• Czwartek, 23 kwietnia 2026

    imieniny: Wojciecha, Jerzego

Nowy blask przemyskiej bazyliki archikatedralnej

Środa, 25 stycznia 2017 (21:19)

Z ks. prałatem Mieczysławem Rusinem, proboszczem bazyliki archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela i Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Przemyślu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W przemyskiej bazylice archikatedralnej właśnie zakończyła się renowacja XVI-wiecznych polichromii. Bez przesady można powiedzieć, że widok jest imponujący…

– I nic dziwnego, bo rzeczywiście polichromie na gotyckim sklepieniu prezbiterium, nad głównym ołtarzem naszej bazyliki archikatedralnej już same w sobie są nie tylko bardzo cenne, ale również bardzo piękne. Widać praca i wysiłek konserwatorów nie poszły na marne. Co więcej, odsłoniły to, co na skutek upływu czasu uległo pewnemu zatarciu czy wręcz zniszczeniu. Dzięki podjętym działaniom polichromiom została przywrócona wartość artystyczna i zabytkowa.  

Jaka jest historia tych polichromii?

– Na sklepieniu kamiennym nad ołtarzem głównym świątyni, która – przypomnę – powstała w drugiej połowie XV wieku, znajdują się cztery cyfry z okresu powstania polichromii. Są to cyfry 1,5,4 i 5 lub 9, co pozwala datować czas powstania polichromii na 1545 lub 1549 r. Polichromie, na których dominują ornamenty roślinne, zostały odkryte przez prof. Władysława Zalewskiego w latach 60. i na początku lat 70. ubiegłego stulecia. Warto zauważyć, że na przestrzeni wieków, kiedy w architekturze i sztuce dominowały różne trendy, polichromia została pokryta warstwą tynku. W ten sposób, podnosząc wzrok, można było zobaczyć niebieskie tło, a na nim złoty gwiazdozbiór. W trakcie wspomnianych prac wzmacniających konstrukcję sklepienia prezbiterium ekipa konserwatorska pod kierownictwem prof. Zalewskiego odkryła zakryte freski. Kolejnym etapem było usunięcie warstwy tynku i odsłonięcie fresków oraz ich zakonserwowanie. W ciągu ponad 40 lat od zakończenia tych prac czas zrobił swoje, a freski pokryły się patyną, kurzem i licznymi zanieczyszczeniami. Stąd w 2015 r. rozpoczęliśmy zakończone pod koniec ubiegłego roku prace konserwatorskie i oczyszczające. W ich efekcie zostały odnowione zarówno freski, jak i ślepe wnęki okienne przedstawiające postaci najbardziej zasłużonych biskupów przemyskich i osób zasłużonych dla diecezji. Dzięki pozyskanym dotacjom z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, od Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, a także Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie czy Urzędu Miasta Przemyśla udało się zrealizować te specjalistyczne, kosztowne i niezwykle ważne prace. A wszystko po to, żeby to dziedzictwo wieków przekazane nam zachować i oddać w jak najlepszym stanie przyszłym pokoleniom.  

To było trudne przedsięwzięcie…?

– Było to przede wszystkim ogromne wyzwanie dla konserwatorów. Prace objęły całe prezbiterium świątyni, którego powierzchnia to ponad trzysta metrów kwadratowych. Dodatkową trudnością był fakt, iż były one prowadzone na dużej wysokości. Dla zobrazowania dodam, że wysokość katedry, mierząc od posadzki do sklepienia, wynosi 19,5 metra. Konieczne było więc zbudowanie odpowiedniego i stabilnego rusztowania przy ścianach oraz podłogi pod samym sklepieniem, żeby można było bezpiecznie się poruszać i prowadzić prace na wysokości. Przy oczyszczaniu polichromii zastosowano różne znane i dostępne metody oraz materiały. Sprawdziły się zarówno te współczesne jak detergenty, jak i te stare i sprawdzone jak gumy chlebowe czy po prostu chleb.

Kto jest autorem polichromii w przemyskiej archikatedrze?

– Autorem polichromii w naszej świątyni jest dominikanin, ojciec Protazy, któremu w tym dziele tworzenia pomagał niejaki Tobiasz z Opoczna.

Na przestrzeni wieków przemyska archikatedra przeżywała różne, nazwijmy to, koleje losu. Nie obyło się także bez katastrofy budowlanej…

– W 1733 r. za rządów w diecezji ks. bp. Aleksandra Antoniego Fredry, kiedy trwała przebudowa świątyni, wydarzyła się wspomniana przez pana katastrofa budowlana. Runęło sklepienie oraz nowe filary katedry. Zniszczeniu uległy barokowe ołtarze, ponad 30 obrazów włoskich mistrzów, a także podziemia z kryptami, gdzie spoczywali biskupi. Niemal natychmiast rozpoczęła się odbudowa, którą zakończyło poświęcenie świątyni w 1744 r. przez ks. bp. Hieronima Sierakowskiego. Kolejna ważna rekonstrukcja świątyni miała miejsce za rządów ks. bp. Łukasza Soleckiego w latach 1884-1907. Wówczas m.in. odtworzono i wydłużono zamurowane w prezbiterium okna, nadając im gotycką dekorację. Oczyszczono też ściany z tynku, zakładając okładziny kamienne, usunięto barokowy ołtarz, wstawiono stalle i położono drewnianą boazerię. Ponadto zostały zakupione nowe witraże zaprojektowane przez Jana Matejkę i Tomasza Prylińskiego, a wykonane przez Lisiewicza i Unieżyckiego. W 1901 r. pierwsze prace przy polichromii w przemyskiej katedrze rozpoczął artysta malarz Tadeusz Popiel z Krakowa – autor obrazów, które widnieją w tzw. ślepych oknach.  

