• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Królewski diadem w dłoni Boga

Czwartek, 2 lutego 2017 (21:45)

Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego skierowane do osób konsekrowanych wygłoszone w bazylice katedralnej w Łowiczu 2 lutego 2017 r.

Jesteś królewskim diademem w dłoni Twego Boga  (Iz 62,3)

 

Ekscelencjo,

Najdostojniejszy Biskupie Łowicki

Czcigodni Bracia Kapłani,

Przewielebne Siostry.

Czcigodni Bracia,

Dostojne Osoby Konsekrowane!

 

To piękne, wielkie i wzruszające

wydarzenie, że w dniu drugim lutego,

każdego roku,

w święto Ofiarowania Pańskiego

gromadzą się w katedrze łowickiej

wobec swojego biskupa

osoby konsekrowane,

aby trwać na modlitwie

i łamaniu chleba. (Dz 1,34)

 

Dla mnie to wielka łaska,

za którą Bogu, Księdzu Biskupowi

i Każdemu z Was serdecznie dziękuję,

iż mogę z Wami się modlić,

Was świątobliwych o modlitwę prosić

i wypowiedzieć wdzięczność za to,

że mogę do Was mówić:

Siostro Kochana, Bracie Czcigodny!

Jesteś królewskim diademem

w dłoni Twojego Boga.  (Iz 62,3)

 

Bóg Cię wybrał, umiłował,

pokonsekrował i posłał.

 

Znałem Cię,

zanim ukształtowałem Cię

w łonie Twojej matki.  (Jr 1,4) 

 

Ostrym mieczem, Panie,

uczyniłeś me usta.

W cieniu swej dłoni mnie ukryłeś.

Uczyniłeś mnie strzałą wyborną

i ukryłeś mnie w swoim kołczanie…

To zbyt mało, że jesteś mi sługą

– mówi Pan,

ustanowię Cię światłością dla pogan. (por. Iz 49,1-6) 

 

Dziękuję Ci, Boże,

żeś mnie tak cudownie stworzył

i w swoje dzieło tyle cudów włożył.  (por. Ps 139,14)

 

Czymże ja jestem przed Twoim obliczem?

Prochem i niczem,

ale gdym Tobie moję nicość wyspowiadał,

ja proch, będę z Panem gadał.  (A. Mickiewicz)

 

Boże, moje serce jest gotowe,

chcę grać i śpiewać Tobie,

Chwało moja!  (por. Ps 57,8)

Bo ciało moje

i każde drgnienie serca mego,

rwą się do Ciebie, Boga Żywego. (por. Ps 84,2)

 

I oto stoję u bram Twoich

Jeruzalem Nowe, Kościele Święty.

Za braci moich i bliźnich

proszę o dobra Twoje.  (por. Ps 122,9)

 

*

Ale wróćmy do dzisiejszych wydarzeń.

Dziś Pan Jezus ma już 40 dni.

Zgodnie z przepisem Prawa,

każdy pierworodny chłopiec

ma być ofiarowany Bogu.

Tak uczyniła Maryja i Józef,

ofiarowując Bogu Dzieciątko Jezus.

Dziś więc jest święto

Ofiarowania Pańskiego,

ale nasza pobożność jest przewrotna

i dzisiejsze święto nazwała

świętem – Matki Boskiej Gromnicznej.

 

W cyklu obrazów Stachowicza

zatytułowanym Legenda o Matce Bożej,

śliczny jest obraz Matki Bożej Gromnicznej.

Jest noc. Ciemna ściana lasu.

Pod lasem chatynka ogrodzona żerdziami.

W oknie chatki jeszcze pali się światło.

Pewnie ktoś mówi wieczorny pacierz

i modlitwę: „Pod Twoją obronę”.

Do zagrody wkradają się wilki złowrogie.

Przed nimi stanęła Biała Pani,

która stopami nie dotyka śniegu,

a w ręku trzyma zapaloną świecę

– gromnicę.

