WOT uzbrojone w polski sprzęt
Środa, 1 marca 2017 (11:05)Wojska Obrony Terytorialnej będą w 95 proc., a może więcej, uzbrojone w sprzęt produkowany w Polsce, to ogromne wyzwanie dla przemysłu obronnego – powiedział Bartosz Kownacki, wiceminister obrony narodowej.
Wiceszef MON wczoraj w Bydgoszczy obejrzał miniwystawę produkcji zakładów Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zorganizowaną na placu przed Filharmonią Pomorską, w której odbył się koncert z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Kownacki podkreślił, że tak duże zamówienia dla polskiego przemysłu zbrojeniowego będą ogromnym wyzwaniem, bo trzeba przygotować odpowiednie moce produkcyjne.
– Opłaca się z punktu widzenia gospodarki inwestować w Obronę Terytorialną, bo to będą pieniądze, które później wrócą do budżetu w postaci podatków, danin pośrednich – dodał.
Wiceminister wskazał, że w kontekście dużych zamówień dla WOT rysują się dobre perspektywy dla zakładów Polskiej Grupy Zbrojeniowej w Bydgoszczy. Jako przykład wskazał Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma.
– Już dzisiaj myślimy, aby wyposażyć WOT w sprzęt produkowany w Belmie, chociażby głowice do dronów uderzeniowych. To jest proces, który zaczął się we wrześniu zeszłego roku, kiedy zaczęliśmy prowadzić prace badawczo-rozwojowe i liczymy, że w ciągu 12 miesięcy zostaną zakończone. To jest także tulipan (mina przeciwburtowa – PAP), który może być wykorzystywany przez WOT – mówił Kownacki.
Zaznaczył, że minister obrony Antoni Macierewicz w grudniu 2016 r. podjął procedurę interesu bezpieczeństwa państwa dla min produkowanych w Belmie.
– To jest oczywiste, że procedury muszą chwilę potrwać, ale wiemy, że w tym roku zamówienia będą trafiały do firmy – dodał.
Kownacki zaznaczył, że podobnie można powiedzieć o Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2. Ma także nadzieję, że będzie można to powiedzieć o Nitrochemie, którego jednak specyfika jest trochę inna i dużą część produkcji eksportuje.
Wiceminister pokreślił, że w planie Morawieckiego przewidziano do 2020 r. zwiększenie wydatków na obronę do 2,2 proc. PKB, a do 2030 r. – do 2,5 proc. PKB.
– Patrząc na wydatki na obronę, które ponosi Rosja, to 3 proc. PKB byłoby to rzeczywiste minimum, które pozwoliłoby na zwiększenie polskiej armii do 150-200 tys. To nie jest żadne widzimisię, tylko realna ocena rzeczywistości. Porównanie budżetu Rosji i budżetu Polski dziś wygląda dość marnie. Jeżeli chcemy mieć realną szansę, to musimy budżet zwiększać. [...] Jestem przekonany, że już w 2018 r. te zapisy budżetowe, które dzisiaj są, zostaną przekroczone – ocenił.
Kownacki był pytany przez dziennikarzy o zaplanowane na wrzesień rosyjskie ćwiczenia Zapad-2017, które mają się odbyć m.in. na Białorusi.
– To jest, po pierwsze, kwestia stricte wojskowa i operacyjna, jak ćwiczenia będą przebiegały, ale to ma także wydźwięk polityczny. Wiemy, jak Białoruś dzisiaj zachowuje się w sposób pokazujący pewien niepokój, zobaczymy, jaki będzie tego efekt, jakie będzie postępowanie Rosji. Wielokrotnie mówiłem o tym, że boję się, niepokoję się o to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, szczególnie w perspektywie wyborów, które będą w Rosji w marcu 2018 r. – mówił wiceszef MON.
Kownacki dopytywany, jakie są to obawy, odpowiedział, że „trzeba się liczyć, że wojska rosyjskie, które będą w trakcie ćwiczeń na Białorusi, po prostu nie będą chciały opuścić Białorusi”. – To jest problem rządu białoruskiego, prezydenta Łukaszenki, ale świadomość tego musimy mieć – wskazał.
RS, PAP