• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Mamy nadzieję, że marzec to ostateczny termin

Sobota, 11 lutego 2017 (19:05)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak skomentuje Pan zapowiedź ministra Antoniego Macierewicza, że dostawa pierwszych nowych śmigłowców dla wojska nastąpi nie jak zapowiadano wcześniej na przełomie stycznia i lutego, a dopiero w marcu?

– Właśnie wróciłem z Warszawy ze spotkania Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” i Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” z wiceministrem obrony narodowej Bartoszem Kownackim oraz z szefem Polskiej Grupy Zbrojeniowej Arkadiuszem Siwką oraz zastępcą Komisji Obrony Narodowej posłem Wojciechem Skurkiewiczem, podczas którego był poruszany szeroko rozumiany temat restrukturyzacji polskiego przemysłu zbrojeniowego. Podnoszony był m.in. temat zakupu Stoczni Szczecińskiej przez Fundusz Inwestycyjny Mars i włączenie w ten sposób odbudowywanej Stoczni Szczecińskiej do potencjału stoczni zarządzanych przez Polską Grupę Zbrojeniową. Poruszany był również temat – nas interesujący – dostawy śmigłowców dla polskiej armii. Wiceminister Bartosz Kownacki – mówiąc o przedłużającej się procedurze – wyjaśniał, że gdyby chodziło tylko o zakup samego śmigłowca, to nie byłoby z tym żadnego problemu, ale tu chodzi o sprzęt kompletny, uzbrojony śmigłowiec, a w tym wypadku załatwienie wszystkich procedur wymaga nieco dłuższego czasu. Z tego, co usłyszeliśmy, z polskiej strony wszystkie wymogi zostały spełnione, natomiast opóźnienie wynika z konieczności dostosowania tajnych, poufnych klauzul dotyczących tajemnicy w Polsce i Stanach Zjednoczonych, co sprawia, że procedura ta się wydłuża w czasie. Otrzymaliśmy natomiast od wiceszefa MON potwierdzenie, że w marcu wszystkie te sprawy zostaną dopięte na ostatni guzik i sprawa nabierze tempa. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to już kolejny podawany termin, bo – jak słyszeliśmy – miało to być najpierw do połowy stycznia, a następnie na przełomie stycznia i lutego, a teraz mamy kolejną zapowiedź, że będzie to marzec. Mamy nadzieję, że jest to już ostateczny termin.

No dobrze, ale Pan doskonale wie, że nie byłoby najmniejszego problemu, gdyby minister Macierewicz od razu podał termin zaporowy, np. koniec pierwszego półrocza 2017 r., a tu mamy kolejny raz odwlekanie o miesiąc czy dwa, co tylko rodzi niepotrzebne wątpliwości i stwarza pole do dyskusji.

– Zgadzam się z panem, że najlepiej byłoby podać termin bardziej odległy i w tym czasie zrealizować zapowiedzi, a nie stwarzać niepotrzebne emocje czy wywoływać dyskusje. Nie umiem powiedzieć, czy nie była to też kwestia pewnych nacisków ze strony Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” i załóg PZL Mielec i PZL Świdnik. Nie ukrywam, że też mieliśmy dylematy, naciskając na ministra, czy przypadkiem nie przesadzamy w swoich żądaniach. Tak czy inaczej domagaliśmy się w imieniu załóg od resortu obrony wyjaśnień i deklaracji. Osobiście nie posądzam ministra obrony narodowej o złą wolę. Najważniejsze jest to, że te deklaracje są i będą zrealizowane. Inna sprawa, że z opóźnieniem.

Zdaniem lotniczej „S”, skąd ta zwłoka?

– Powiedzmy sobie otwarcie – to ostatnie opóźnienie nie jest efektem zaniedbań, ale jest wynikiem przyczyn proceduralnych. Natomiast min. Antoni Macierewicz cieszy się wśród załóg przedsiębiorstw lotniczych w Polsce zaufaniem z bardzo prostej przyczyny. Mianowicie gdyby nie dobra zmiana, zmiana władzy w Polsce i przejęcie rządów przez Prawo i Sprawiedliwość, gdyby nie min. Macierewicz i twarde warunki postawione francuskiemu oferentowi Airbus Helicopters przy negocjowaniu warunków offsetowych, które w przeciwieństwie do tego, co robił rząd koalicji PO – PSL, miałyby być korzystne dla polskiego przemysłu obronnego, a nie dla Francuzów, i gdyby nie te działania obecnego szefa MON, to najprawdopodobniej na wyposażenie Wojska Polskiego zaczęłyby powoli trafiać śmigłowce Caracal. Tyle tylko, że polskie zakłady nic z tego by nie miały. To pokazuje, że min. Macierewicz bezwzględnie wykonał ogromną pracę na rzecz polskiego sektora lotniczego, spełnia pokładane w nim nadzieje i za to wszystko jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Dla przypomnienia dodam jeszcze, że rozmowy z Airbus Helicopters zostały zakończone bez wyboru oferty – bodajże – na przełomie października i listopada 2016 r., a więc stosunkowo niedawno. Dzisiaj mamy pierwszą połowę lutego 2017 r. i jesteśmy niemal przygotowani do złożenia zamówienia, a zatem można powiedzieć, że sprawa jest realizowana niemalże ekspresowo. Przypomnę tylko, że poprzedni rząd, rząd Platformy i PSL, sprawy przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii prowadził znacznie dłużej. I co do tego między działaniami rządu Prawa i Sprawiedliwości a rządu Platformy nie ma porównania. Tak czy inaczej jako strona związkowa ponaglamy, bo chcemy, żeby zamówienia zostały złożone, a pracownicy naszych zakładów w Mielcu i Świdniku mieli pewność, że temat został definitywnie załatwiony.