Wilki boją się ognia.

Stanęły więc jak wryte.

Matka Boska Gromniczna

obroniła biedną zagrodę

i jej dobytek.

 

Dziś były imieniny mojej mamy.

Mama brała świecę,

przybierała zielem i wstążkami

i szła do kościoła,

aby ksiądz poświęcił gromnicę.

Dymem zapalonej gromnicy

tata na belce izby znaczył krzyż,

aby Matka Boża broniła naszego domu.

 

Długą pokutę przebyłem

i długie drogi tułacze.

Teraz do domu wracam

i krzyż na progu znaczę. 

 

A domy były pod strzechą.

Każda burza z piorunami

mogła być nieszczęściem,

więc w czasie nocnej burzy

mama nas budziła.

Kazała się ubrać,

zapalała w oknie gromnicę,

kazała uklęknąć i mówiliśmy:

„Pod Twoją obronę”.

I obroniła nas Matka Boża.

 

Dziś domy są pod blachą,

na dachach są piorunochrony,

ludzie śpią spokojnie,

ale wilki czyhają, kogo by pożreć  (por. 1P 5,8)

i niebezpieczeństw jest więcej.

Obroń nas, Matko Gromniczna!

 

A przy mojej śmierci

niech mi siostra poda gromnicę,

bo po drodze wilków tyle,

a płomień tej świecy

niech się stanie Światłością,

która nie ma zmierzchu.

 

Kocham to święto,

bo w dzisiejszej Ewangelii

jest taka piękna modlitwa

Symeona: Teraz, o Panie, mogę spokojnie umrzeć,

bo oczy moje oglądały Zbawiciela,

światłość na oświecenie pogan

i chwałę mojego Narodu.  (por. Łk 2,32)

 

Kocham dzisiejsze święto,

bo tam jest moja babcia,

która trwała w kościele dniami i nocami

na Godzinkach, na Różańcach 

i modliła się za nas.

 

*

 

To wszystko ładne, proszę biskupa,

ale co dla nas – konsekrowanych?

Najpierw kilka komplementów

do każdej Osoby Konsekrowanej,

do każdej Siostry i każdego Brata,

słowami Pieśni nad Pieśniami.

To mówi Ten, który tak się zakochał

w każdym z nas

i to miłością zazdrosną:  (zob. Iz 37,32)

Przyjdź tu Piękności moja!

Nadszedł czas radosnych pieśni.

Już przyjemnie pachną kwiaty

winnych ogrodów.

Przyjdź tedy, Miłości moja,

Piękności moja, Gołąbko moja,

kryjąca się w skalnych rozpadlinach.

Pokaż mi swoje oblicze.

Pozwól mi usłyszeć Twój słodki głos!...

Zaklinam Was siostry,

córy jerozolimskie,

jeśli spotkacie Mego Umiłowanego

powiedzcie Mu, żem chora z miłości!

 

Siostro, co Ty na to?

Ja też z miłością proszę:

Umiłowany mój!

Połóż mnie jak pieczęć

na swoim sercu…

Miłość jest jak śmierć potężna.

Najpotężniejsze wody

nie zgaszą tej miłości.

Ja należę do Umiłowanego,

a Ty jesteś moja!  (z Pieśni nad Pieśniami)        

 

Jaki cudowny jest mój Bóg.

Pytam czasem:

czy nie żałujesz – Panie mój,

żeś mnie konsekrował?

Nie pytaj tak.

Bóg jest wierny zawsze,

a ja tylko – czasem.

Więc Konsekrowani!

Spieszmy się kochać (ks. Twardowski),

bo młodość bez miłości – więdnie,

a starość bez miłości jest złośliwa, nieznośna!

 

Po tych Boskich wyznaniach,

niech i mi wolno będzie wyrazić

swoje uznanie i wdzięczność:

Siostro Kochana, Bracie Czcigodny.

Wiem, że pośród Was są pedagodzy,

architekci, muzycy, informatycy.

