Ewangelia
Niedziela, 19 lutego 2017 (12:32)Mt 5,38-48
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: ’Oko za oko i ząb za ząb’. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Słyszeliście, że powiedziano: ’Będziesz miłował swego bliźniego’, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.
Rozważanie
Strategia miłości
Warto sięgnąć po kontekst słów Jezusa, aby zrozumieć lepiej ich absolutną nowość. Opisy kaźni, jakie organizowano z rozkazów królów asyryjskich, mrożą krew w żyłach – Kodeks Hammurabiego („oko za oko, ząb za ząb”), choć surowy, wydawał się wobec nich kwintesencją łagodności. Od Persów dużo „nauczyli się” Rzymianie (zapożyczając np. metodę egzekucji poprzez ukrzyżowanie). Tora żydowska (z karą np. kamienowania) jawiła się przy nich jako esencja humanitaryzmu. Czasy bliższe nam także nie napawają optymizmem...
I oto w tym okrutnym świecie staje Jezus i mówi: „A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nastaw mu i drugi […]. Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”.
Utopia, paradoks… Ilu z nas tak pomyśli, słuchając w niedzielę słów Chrystusa? Przecież kochamy filmy, gdzie skrzywdzony zamienia się w mściciela, po swojemu wyrównując rachunki. Lubimy patrzeć na kogoś, kto zadławił się swoją chciwością, dotknęło go ostrze okrucieństwa, jakim się sam wcześniej posługiwał.
O co więc chodzi? Jezus doskonale zdawał sobie sprawę z ludzkiej ułomności. Dlatego przyjął na siebie zło świata, dał się ukrzyżować prześladowcom, nie przeklął ich – przeciwnie: okazał miłość, gdy na krzyżu modlił się o ich nawrócenie, „ponieważ nie wiedzą, co czynią”. W Nim najpierw wypełniło się wszystko, co głosił!
Wypowiadając tak trudne słowa, Jezus zaproponował światu jedyną w swoim rodzaju „strategię miłości”. Fakt: trudną, niepasującą do panujących w nim zasad, ale skuteczną. Zło bowiem prowokuje kolejne zło, nienawiść budzi jeszcze większą agresję, brak miłosierdzia – jeszcze większą bezwzględność. Błędne koło się zamyka. Miłosierna miłość ma to do siebie, że jest niczym woda zalewająca ogień. Pozwala spoglądać głębiej, dalej. Zawsze zwraca się ku człowiekowi, a nie przeciwko niemu. To ona – w swoich najprzeróżniejszych odmianach – jest fundamentem, na którym przez wieki budowano to, co piękne i nieprzemijające na tym świecie.
Ks. Paweł Siedlanowski