Powracamy do gry już na uczciwych warunkach
Sobota, 4 marca 2017 (11:44)Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Polskich Zakładach Lotniczych w Świdniku, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Zaprezentowany w czwartek i piątek po raz pierwszy w Polsce wielozadaniowy śmigłowiec AW101, który ma być zaoferowany polskiej armii, to dobry sprzęt?
– Średni śmigłowiec wielozadaniowy AgustaWestland AW101 nie tylko naszym zdaniem, zdaniem pracowników PZL Świdnik, ale także w ocenie ekspertów jest to, jeśli nie najlepszy, to jeden z najlepszych śmigłowców w swojej klasie.
Jakie jest jego przeznaczenie?
– Śmigłowiec występuje w kilku wersjach, które się różnią od siebie wyposażeniem, w zależności od potrzeb użytkowników. Są przeznaczone do misji poszukiwawczych i ratowniczych w warunkach bojowych oraz do wsparcia misji specjalnych, co, jak się wydaje, odpowiada zapotrzebowaniu Ministerstwa Obrony RP. Ten egzemplarz śmigłowca HH-101A Caesar, który przyleciał na prezentacje do Polski, to jeden z najnowszych wariantów AW101. Akurat ta wersja, którą mogliśmy w piątek zobaczyć na lotnisku na warszawskim Bemowie, jest przeznaczona dla wojsk specjalnych. Ale ten śmigłowiec jest także bardzo popularny w wersji morskiej – Merlin, gdzie występuje zarówno w wersji zwalczania okrętów podwodnych, jak i jako śmigłowiec dla misji ratowniczo-poszukiwawczych.
Wiceprezes Leonardo Helicopters, do której należy PZL Świdnik, Krzysztof Krystowski,mówiąc o zaletach tego śmigłowca, podkreślał jego zaawansowanie techniczne…
– Z jednej strony jest to śmigłowiec, który odznacza się dużym stopniem zaawansowania technicznego, ale – co również warto podkreślić – jest to śmigłowiec stosunkowo młody. Jego debiut to przełom XX i XXI wieku, a więc jest to sprzęt zaledwie kilkunastoletni i siłą rzeczy ma przed sobą jeszcze wiele lat służby, przed nim również szereg modernizacji. Jeśli przyjmiemy, że żywot śmigłowca jest liczony na 30 do 40 lat, to ta wersja nie osiągnęła jeszcze półmetka. Nie jest to zatem śmigłowiec jak chociażby francuski caracal, którego sama platforma, czyli konstrukcja, jest sprzed 40 lat.
Dlaczego śmigłowiec AW101 nie został zaoferowany w poprzednim przetargu?
– W poprzednim przetargu maksymalna masa startowa śmigłowca została ustawiona na poziomie 11 ton. I caracal, który jest w klasie 10,5 tony, jeszcze się mieścił w tym przedziale. Natomiast śmigłowce AW101, które mają masę startową 15,5 tony, nie miały na to szans. Tym samym niejako z marszu nie spełniliśmy wymogów formalnych. Tak to wyglądało już na starcie.
Proszę powiedzieć, w jakim zakresie śmigłowiec AW101 jest produkowany w Świdniku?
– W tej chwili w PZL Świdnik powstają elementy struktury kadłuba, łącznie z uchylną tylną rampą. Póki co realizujemy zamówienia w ramach kontraktu norweskiego. W przypadku odpowiedniej skali zamówienia dla Wojska Polskiego – na co liczymy – oraz uzgodnień offsetowych z MON jesteśmy w stanie na miejscu, w Świdniku, produkować cały kadłub śmigłowca AW101.
Zakładając, że MON wybierze AW101, ile osób może znaleźć zatrudnienie przy produkcji tego śmigłowca?
– Muszę się tutaj oprzeć na danych Zarządu PZL Świdnik, które wskazują, że w tej chwili przy tym śmigłowcu pracuje około stu osób. Trudno powiedzieć, o ile wzrosłaby ta liczba przy ewentualnej wygranej w przetargu na dostawy do polskiej armii, bo to zależy od zakresu prac, jaki zostałby skierowany do wykonania w Polskich Zakładach Lotniczych. Póki co nie znamy też wymogów, jakie postawi MON, ale ze wspomnianych wcześniej informacji, jakie podaje Zarząd PZL Świdnik, przy założeniu, że do wyprodukowania byłoby osiem maszyn, to do wykonania tego zadania potrzebne byłoby zaangażowanie być może nawet kilkuset pracowników. Ale tak jak powiedziałem, póki co obracamy się jedynie w sferze domysłów.