Wiem, że są wśród Was

szlachetnie urodzeni,

Europejczycy, misjonarze,

pobożni, święci i geniusze.

Podziwiam Was za to, że zostawiliście

swoje rodziny, domy, majątki, stroje,

i poszliście za tą Miłością,

która mocniejsza jest od życia.

 

Pytasz mnie, co mam czynić,

aby Bogu się podobać

i ludziom dobrze służyć?

Kocha, kochaj

i jeszcze raz kochaj!

 

Możesz być poprawnie uformowana:

oczy w słup, buzia w dziób,

ale jeśli nie potrafisz kochać,

i to kochać tak na przepadłe  (S. Sancja),

to się zamęczysz w klasztorze

i inni tobą się umęczą.

Ale jeśli potrafisz

naprawdę kochać,

to jesteś różą pustyni,

zdziwieniem dla świata

i podziwem dla ludzi.

 

To niech nam ksiądz pokaże

takich pięknych konsekrowanych.

Dobrze, pokażę,

bo jest ich rzesza.

To są błogosławieni i święci.

Niech więc siostry będą pierwsze

w prezentacji,

a ja powiem o takiej dziwnej siostrze.

 

Pochodziła z Piotrkowa.

Urodzona w 1900 roku.

Sierota, wychowana przez ciocię,

matematyczka.

Muszę pomagać chorym i dzieciom – mówiła sobie.

Wstąpiła do Franciszkanek od Cierpiących.

Nie, tu za łatwo – stwierdziła.

Więc do Szarytek na Tamce.

Stąd wypędziła ją wojna!

Po wojnie wstąpiła do Zmartwychwstanek w Kątach.

To też nie to.

Więc do Pasjonistek w Płocku.

Po trzech miesiącach też odeszła.

 

Jezus Maryjo, koniec świata, rekordzistka!

Została dozorczynią w Szpitalu św. Łazarza

dla wenerycznie chorych prostytutek.

Jedną scenę z jej pracy muszę przytoczyć.

 

Dziewczynki w nocy dostawały furii.

Wchodziły na dach,

krzyczały przez okna.

Nie pomogła straż, policja.

Wincenta postawiła na środku holu stolik,

na nim figurkę Matki Bożej

i głosem, co nakrył przeklętnice, zawołała:

 

Kobiety przeklęte!

Mogę tu zdechnąć,

ale nie wstanę z kolan,

aż tu będzie spokój!

 

Dziewczynki zdrętwiały.

Stała się cisza.

Po pewnym czasie

pani Wincenta zachorowała.

Dziewczynki były już grzeczne

i postanowiły zebrać pieniądze

i dać na Mszę świętą

o zdrowie pani woźnej.

Kobito! Jaki Pan Bóg Cię wysłucha

za takie łajdackie pieniądze?

– Masz rację!

 

Dziewczynki dostawały codziennie

trzy surowe jajka, jako suplement diety.

Najroztropniejsza powiedziała:

Sprzedajmy jajka i dajmy na Mszę!

No, to rozumiem.

To będą czyste pieniądze.

 

Dwudziestego listopada 1937 roku zmarła

przy ul. Barskiej Matka Wincenta Jaroszewska.

Warszawiacy mówili:

To ta, co mogła o każdej porze

wejść do Marszałka Piłsudskiego.

To ona sprowadziła księdza Korniłowicza

do umierającego Wodza.

To ta od weneryków,

założycielka domów

dla dzieci upośledzonych w Żbikowie,

w Pruszkowie, w Fiszorze i Niegowie.

Dziś Służebnica Boża,

matka Wincenta Jaroszewska,

założycielka Samarytanek,

autorka systemu rodzinkowego

w domach wychowawczych.

Siostry, nie podejmujcie

łatwych prac.

Podejmujcie prace,

których nikt nie chce – prosiła.

Matko Wincento!

Kiedy Ty będziesz świętą?

