• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Żyła skoczył na brąz

Czwartek, 2 marca 2017 (20:43)

Doczekaliśmy się polskiego medalu na mistrzostwach świata w Lahti. Tak jak przypuszczaliśmy, jak oczekiwaliśmy, zdobył go w dzisiejszym konkursie na dużym obiekcie skoczek narciarski, ale nie Kamil Stoch, nie Maciej Kot, tylko niesamowity Piotr Żyła.

Liczyliśmy na medal Polaka, bardzo liczyliśmy. Może nie z taką pewnością jak przed konkursem sobotnim, gdy wydawało się, że nasi przeniosą góry i zgarną wszystko, co do zgarnięcia będzie, może z większą pokorą i szacunkiem dla rywali, którzy okazali się szalenie mocni i wymagający – ale mieliśmy więcej niż nadzieję, że zobaczymy dziś naszego reprezentanta na podium. To pragnienie się ziściło, ale – co ciekawe – nie stanął na nim ten, w którym niektórzy widzieli podwójnego mistrza świata. Nie stanął ten, kto przed zmaganiami w Lahti wygrał dwa konkursy Pucharu Świata. Stanął ten, kto wcale nie był pewny, czy dziś na starcie się pojawi.

Po sobotnich zmaganiach na skoczni normalnej pełne uznanie w oczach trenera Stefana Horngachera zyskali, co oczywiste, Stoch i Kot oraz Dawid Kubacki. Żyła wypadł w nich ciut gorzej i musiał stoczył małą wewnętrzną „walkę” z Janem Ziobrą o miejsce w kadrze. Austriak mu zaufał, i się nie zawiódł, bo dziś to Żyła okazał się bohaterem polskiej ekipy. Po pierwszej serii zajmował szóste miejsce. W drugiej postawił wszystko na jedną kartę i oddał bodaj najlepszy skok w karierze. Piękny, bardzo daleki, taki, po którym rywale tracą sporo ze swej pewności siebie. Gdy wylądował na 131 m, gdy otrzymał wysokie noty, stało się jasne, że to mógł być skok na miarę medalu. I takim też faktycznie był. Żyły nie przeskoczyli bowiem plasujący się tuż przed nim Kubacki i Stoch, nie przeskoczył też Norweg Andreas Stjernen, który po pierwszej serii był trzeci. Lepsi od naszego zawodnika okazali się jedynie Niemiec Andreas Wellinger i Austriak Stefan Kraft. I podobnie jak to miało miejsce w sobotę, pierwsze miejsce zajął Kraft, dokonując tego, co do tej pory udało się tylko nielicznym – na jednych mistrzostwach wygrał oba konkursy indywidualne. Czy wygrał zasłużenie? Tu akurat opinie były podzielone, bo zdaniem wielu sędziowie wykazali wobec niego zbyt daleko posuniętą łaskawość przy ocenach, co jednak nie zmieniało faktu, że Austriak przygotował na czas mistrzostw wyśmienitą formę.

Dla nas oczywiście najważniejszy był medal Żyły, pierwszy zdobyty przez reprezentanta Polski w Lahti. Równe ważne było to, że najsłabszy dziś z Biało-Czerwonych Kubacki uplasował się na znakomitej ósmej pozycji, czyli mieliśmy czterech zawodników w czołowej ósemce zawodów. To coś absolutnie niespotykanego, wyjątkowego, pokazującego, jaką siłą pod okiem Horngachera stali się w tym sezonie Polacy. I zarazem… rozbudzającego nadzieję na sobotnie zmagania drużynowe, w których nasi powinni powalczyć o absolutnie najwyższe cele. Złoto.

Wyniki:

1. Stefan Kraft (Austria) 279,3 pkt (127,5+127,5 m),

2. Andreas Wellinger (Niemcy) 278,0 (127,5+129),

3. Piotr Żyła 276,7 (127,5+131),

4. Andreas Stjernen (Norwegia) 276,1 (129,5+129),

5. Anders Fannemel (Norwegia) 268,8 (123,5+127),

6. Maciej Kot 266,9 (123,5+126,5),

7. Kamil Stoch 264,8 (127,5+124,5),

8. Dawid Kubacki 263,8 (128,5+123).

 

Piotr Skrobisz