Stoch błyszczał na treningach
Poniedziałek, 27 lutego 2017 (19:33)Dziś na dużej skoczni w Lahti Polacy fruwali aż miło, Kamil Stoch nie miał sobie równych, pogoda dopisywała, podobnie jak humory, szkoda tylko, że były to treningi, a nie konkurs.
Poniedziałek okazał się bardzo pracowitym dniem dla większości skoczków przygotowujących się do czwartkowego, drugiego indywidualnego konkursu mistrzostw świata. Organizatorzy przewidzieli na dziś trzy serie treningowe, wszystkie się odbyły, lecz nie po południu, jak pierwotnie planowano, tylko wcześnie rano. Przyczyną przyspieszenia były prognozy pogody, przewidujące na późniejsze godziny mocne podmuchy, które prawdopodobnie uniemożliwiłyby skakanie. Rankiem natomiast warunki panowały świetne i można było realizować swe zadania w pełni. Na dużym obiekcie w Lahti pojawiła się zdecydowana większość zawodników, zabrakło jednak medalistów z soboty: Austriaka Stefana Krafta oraz Niemców Andreasa Wellingera i Markusa Eisenbichlera. W komplecie zaprezentowali się za to Polacy, na czele ze Stochem.
I właśnie czwarty skoczek z soboty okazał się dziś zdecydowanie najlepiej i najrówniej skaczącym. W pierwszej serii poleciał 1,5 metra poza granicę 130 m. Jako jedyny poszybował tak daleko, biorąc pod uwagę nie tylko ten jeden, ale wszystkie trzy treningi. Serię oczywiście wygrał, podobnie jak drugą, gdy osiągnął 126,5 m. W trzeciej wystartował z obniżonego rozbiegu, poleciał 124,5 m, co było trzecim wynikiem. Jego dobry humor nikogo zatem nie mógł dziwić. – Uwielbiam tę skocznię, czuję się na niej znakomicie. Dziś latało mi się bardzo dobrze, czuję się świetnie, jestem zdrowy, zatem czwartkowego konkursu oczekuję z optymizmem – powiedział lider Pucharu Świata.
Powody do zadowolenia miał również Maciej Kot, piąty na „mecie” sobotnich zmagań. W dzisiejszych treningach zajmował miejsca trzecie (123,5), czwarte (124) oraz trzynaste (123). – Nie miałem problemów z przystosowaniem się do dużej skoczni. Co prawda w moich próbach nie brakowało pewnych małych niedociągnięć, ale postaram się je do czwartku wyeliminować. Skoki mogę określić mianem „obiecujących” – przyznał. W sobotę był zawiedziony, ale dlatego, że to zawodnik chyba najwięcej oczekujący od siebie z całej stawki. Zawsze chciałby fruwać jak na skrzydłach, najdalej i najładniej i z tymi chęciami niekiedy przegrywa.
Po konkursie na normalnym obiekcie najwięcej powodów do zadowolenia – spośród Biało-Czerwonych miał Dawid Kubacki, ósmy. Dziś potwierdził, że znajduje się w wysokiej formie, choć nie ukrywał, iż konieczność bardzo wczesnej pobudki odbiła się nieco na jakości jego skoków. W poszczególnych seriach zajmował dziewiąte (122), piąte (124) oraz dwunaste (122) miejsce.
Ta trójka może być pewna miejsca w składzie na czwartkowy konkurs. Szans nie ma Stefan Hula, który wyraźnie odstaje od kolegów i dziś nic się w tej materii nie zmieniło. Stracił formę, skakał słabo, plasując się w czwartej i piątej dziesiątce. O czwarte miejsce powinni zatem powalczyć Piotr Żyła (dotychczasowy pewniak) i Jan Ziobro. Dziś obaj skakali dość podobnie, równo, ale bez błysku – Żyła był 18., 16. i 9., a Ziobro dwukrotnie 15. i raz 21.
Jutro mają się odbyć kolejne treningi. Czy tak się stanie, nie jest jednak pewne, bo do Lahti nadciąga załamanie pogody. Może wiać i padać deszcz, a w takich okolicznościach serie niekoniecznie zostaną rozegrane. Na środę zaplanowano kwalifikacje, na czwartek konkurs. Pierwsze prognozy na czwartek też nie napawały optymizmem, ale z czasem brzmiały już nieco łagodniej i korzystniej.
Piotr Skrobisz