To nie Ona, ale ta czarna owca

Kolumba Gabriela mówiła do sióstr:

Gdy umrze założycielka jakiegoś zgromadzenia,

to siostry szaleją, aby ją kanonizować.

Wy się tak nie wygłupiajcie!

 

Pojadę do Niegowa, do Samarytanek,

tak im wiele zawdzięczam

i księdzu H. Nowackiemu,

który uczył siostry chorału.

O, jak one pięknie śpiewały.

O, Matko Wincento,

jakie Ty miałaś przenikliwe oczy!

Ty to potrafisz kochać.

Dla mnie jesteś świętą!

 

*

 

Zmęczyłem Was, ale konsekrowani

Pustelnicy i Bracia mogą się poczuć

dyskryminowani, że tylko o siostrach,

a przecież jest stulecie

błogosławionego Ojca Honorata,

kapucyna, patrona naszej diecezji.

Tak, to bardzo słuszne.

 

Kto to taki ten Ojciec Honorat?

To chłopiec z Podlasia,

urodzony w 1829 roku.

Jego dziadek był księdzem unickim.

Chłopcu dano cztery imiona:

Florentyn, Wacław, Jan i Stefan.

miał też czworo chrzestnych.

Dwoje szlachetnie urodzonych i dwóch żebraków.

Taka była moda na żebraków,

ale to miało dobrze wróżyć.

 

Rodzice przenieśli się z Białej Podlaskiej

do Włocławka.

Wacek uczył się dobrze,

ale pod wpływem kolegów stracił wiarę.

Niespokojny duch.

Za powstańcze bójki

został osadzony w Cytadeli.

To był dla niego czas refleksji i nawrócenia.

Wstąpił do zakonu kapucynów.

Chorowity zakonnik zabiegał o ustanowienie

święta Matki Boskiej Częstochowskiej.

To on napisał modlitwy Mszału i brewiarza

na ten dzień.

Wszystko przez ręce Maryi – to jego zawołanie.

Powstanie Styczniowe.

Represje carskie,

kasata zakonów.

Nowe Miasto miało stać się grobem

dla wszystkich polskich kapucynów.

 

 

 

Ówczesny proboszcz Chojnaty ks. Michał Woźniak

opisuje w kronice parafialnej,

że kościelny przed dzwonieniem na prymarię

zobaczył jakiegoś żebraka, co spał pod drzewem.

Przywołał proboszcza. Proboszcz poznał,

że to ojciec Honorat z Zakroczymia.

Szedł biedny pieszo

do Nowego Miasta.

Ksiądz proboszcz przyjął, pożywił

i pożegnał z płaczem.

 

Przez tego człowieka Nowe Miasto

nie stało się grobem, ale kolebką

wielu zgromadzeń honorackich.

Konfesjonał stał się twierdzą,

gdzie nie sięgały represje carskie.

Pan Potocki szedł do Nowego Miasta

z Grudziądza, przeszło 300 km,

aby wyspowiadać się z całego życia

u ojca Honorata.

Teraz mogę spokojnie umrzeć – mówił.

 

Ojcze, ale po co tyle zgromadzeń?

Bo siostry, bracia mają być wszędzie!

Polska będzie wolna. Trzeba wielu

mądrych, gorliwych emisariuszy wiary,

bo Polska ma być Chrystusowa.

Miał kłopot z mateczką Kozłowską

z Mariawitami.

 

Nie doczekał Wolnej Polski

spokojnie umarł w Nowym Mieście

16 grudnia 1916 roku.

A co ze zgromadzeniami?

Przyjdę do nich…

Jeżeli mnie nie poznają,

to zabiorę ich do siebie.

 

Stoisz sobie, ojcze Honoracie, pod krzyżem

w Nowym Mieście,

tam gdzie kiedyś straszył sowiecki tank.

Usiadłbym trochę w konfesjonale.

Będzie szła warszawska pielgrzymka,

przecież muszę ich wyspowiadać.