Wracając do współczesności, można powiedzieć, że na renowacji polichromii w prezbiterium prace w archikatedrze przemyskiej się nie kończą. Proszę powiedzieć o planach tych najbliższych, ale i tych nieco bardziej odległych?

– Zamierzeń jest wiele. Czynimy starania, aby jeszcze w tym roku przystąpić do odrestaurowania – w prezbiterium – zabytkowych drewnianych stalli ustawionych w trzech rzędach po każdej stronie, z płaskorzeźbami przedstawiającymi m.in. Pana Jezusa, Najświętszą Maryję Pannę i Apostołów. Zostały one zaprojektowane przez wspomnianego architekta z Krakowa Tomasza Prylińskiego. Konieczna jest także restauracja boazerii zniszczonej przez ząb czasu, ale także przez drewojady. Jeśli to się nam uda, to prace restauratorskie przy prezbiterium zostałyby zamknięte, co pozwoliłoby na ukazanie tej części archikatedry w pełnej krasie.  

A co z największym wyzwaniem konserwatorskim, czyli udostępnieniem turystom pozostałości romańskiej rotundy w podziemiach archikatedry?

– To osobna kwestia, ale tak czy inaczej udostępnienie rotundy romańskiej to kolejne poważne wyzwanie, przed którym stoimy. Przypomnę tylko, że badania archeologiczne w podziemiach prezbiterium tej gotycko-barokowej świątyni – zakończone w 1998 r. – pozwoliły odkryć i odsłonić pochodzącą z XI wieku rotundę romańską oraz pozostałości murów znacznie starszej świątyni z czasów Mieszka I. Te odkrycia wykazały, że katedra została zbudowana na fundamentach znacznie starszej świątyni. To sensacyjne odkrycie rzuciło również nowe światło na dzieje chrystianizacji w tej części Europy. Okazało się bowiem, że rotunda św. Mikołaja, była najprawdopodobniej najstarszą, a jednocześnie najdalej wysuniętą na wschód świątynią łacińską monarchii wczesnopiastowskiej. To wszystko sprawia, że prace związane ze stabilizacją i wzmocnieniem konstrukcji rotundy, tak aby była ona dostępna dla zwiedzających, to niezwykle ważne przedsięwzięcie konserwatorskie. Mamy już przygotowaną dokumentację, złożony jest także wniosek o dotację z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego. Mamy nadzieję, że podjęte działania doprowadzą do tego, że w niedalekiej przyszłości podziemia naszej archikatedry zostaną w całości udostępnione turystom, łącznie z wejściem od zewnątrz świątyni.

Archikatedra przemyska to dzisiaj, można powiedzieć, muzeum z licznymi cennymi pamiątkami, ale też atrakcjami dla turystów…

– Nasza archikatedra, która jest jednym z najcenniejszych zabytków na Podkarpaciu, przyciąga tłumy turystów nie tylko z Polski, ale niemal z całego świata. Tylko na odrestaurowaną i udostępnioną dla zwiedzających wieżę dzwonniczą przy archikatedrze rocznie wychodzi ok. 30 tysięcy turystów. Dużym zainteresowaniem cieszą się także podziemia udostępnione dla zwiedzających z końcem w 2014 r., które tylko w ubiegłym roku odwiedziło ok. 14 tysięcy osób. Na stałej ekspozycji „Podziemia archikatedry św. Jana Chrzciciela jako nekropolia biskupów przemyskich i osób świeckich” można zobaczyć krypty, gdzie spoczywają przemyscy biskupi. Ponadto trumny i odzież grobową odkryte poddane konserwacji przez zespół pod kierunkiem prof. Anny Drążkowskiej z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W trakcie prac archeologicznych, które – przypomnę – rozpoczęły się w podziemiach bazyliki w 2010 r., odkryto szczątki 10 przemyskich hierarchów: pięciu ordynariuszy i pięciu biskupów pomocniczych. Szczątki pasterzy zostały odpowiednio zabezpieczone, złożone do nowych trumien i pochowane w przygotowanych sarkofagach. Z kolei odnalezione trumny poddano pracom konserwatorskim, podobnie jak stroje biskupie. Dziś odpowiednio wyeksponowane można oglądać w podziemiach naszej archikatedry.

Jednak archikatedra to nie tylko wieża czy podziemia, ale także wnętrze świątyni, które z każdym rokiem staje się coraz piękniejsze...    

– To prawda. Naszym skarbem jest łaskami słynąca Cudowna Figura Matki Bożej Jackowej, której 250. rocznica koronacji była uroczyście obchodzona w ubiegłym roku. Matka Najświętsza trzyma w jednej dłoni Dzieciątko Jezus, a w drugiej otwartą księgę. Legenda głosi, że w 1240 r. do klasztoru Ojców Dominikanów w Przemyślu przybył św. Jacek Odrowąż, który uciekając z Kijowa przed Mongołami, zabrał z sobą – na prośbę Matki Bożej – Jej alabastrową figurę. Umieszczona dziś w bocznym ołtarzu bazyliki figura Pani Jackowej została oczyszczona, odnowiono też tron, na którym zasiada Matka Boża. Nowy blask zyskały też m.in. polichromie – oprócz prezbiterium, także polichromie i fresk Stanisława Stroińskiego wewnątrz Kaplicy Fredrów. W ten sposób nasza archikatedra prezentuje się dzisiaj naprawdę pięknie i imponująco. Zapraszam do Przemyśla i do odwiedzenia tej przepięknej świątyni wszystkich, którzy chcieliby oddać cześć Matce Bożej Jackowej, pomodlić się przy relikwiach św. bp. Józefa Sebastiana Pelczara czy bł. ks. Jana Balickiego i bliżej poznać historię tego miejsca.    

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki