• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Legia po zmianach

Czwartek, 9 lutego 2017 (21:03)

Mistrzostwo Polski – to jedyny cel, który przed piłkarzami Legii Warszawa wyznaczyli włodarze klubu. Czy jednak zostanie on osiągnięty, wcale nie wydaje się oczywistością.

Biorąc pod uwagę całokształt: kadrę, możliwości finansowe, doświadczenie, bazę itd. – Legia nie powinna mieć w lidze równych. Jesienią co prawda przeżywała potężną huśtawkę, pod wodzą Besnika Hasiego znalazła się niemal na samym dnie, jednak po zatrudnieniu Jacka Magiery rozpoczęła imponujący marsz w górę. Rok zakończyła na trzecim miejscu w tabeli, ze stratą czterech punktów do Jagiellonii Białystok i Lechii Gdańsk. Niewielkiej, biorąc pod uwagę fakt, że po 30. kolejce dorobek wszystkich drużyn zostanie podzielony na pół.

Zimą sympatycy stołecznej ekipy spodziewali się na Łazienkowskiej imponujących ruchów, szczególnie że awans do Ligi Mistrzów poszerzył jej możliwości finansowe. I owszem, Legia przeprowadziła dwa spektakularne, jak na nasze warunki, transfery. Ściągnęła z tureckiego Bursasporu Czecha Tomasa Necida, mającego w CV sporo występów w narodowych barwach, oraz pozyskała z FK Krasnodar Artura Jędrzejczyka. Obaj ci piłkarze kosztowali ogromne pieniądze (uściślijmy: Necid będzie kosztował, jeśli warszawianie zdecydują się go wykupić na stałe, bo na razie został wypożyczony), obaj będą zarabiali rekordowe w historii ekstraklasy pensje. Obaj będą wzmocnieniem, tyle że Legia zimą doznała też upływu krwi, i to tak znacznego, że trudno obecnie stwierdzić, czy wiosną będzie mocniejsza.

Przede wszystkim Łazienkowską opuścili Nemanija Nikolic i Aleksandar Prijovic. Najlepsi strzelcy, ludzie, którzy decydowali o obliczu ofensywy drużyny mistrza Polski. Tak, Węgier być może nie był zawodnikiem na miarę Ligi Mistrzów, ale to on Legię do niej wprowadził, poza tym na krajowych boiskach zdobywał gola za golem, nie mając sobie pod tym względem równych. Z kolei Prijovic pod okiem Magiery stał się jedną z gwiazd ligi. Z zespołu odszedł również Bartosz Bereszyński, który jesienią był absolutnie wiodącą jego postacią.

Legia się zmieniła. Czy na lepsze, trudno powiedzieć. Zimą, w sześciu sparingach, strzeliła trzy gole. Żadnego z nich na swym koncie nie zapisał Necid, żadnego drugi z pozyskanych napastników, Nigeryjczyk Daniel Chima.

Na atmosferę panującą na Łazienkowskiej z pewnością miały też wpływ właścicielskie spory. Dariusz Miodulski oraz Bogusław Leśnodorski i Maciej Wandzel stoją obecnie po przeciwnych stronach barykady. Mają inne wizje prowadzenia klubu, prześcigają się ze sobą w medialnych oświadczeniach, a przecież wydawało się, że awans do Ligi Mistrzów może tylko Legię wzmocnić, i to pod każdym względem. Stało się inaczej, a za kilka tygodni dowiemy się, który z panów przejmie na Łazienkowskiej pełnię władzy.

Wiosenne zmagania Legia rozpocznie w sobotę, od wyjazdowego meczu z Arką Gdynia. Pięć dni później zmierzy się z Ajaksem Amsterdam w 1/16 finału Ligi Europejskiej.

Piotr Skrobisz