Teraz jeszcze mam tyle kłopotów

w diecezji łowickiej.

Trzeba się modlić nam, Ludzie Konsekrowani!

Taki gruby, taki duży,

a taki święty!

Miał wielkie ręce i ogromne serce.

A że kochał Matkę Bożą,

to ku rozweseleniu jeszcze jeden kwiatek,

o świętym Bernardzie z Clervaux.

 

Był rycerzem.

On poderwał rycerstwo Europy

do kolejnej Wyprawy Krzyżowej.

Wchodząc do katedry w Moguncji

pozdrowił Matkę Bożą w cudownej figurze:

Ave Maria, gratia plena!

A Matka Boża na to:

I ja Cię pozdrawiam Czcigodny Bernardzie!

Zjeżył się Święty i krzyknął do Madonny:

Kobieta w Kościele – milczy!

Oj Bernardzie, Bernardzie!

Przydałbyś się u nas,

żeby powiedzieć pani,

tej, co fałszowała w Sejmie:

Ministra w Sejmie milczy!

 

*

 

Modlimy się o powołania.

Trzeba, bo tak kazał Pan Jezus:

Żniwa będą wielkie

ale robotników mało! (Łk 10,2)

Wystarczy.

Macie głośniki, gazety, internety,

tylko róbcie, co Wam każe Syn. (por. J 2,5)

 

Zagapiliśmy się.

Ciężko pracujemy w kurii,

nawet w Kancelarii Prezydenta,

a nie ma sióstr w szkołach, w szpitalach,

w szwalniach, restauracjach.

Wolontariat rośnie, ku naszemu zawstydzeniu.

Oni nas wyprzedzą.

Ci młodzi ludzie

dostrzegają potrzeby człowieka.

Nie boją się brudnej roboty.

My zajęliśmy się przestrzeganiem reguły,

a miało być inaczej.

Tak mówi adhortacja apostolska:

Vita Consecrata:

 

Istotnie, życie konsekrowane

znajduje się w samym sercu Kościoła…

wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego,

jest oparciem dla Kościoła..

Będą nowe formy życia konsekrowanego,

ale niezmienną zostanie istota Waszego wyboru:

Miłość do Pana Jezusa!

Chrześcijański lud nadal opiera swą ufność,

że tylko w Was może znaleźć bezcenną pomoc

w swej wędrówce ku niebieskiej ojczyźnie.  (Vita Cons. 3)

 

Po tych wielkich słowach apostolskiej adhortacji

jeszcze jeden święty dowcip o nas,

ludziach konsekrowanych.

Popatrzcie na obraz Matki Bożej

Księżnej Łowickiej i uśmiechnijcie się,

bo Ona się uśmiecha.

Do świętej Teresy z Avila,

uczonej i mistrzyni życia duchowego,

przychodziła świątobliwa siostra

i zwierzała się matce ze swoich doznań mistycznych.

Święta słuchała cierpliwie,

jak na przełożoną przystało,

i poradziła, jak na świętą przystało:

Siostro, weź się za miotłę

i zamieć wirydarz,

to Ci przejdzie!

Święci to mają język.

 

Dziś święto Matki Boskiej Gromnicznej.

Święty Jan Paweł II tak się za nas modlił:

 

Maryjo! Wizerunku Kościoła,

wspieraj osoby konsekrowane

w dążeniu do jedynej i wiecznej radości.

Zawierzam je Tobie,  

D z i e w i c o   N a w i e d z e n i a,

aby umiały nieść ludziom pomoc,

a nade wszystko nieść im Jezusa.  (Vita Cons. 112)  

 

I my prosimy Gromniczną:

Okaż nam Światłość,

Światłość Chrystusa,

Matko Gromniczna,

Matko Jezusa!  (z pieśni Matko Gromniczna) 

 

I pamiętajcie:

Jesteście królewskim diademem

w dłoni Waszego Boga.  (Iz 62,3)

 

Amen.