Potrzebne są badania w Kuropatach
Poniedziałek, 10 grudnia 2012 (15:37)Postawienie pomnika na miejscu zbrodni NKWD w Kuropatach powinno być poprzedzone wykopaliskami archeologicznymi, które pozwalałyby rozstrzygnąć, czy spoczywają tam szczątki polskich oficerów. W ten sposób pracownicy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oceniają białoruskie zapowiedzi o uzgodnieniu ze stroną polską napisu na przygotowywanym upamiętnieniu.
Jak podał portal Kresy.pl., Komitet Organizacyjny Upamiętnienia Ofiar Stalinowskich Represji i Inicjatywy o Uratowanie Kuropat, na posiedzeniu 5 grudnia podjął decyzję o postawieniu pomnika w tym miejscu masowych zbrodni sowieckich.
Według historyka Ihara Kuźniecou, monument miałby zostać postawiony w kwietniu w kolejną rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach. Pomnik ma mieć formę głazu, a do współpracy przy ustaleniu treści napisu zostaną zaproszeni przedstawiciele strony polskiej.
Również Uładzimir Ramanouski, szef białoruskiego oddziału stowarzyszenia Memoriał potwierdził, że w kwietniu zostanie postawiony w Kuropatach pod Mińskiem znak pamiątkowy poświęcony oficerom polskiej armii zamordowanym na terytorium Białorusi w 1940 i 1941 roku.
Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl zaznacza, że do tej instytucji nikt jeszcze nie zwracał się w sprawie ustalenia treści napisu.
- Ambasada RP w Mińsku również nie sygnalizowała, że coś takiego jest w przygotowaniu – dodaje naczelnik.
Według niego, przed podjęciem decyzji o ewentualnym napisie lub całym memoriale, należałoby przeprowadzić badania archeologiczne, które rozwiałyby wszelkie wątpliwości na obecność szczątków polskich oficerów.
- Prawdopodobnie one tam są, ale nigdy nie było polskiej ekspedycji, która mogła to sprawdzić. Trzeba by przeprowadzić badania archeologiczne i wtedy dopiero się okaże, kto jest tam pochowany – zauważa Dancewicz.
Wskazuje na niejednoznaczność dowodów, że tam znajdują się ciała polskich oficerów.
- Na razie wskazówki są takie, że przetrzymywano jeńców w Mińsku, dla którego miejscem pochowków ofiar zbrodni były Kuropaty, jak dla Kijowa była Bykownia. Dotychczasowe białoruskie badania wykryły, że wśród szczątków znajdują się polskie przedmioty – mówi naczelnik.
Jego zdaniem, w archiwach rosyjskich i białoruskich powinny być w Kuropatach plany „lasów i miejsc gdzie są doły śmierci”. Wyjaśnia, że NKWD wykorzystywała ten teren do zakopywania pomordowanych przez kilka lat, więc musiała być zorientowana, co do lokalizacji wcześniejszych pochówków.
Kuropaty wymieniane są obok Bykowni, oraz trzech innych znanych miejsc spoczynku ofiar zbrodni katyńskiej: Katynia, Miednoje i Charkowa. Według tzw. listy białoruskiej może tu spoczywać 3872 Polaków wymordowanych tylko podczas dwóch miesięcy - kwietnia i maja 1940 roku.
Jacek Dytkowski