Życie kapłańskie powinno być spójne
Sobota, 4 marca 2017 (19:27)Życie kapłańskie powinno być spójne. Dzięki temu staje się świadectwem dla świata – podkreślił ks. abp Henryk Hoser, zwracając się do księży w konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej. Na stołecznym Kamionku odbył się Wielkopostny Dzień Pokuty Duchowieństwa Diecezji Warszawsko-Praskiej. Katechezę ascetyczną wygłosił ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski, wikariusz regionalny prałatury Opus Dei.
Ksiądz abp Hoser przypomniał kapłanom, że celem ich życia powinna być świętość.
– Dążenie do niej powinno być naczelnym celem naszego życia – podkreślił.
Przypomniał jednocześnie, że realizuje się ona poprzez posługę innym – dzięki codziennej intymnej relacji z Bogiem oraz relacji z Kościołem, z którym wierni identyfikują kapłanów.
– Czy jednak Kościół jest dla nas matką? Czy robimy wszystko dla jego jedności? – zachęcał do refleksji ks. abp Hoser.
Zwrócił jednocześnie uwagę kapłanom na konsekwencję ich niewierności w relacji z Chrystusem.
– Jesteśmy takimi samymi grzesznikami jak ci, których prowadzimy jako duszpasterze. Jednak przełożenie społeczne naszych upadków jest nieporównywalnie większe niż wiernych świeckich. Mając zatem świadomość swojej kondycji i swojej odpowiedzialności, powinniśmy stawać przed Bogiem jako penitenci. Bez tego nasza posługa nigdy nie będzie autentyczna – stwierdził ksiądz arcybiskup.
Przywołując słowa kapłańskiej przysięgi, zaapelował do księży, by ich życie było spójne z tym, co głoszą.
– Nie możemy być nauczycielami z katedry, ale tymi, którzy w jedności Kościoła i natury ludzkiej oraz kapłaństwa powszechnego wierzą w to, co głoszą, oraz głoszą to, w co wierzą – powiedział ordynariusz warszawsko-praski.
Katechezę ascetyczną wygłosił ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski, wikariusz regionalny prałatury Opus Dei. Zachęcał on do spojrzenia na współbraci w kapłaństwie jako na dar od Boga. – Są nam dani dla naszego wzrostu – podkreślił.
Zwracając uwagę na wartość wspólnoty, przestrzegł przed kulturą singli, która zamyka człowieka na innych.
– Możemy stać się pasterzem-działaczem, pasterzem medialnym, pasterzem-pracusiem, pasterzem-budowlańcem – paleta jest szeroka, ale wciąż staje przed każdym z nas pytanie: Czy jestem „dobrym” pasterzem? Dobrym to znaczy, czy mam serce takie jak serce Jezusa, a więc otwarte na drugiego – zachęcał do refleksji rekolekcjonista.
Zwrócił uwagę, że wiele nieporozumień wynika z braku komunikacji.
– Papież zachęca nas do bliskości i otwartości na innych. Czy zatem znam moich braci kapłanów? Czy odkrywam ich twarze, ich duszę, ich własną historię? Czy wiem, co się z nimi dzieje? Jak się czują? – pytał duchowny.
Podkreślił, że papierkiem lakmusowym autentycznej miłości jest stosunek do tych, którzy są najbliżej.
– Możemy głosić piękne słowa, ale jeśli nie potrafimy odkryć potrzebującego Łazarza w naszym domu – w obliczu starszego księdza czy trudnego młodego wikarego, to nic nam się nie uda. Tylko wówczas będziemy w stanie wyjść na peryferie, jeśli to, co stanowi nasze centrum, jeśli nasze relacje będą mocne – przekonywał ks. Moszoro-Dąbrowski.
Zwrócił uwagę, że ten, kto autentycznie otwiera się na Boga i Jego Słowo, ten również otwiera się na przyjęcie swojego brata.
– Wówczas bez względu, jaki mamy charakter, potrafimy towarzyszyć innym, potrafimy wychodzić do nich z miłością – stwierdził wikariusz regionalny prałatury Opus Dei.
Po nabożeństwie pokutnym księża przystąpili do sakramentu pokuty i pojednania. Na koniec odśpiewano Gorzkie Żale.