• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Dla mnie Helenka jest świętą

Sobota, 18 lutego 2017 (19:04)

Paulina Plucińska, koleżanka Heleny Kmieć z Libiąża:

Razem z Helenką pracowałam w komitecie Światowych Dni Młodzieży. Najpierw trzeba było zorganizować wszystko logistycznie, zaplanować przyjazd pielgrzymów z Włoch do naszej parafii. My akurat gościliśmy Włochów, trzeba było więc przygotować jakieś ulotki, słowniczki, wszystkie takie rzeczy, które później miały nam się przydać. Helenka nam niesamowicie pomagała, jeśli chodzi o język, bo poznała dużo języków, pomagała nam się porozumieć. 

Ona była przewodniczącą, więc musiała panować nad organizacją, wyznaczyć zadania. W jakichś sytuacjach kryzysowych, takich kiedy np. nasi pielgrzymi nie mieli jak wrócić z Krakowa w środku nocy, to ona wracając z pracy – bo była stewardesą – od razu tutaj rzucała się do pracy, żeby pomóc.

Dla mnie jest to niepojęte, że w trudnych sytuacjach była oazą spokoju. Potrafiła bardzo racjonalnie działać, nie ponosiły jej emocje w takich sytuacjach. Z niezwykłą cierpliwością i wyrozumiałością podchodziła też do pielgrzymów, którzy w takich sytuacjach byli nie do końca zorganizowani.  

Miała bardzo dużo talentów, pięknie śpiewała. Przy tym była niesamowicie skromna, nie chciała jakoś nigdy zaistnieć. Jednocześnie tym, co miała, zawsze się chętnie dzieliła. 

Myślę, że na wyjazd na misje zdecydowała się, bo zawsze lubiła pomagać, ciągnęło ją do pomagania i do wolontariatu. Wiem, że wiele osób próbowało ją odwieść od tego pomysłu ze względu na niebezpieczeństwo, ale Helenka uważała, że tym bardziej jest tam potrzebna. Była bardzo odważna. 

Chciała maksymalnie wykorzystać czas. Udzielała się wszędzie, gdzie było można. Każdą chwilę chciała wykorzystać na sto procent i myślę, że jej się to udało.

Dla mnie Helenka jest już święta. Jej śmierć daje mi taką ogromną mobilizację. Tak sobie myślę, że ona by na pewno nie chciała,żebyśmy się smucili, tylko żeby był to dla nas taki bodziec, który nas przyciągnie ku Bogu i zmobilizuje, zmusi też do zastanowienia nad własnym życiem, czy możemy coś zrobić lepiej, czy możemy coś zrobić więcej dla drugiego człowieka. Myślę, że nie możemy się zatrzymać na tym smutku, który dziś oczywiście jest ogromny, ale z jej śmierci możemy wyciągnąć coś dobrego.

Not. Małgorzata Pabis