnio zmienne nastroje. Raz jest pesymistą, kiedy mówi o unijnych problemach czy przedstawia aż pięć scenariuszy dotyczących przyszłości Wspólnoty, innym razem mówi o szybkim jej rozwoju i przyjmowaniu nowych członków.

Ostatnio udzielił wywiadu niemieckiej gazecie „Bild am Sonntag” i powiedział, że już żaden kraj z UE nie wyjdzie. Co więcej, ma się ona powiększyć i będzie miała więcej niż 30 członków.

Nie bardzo wiadomo, na czym oparty jest ten optymizm Junckera, bo jeszcze niedawno w Parlamencie Europejskim mówił o poważnych problemach UE, Brexicie, imigracji i związanym z nią terroryzmie, wreszcie ciągle poważnym kryzysie krajów Południa strefy euro.

Nie jest bowiem jasne, czy uda się w ciągu dwóch lat wynegocjować pomiędzy UE i Więlką Brytanią rozsądne porozumienie o wyjściu tego kraju ze Wspólnoty, czy też wyjdzie on bez żadnej umowy zaakceptowanej przez obydwie strony.

Kolejny poważny problem to masowa imigracja do UE i terroryzm z nią związany. W 2015 liczba imigrantów przybyłych do UE przekroczyła 1,5 miliona, w roku 2016 znacząco osłabła ze względu na porozumienie z Turcją, ale niestety po wydarzeniach pomiędzy Holandią i Turcją może być ono zerwane. Nie ma także porozumienia UE z krajami Afryki Północnej, a więc ten kierunek imigracji jest ciągle otwarty.

Ciągle aktualne są problemy krajów Południa strefy euro, w tym wręcz dramatyczna sytuacja Grecji i coraz trudniejsza sytuacja włoskiego systemu bankowego (360 mld euro złych kredytów), które pozostają do rozwiązania.

Z kolei na początku marca w PE w Brukseli Juncker w tzw. białej księdze przedstawił aż pięć scenariuszy dalszego funkcjonowania UE-27: kontynuacji, ograniczenia współpracy do wspólnego rynku, unii wielu prędkości, współpracy tylko w tych dziedzinach, w których uda się osiągnąć największą wartość dodaną, i wreszcie wariant piąty, czyli dalsze zacieśnianie współpracy aż do zbudowania federacji państw europejskich.

Mimo że nie zadeklarował wyraźnie, za którym z tych wariantów się opowiada, to z treści jego wystąpienia można było wywnioskować, że najbliższy mu jest scenariusz piąty – Stanów Zjednoczonych Europy.

Jak stwierdził, taka wizja go pociąga, ale nie będzie realizował żadnej, bo w 2019 roku kończy funkcjonowanie na stanowisku przewodniczącego KE i nie będzie się już ubiegał o to stanowisko na następną kadencję.

Ponadto w tym roku trzy ważne kraje UE przechodzą testy wyborcze, wybory w Holandii już się odbyły i wygrała je partia obecnego premiera Marka Rutte, ale wyraźnie gorszym wynikiem niż 4 lata temu, ale skład 150- osobowego parlamentu jest bardzo zróżnicowany i aż 20 posłów ma w nim antyimigrancka partia Geerta Wildersa.

Później, pod koniec kwietnia i na początku maja dwie tury wyborów prezydenckich we Francji, a po nich także wybory parlamentarne, które w zasadniczy sposób mogą zmienić sytuację polityczną w tym kraju, wreszcie na jesieni wybory parlamentarne w Niemczech, gdzie także może dojść do zmiany urzędującego kanclerza (Martin Schulz nabrał wiatru w żagle, a jego partia SPD zrównała się w sondażach z CDU-CSU Angeli Merkel).

Wszystko to dobrze nie nastraja, a tu nagle Juncker tryska optymizmem i mówi o przynajmniej 30 krajach w UE i świetlanej przyszłości. Takiej zmienności nastrojów nie da się wytłumaczyć niczym innym, tylko przypadłością szefa KE, w wyniku której klepie po twarzach albo ciągnie za krawaty, przywódców unijnych krajów.

Dr Zbigniew Kuźmiuk