Proszę w takim razie powiedzieć, jak ta zwłoka jest przyjmowana wśród pracowników PZL Mielec czy PZL Świdnik, bo przypomnijmy, że to właśnie tam w ubiegłym roku padły deklaracje min. Macierewicza?

– Pracownicy naszych zakładów mają pełną świadomość, że to już nie jest wola zarządów zakładów ani też wola min. Macierewicza. Tak to już jest, że wszystkie procedury, klauzule międzynarodowe obowiązujące przy tego rodzaju zakupach powodują, że cały ten proces się przedłuża. Nasi pracownicy czekają cierpliwie, wiedząc, że decyzja jest na naszą korzyść i jest to tylko kwestia dopięcia wszystkich wymogów i procedur, tak aby nie było żadnych wątpliwości co do przebiegu całego postępowania.

Skoro ma to być sprzęt wyprodukowany w Polsce, to czy wiadomo Panu coś na temat produkcji śmigłowców? W końcu nie jest to sprzęt, który można wyprodukować z dnia na dzień.

– Rozumiem, że w marcu zostanie złożone zamówienie w związku z zakończoną procedurą. I jak sądzę, chwilę potrwa wykonanie tego sprzętu i dostosowanie go do warunków taktyczno-technicznych, które zażąda MON. To nie jest tak, że dajmy na to 1 marca zostanie złożone zamówienie, a już 2 marca będą dostarczone śmigłowce dla polskiej armii. Tak z całą pewnością nie będzie, bo wyprodukowanie śmigłowca, dozbrojenie go to nie jest pieczenie placka ze śliwkami, ale to będzie musiało jakiś czas trwać. Natomiast mając na myśli marzec – rozumiem, że wówczas producenci zostaną poinformowani, iż wojsko zamawia takie, a takie śmigłowce.

Tyle że min. Antoni Macierewicz zapowiedział w czwartek, że dostawa pierwszych nowych śmigłowców dla wojska nastąpi najpóźniej w marcu.

– Jak znam życie, to tak nie będzie. Być może PZL Mielec czy PZL Świdnik są w stanie dostarczyć śmigłowce jeden czy dwa w niezbyt odległym terminie, ale rozmawiamy tu o śmigłowcach w pełni wyposażonych, uzbrojonych, a tego nie da się zrobić ekspresowo. Dlatego rozumiem to tak, że jeżeli zostanie złożone zamówienie, to jeszcze w tym roku, ale na pewno nie w marcu, wojska specjalne czy siły morskie otrzymają pierwsze śmigłowce. Jako Sekcja Krajowa Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” podchodzimy z dużą dozą zaufania do działań obecnego rządu, a z drugiej strony z szacunkiem do tego, co mówi min. Macierewicz. Tak jak wspomniałem, śmigłowce wojskowe to nie jest sprzęt z hipermarketu, gdzie wystarczy sięgnąć i kupić. Procedury muszą trwać, muszą być przejrzyste i transparentne. Skoro jako lotnicza „S” i załogi Mielca oraz Świdnika żądaliśmy od Airbus Helicopters spełnienia określonych warunków, to mamy świadomość, że podobne warunki będą musieli spełnić producenci z Mielca czy Świdnika. Reguły gry są jasne i to jest oczywiste. Żądając od innych, przede wszystkim sami, w swoich działaniach musimy i chcemy być uczciwi. Patrząc na działania obecnego kierownictwa MON, możemy powiedzieć, że działa ono bardzo transparentnie. Stąd mam nadzieję, że żadnych protestów, żadnych skarg na tę procedurę, która akuratnie w tym przypadku będzie obowiązywała, nie będzie. Na tym przetargu jednak nie koniec, bo przecież będą kolejne zamówienia, kolejne przetargi i tak jak mówił w piątek min. Bartosz Kownacki – czy to będą śmigłowce bojowe, czy jakiekolwiek inne ważne jest, żeby były one wykonywane w pełnej kooperacji i współpracy z zakładami, które tego typu sprzęt najwyższej klasy produkują w Polsce. To jako jedno z kryteriów będzie bardzo istotne. Ważne jest, że obecny polski rząd chce kupować sprzęt dla naszej armii, w tym również śmigłowce w polskich zakładach. To zupełnie inna jakość od tej, którą prezentowali poprzednicy z Platformy, którzy bardziej dbali o interesy obcych producentów, tym samym utrzymując miejsca pracy nie nad Wisłą, a np. we Francji.                      

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki