• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Seremet nie pytał Kopczyka

Sobota, 8 grudnia 2012 (02:02)

Andrzej Seremet zaniechał skonsultowania z prokuratorami referentami śledztwa smoleńskiego, czy i w jakim zakresie może informować premiera o wstępnych wynikach prac biegłych w Smoleńsku.

Prokurator generalny nie zwracał się z takim zapytaniem do prokuratora referenta śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej - potwierdza płk Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. To odpowiedź na pytanie, czy i w jakim zakresie prokurator referent udzielił zgody na informowanie premiera przez prokuratora generalnego o wstępnych wynikach odczytu z wraku. A jeśli tak, to w jakim zakresie.

"Tak, informowałem o tej sprawie premiera Tuska. Uprzedzałem o tych właśnie faktach, mając na uwadze relacje międzynarodowe" - mówił dziennikarzom prokurator generalny Andrzej Seremet po publikacji "Rzeczpospolitej" o wykryciu przez biegłych śladów trotylu i nitrogliceryny na szczątkach tupolewa.

Sam prokurator referent nie chce komentować sprawy. - W żaden sposób nie będę się do tego odnosił - powiedział wczoraj w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Kopczyk.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że na ostatnim posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, wielokrotnie tłumaczył, iż nie może odpowiedzieć na zadawane mu przez posłów pytania bez konsultacji z ppłk. Karolem Kopczykiem, prokuratorem referentem śledztwa smoleńskiego.

Chodziło o kwestie dotyczące szczegółów prac zespołu biegłych w Smoleńsku. Co więcej, naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak zastrzegł na samym początku posiedzenia komisji, że wszelkie informacje, jakich prokuratura udzieli posłom, zostały wcześniej skonsultowane właśnie z prokuratorem Karolem Kopczykiem.

Niewątpliwie prokurator, który nie zasięga konsultacji ze śledczymi referentami, przepisów prawa nie łamie. Jak jednak podnoszą prawnicy, z którymi rozmawiał "Nasz Dziennik", Seremet powinien je przeprowadzić.

- Udostępnienie akt sprawy innym osobom niż strony postępowania wymaga zawsze zgody prokuratora prowadzącego. Wprawdzie prokurator generalny jest szefem wszystkich prokuratorów, niemniej jednak w moim przekonaniu taką zgodę od prokuratorów referentów powinien był uzyskać - tłumaczy prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego.

W jego ocenie, Seremet wprawdzie prawa nie naruszył, ale - jak wyjaśnia prawnik - zasady przyzwoitości nakazywałyby, by prokurator generalny zasięgnął opinii śledczych prowadzących. Tego samego zdania jest mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar smoleńskich.

- Prokurator prowadzący postępowanie decyduje o tym, czy i w jakim zakresie udostępnić akta innym osobom. To prokurator referent wie, co chroni interes śledztwa. Po to jest potrzebna ta konsultacja - by to referent powiedział, czy ujawnianie pewnych informacji narazi dobro prowadzonego postępowania czy też nie. Wielokrotnie widać było, że prokurator Seremet nie zna szczegółów postępowania w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jeżeli bez zgody ujawnił pewne informacje, mógł zaszkodzić toczącemu się postępowaniu - mówi mec. Kownacki.

- Prokuratura prowadzi postępowanie autonomicznie. Takie zachowanie prokuratora przełożonego, który w sposób bezrefleksyjny ujawnia pewne informacje i daje do zrozumienia, że nie musi uzyskać na to zgody referentów, wskazuje, że tak naprawdę prokurator referent nie ma żadnej autonomiczności w prowadzonym postępowaniu - dodaje prawnik.

Inny z pełnomocników rodzin smoleńskich, mecenas Rafał Rogalski jest przekonany o tym, że toczy się jakaś polityczna gra wokół prokuratorów referentów smoleńskiego śledztwa. A wątek dotyczący rozmowy Seremet - Tusk jest tego dowodem.

Nazwisko ppłk. Karola Kopczyka w kontekście śledztwa smoleńskiego padło w zawiadomieniu przekazanym do okręgowej rady adwokackiej przez byłego naczelnego prokuratora wojskowego, generała Krzysztofa Parulskiego, który złożył skargę na Rogalskiego.

Były naczelny prokurator wojskowy sugeruje w piśmie, że odpowiedzialność za brak decyzji o otwarciu trumien ofiar katastrofy w kraju oraz o przeprowadzeniu sekcji zwłok w Polsce ponosi właśnie prokurator referent.

Chociaż to nikt inny jak właśnie Parulski był 10 kwietnia na terenie Federacji Rosyjskiej, w Smoleńsku i Moskwie. I to do jego bezpośrednich obowiązków jako naczelnego prokuratora wojskowego należało zainicjowanie i dopełnienie należytego biegu wszelkich czynności procesowych, w tym sekcji zwłok ofiar katastrofy.

- Bardzo współczuję panu prokuratorowi Kopczykowi, wokół którego zbierają się powoli czarne chmury. Jak widać, ma on wielu wrogów - podkreśla mecenas Rogalski.

Jego zdaniem, źródłem tej niechęci jest przede wszystkim postawa Kopczyka wobec weryfikacji hipotezy udziału osób trzecich w katastrofie. Na słynnej już konferencji z 1 kwietnia 2011 r. prokurator generalny Andrzej Seremet właściwie ją wykluczył. Mimo to hipoteza jest przez prokuraturę wojskową weryfikowana. Najlepszym tego przykładem jest decyzja prokuratury o pobraniu próbek z wraku.

- To jest absolutnie sprzeciwienie się pewnej myśli przewodniej pana Seremeta, który chciał uciąć całkowicie temat związany z udziałem osób trzecich - zaznacza Rogalski.

Prawnik podziela argumentację innych pełnomocników rodzin co do konieczności konsultacji Seremeta z prokuratorami referentami, czy i w jakim zakresie można informować premiera Donalda Tuska o wstępnych wynikach prac biegłych w Smoleńsku.

- Zwykła przyzwoitość nakazywałaby powstrzymanie się od rozmowy z panem premierem na skutek oddzielenia prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. Funkcja sprawowana obecnie przez pana Seremeta jest funkcją stricte prawną. Nie jest on politykiem, nie jest członkiem rządu i nie ma obowiązku - w mojej ocenie - w tej materii informowania o okolicznościach pracy biegłych pana premiera - zauważa Rogalski.

- Zwykła przyzwoitość nakazywałaby też skonsultowanie się z prokuratorami referentami. Oni powinni wiedzieć o tym, że pan prokurator generalny będzie w tej materii rozmawiał z panem premierem Tuskiem. Zabrakło tu prawnego savoir-vivre´u wobec śledczych referentów - dodaje prawnik.

- Być może, gdyby takie pytanie padło z ust pana Seremeta, to odpowiedź prokuratorów referentów byłaby negatywa. Oczywiście sprawa była wyjątkowo poważna, ale to tym bardziej powinno uzasadniać konieczność takich wcześniejszych konsultacji - kwituje Rogalski.

Anna Ambroziak