Kozły z Komitetu Śledczego
Poniedziałek, 10 grudnia 2012 (02:15)Premier Dmitrij Miedwiediew skrytykował Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej za sposób interwencji w mieszkaniu reżysera Pawła Kostomarowa, który pracuje nad filmem dokumentalnym o antykremlowskiej opozycji. Miedwiediew określił śledczych mianem "kozłów".
Komitet Śledczy zareagował oburzeniem. Rzecznik tej instytucji Władimir Markin - nie wymieniając Miedwiediewa ani z funkcji, ani z nazwiska - stwierdził, że "dziwnie było słyszeć komentarz nie tylko obrażający śledczych, ale również podważający autorytet organów ochrony prawa Rosji".
Dmitrij Miedwiediew w wywiadzie udzielonym głównym stacjom telewizyjnym w kraju skrytykował pracowników Komitetu Śledczego za porę, w jakiej przyszli do mieszkania Kostomarowa. Premier udzielił wskazówki, że śledczy powinni przestrzegać zasad współżycia społecznego i nabierać kultury prawnej. - Nie wiem, dlaczego trzeba było przyjść o godz. 8.00. Myślę, że można było w zwykłym trybie zażądać udostępnienia nakręconego materiału - powiedział Miedwiediew.
Więcej w internecie
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wywiad z szefem rządu transmitowały także czołowe niezależne stacje w Rosji, tzn. REN TV i Dożd. Emocje śledczych podsyciły słowa Miedwiediewa, które upubliczniła właśnie telewizja Dożd. Nie wiedząc, że jeszcze trwa transmisja w internecie, szef rządu powiedział do przeprowadzającego z nim wywiad dziennikarza Aleksieja Piwowarowa, że w jego ocenie śledczy, którzy postępują w ten sposób, są "kozłami".
- Wszystko będzie w porządku. Proszę się nie martwić. Są kozłami, jeśli przychodzą o ósmej - wypalił Miedwiediew. Jak przypominają eksperci, określenie "kozioł" jest dla mężczyzn w Rosji nieporównywalnie większą zniewagą niż w Polsce określenie kogoś jako "baran" lub "osioł". Sekretarz prasowy premiera Rosji Natalia Timakowa odmówiła skomentowania tego zdarzenia, twierdząc, że chodzi o "podsłuchane rozmowy".
Bat na opozycję
W rzeczywistości rewizja w mieszkaniu reżysera rozpoczęła się o godz. 7.00. Jak wyjaśniał Władimir Markin, przeszukanie mieszkania było rezultatem pozyskania danych operacyjno-śledczych, że mogły się tam znajdować przedmioty mające znaczenie w śledztwie w sprawie masowych rozruchów na placu Bołotnym w Moskwie 6 maja bieżącego roku. Prawdopodobnie chodziło o materiały dotyczące zamieszek, jakie wybuchły w przeddzień inauguracji prezydentury Władimira Putina.
Naprzeciwko Kremla doszło wtedy do starć sił specjalnych policji OMON z opozycjonistami, którzy żądali odejścia Putina oraz przeprowadzenia uczciwych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Zdaniem niezależnych obserwatorów, w manifestacji wzięło udział blisko 15 tys. osób. Zatrzymano ponad 450 jej uczestników.
Służby ratunkowe odnotowały także dziesiątki rannych po obu stronach. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in. lider radykalnego Frontu Lewicy Siergiej Udalcow, a także opozycyjny adwokat walczący z korupcją, bloger Aleksiej Nawalny. Tym ostatnim nie postawiono dotąd zarzutów w tej sprawie. Byli jednak przesłuchiwani w charakterze świadków. Obaj obawiają się, że w ostatecznym rachunku zostaną uznani za głównych organizatorów majowych rozruchów.
W stan oskarżenia postawiono łącznie 18 osób. Wobec jednego uczestnika rozruchów, którego uznano za niepoczytalnego, prokuratura wystąpiła do sądu o skierowanie na przymusowe leczenie psychiatryczne.
Film Kostomarowa i Piwowarowa "Srok" ("Wyrok") opowiada o liderach protestów. Jego fragmenty można już obejrzeć w internecie. W lipcu Piwowarow anonsował film na festiwalu w Karlowych Warach. Autorzy podkreślają, że ich praca nie jest kroniką protestów, lecz próbą utrwalenia myśli i emocji przywódców protestów.
Rzecznik Komitetu Śledczego podkreślił, że rewizja w mieszkaniu reżysera odbyła się z nakazu sądu, z zachowaniem wszystkich norm rosyjskiego prawa. Po kilku godzinach wypowiedź Markina zniknęła jednak ze strony internetowej Komitetu Śledczego.
Łukasz Sianożęcki