Czy już wiadomo, w jakim postępowaniu tego przetargu wystartuje śmigłowiec AW101?
– Postępowanie przetargowe jest zastrzeżone, czyli objęte tajemnicą, stąd nie znamy szczegółów. Natomiast opierając się na informacjach ze strony Zarządu PZL Świdnik, w tej chwili rozpoczyna się etap negocjacji technicznych. I w zależności od tego, jak zostaną ustawione konfiguracje, czyli jakich konkretnie śmigłowców wojsko będzie potrzebowało, to do tych wymogów będzie dostosowana nasza oferta. Tak wygląda mechanizm. We wstępnej ofercie przedstawiliśmy śmigłowce: AW101, AW149 i W-3PL Głuszec. Teraz wszystko będzie zależało od wymogów technicznych, jakie zostaną postawione przez resort obrony. I dopiero znając te kryteria, będziemy dostosowywać i przedstawiać naszą ofertę. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, że PZL Świdnik przedstawi śmigłowiec w wersji morskiej dla Marynarki Wojennej. Jednak gdyby się okazało, że wymogi techniczne postawione dla śmigłowców w wersji dla wojsk specjalnych będą również odpowiadały specyfikacji tego śmigłowca, to nie można wykluczyć, że także dla tych wojsk zostanie zaproponowany śmigłowiec AW101.
Jakie są perspektywy dla śmigłowca AW149?
– Śmigłowiec AW149, jak wspomniałem, też jest zaproponowany, ale przy tych najbliższych zamówieniach, jakie mają być w pierwszym rządzie zrealizowane, a więc 16 maszyn dla wojsk specjalnych do misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz do zwalczania okrętów podwodnych, nie będzie brany pod uwagę. Być może przy kolejnych postępowaniach, gdzie w grę będzie wchodził zakup śmigłowców w wersji SAR, czyli do zadań poszukiwawczo-ratowniczych dla Wojsk Lądowych oraz w wersji transportowej.
Nowe możliwości otwierają się przed PZL Świdnik w przypadku wygranej w tym przetargu śmigłowcowym, ale także w pewnej perspektywie, mając na uwadze kolejne postępowania?
– Dla PZL Świdnik najważniejsze jest teraz utrzymanie aktualnych zdolności, czyli możliwości zbudowania śmigłowca – począwszy od konstrukcji poprzez sprzedaż, dalej serwisowanie i modernizację sprzętu. I tu upatrujemy swoją szansę. Jednocześnie wszyscy w Świdniku mamy świadomość, że jest nam potrzebny nowy model produkcyjny śmigłowca. Nasze rodzime konstrukcje, jak chociażby W-3 Sokół, co by o nim nie powiedzieć, to konstrukcja starsza, natomiast młodszą konstrukcją jest śmigłowiec W-3PL Głuszec. Jest też mniejsza maszyna, lekki, wielozadaniowy, szkolny, patrolowo-obserwacyjny śmigłowiec o masie do półtorej tony SW-4 – popularny Puszczyk – używamy w Dęblinie. Jednak czas idzie do przodu i my również musimy iść z postępem. Nadchodzi czas, gdzie potrzebujemy czegoś nowego, a więc wejścia na kolejny, wyższy poziom technologiczny.
Jest na to szansa?
– Jest szansa na to, że jeśli zamówienia dla Wojska Polskiego uda się pozyskać dla PZL Świdnik, to nasz właściciel, Leonardo Helicopters, inaczej spojrzy na nas i może przekazać do produkcji w Świdniku jeden z modeli produkowanych obecnie np. we Włoszech. Jest zatem szansa, że PZL Świdnik stanie się finalnym producentem przynajmniej jednego modelu śmigłowca. Zresztą podobna koncepcja została przyjęta w poprzednim przetargu śmigłowcowym, gdzie proponowaliśmy śmigłowiec AW149. Wówczas też otrzymaliśmy informację, że w przypadku wyboru tego śmigłowca przez MON ten śmigłowiec będzie od podstaw produkowany w PZL Świdnik, i to nie tylko na potrzeby ówczesnego przetargu, ale także do sprzedaży na rynki trzecie. Tyle tylko, że wszystko spaliło na panewce, bo, jak wiadomo, za poprzedniej władzy PO – PSL ówczesne kierownictwo MON ze względów formalnych wykluczyło oferty PZL Świdnik i PZL Mielec, stawiając na śmigłowiec H225M Caracal francuskiej firmy Airbus Helicopters, a nam nie dając nawet szans na zaprezentowanie sprzętu w fazie testów. Teraz – mam nadzieję – powracamy do gry już na uczciwych warunkach.