Ewangelia
Niedziela, 15 stycznia 2017 (09:26)J 1,29-34
Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: ’Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie’. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby on się objawił Izraelowi”.
Jan dał takie świadectwo: „Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: ’Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że on jest Synem Bożym’„.
Rozważanie
Oto Baranek Boży
”Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami, obdarz nas pokojem„. Ileż razy w naszych modlitwach posługujemy się tą formułą! Jest włączona w Eucharystię: poprzedza moment ukazania przez kapłana przełamanej Hostii (przełamanie to znak odkupieńczej śmierci Jezusa), oznaczając Tego, który jest źródłem jedności i pokoju. Kończy litanie. Wyobrażenie baranka wykorzystywane jest w symbolice eucharystycznej, paschalnej, w sztuce sakralnej, tradycji (baranek wielkanocny), heraldyce. Przedstawiony ze sztandarem zwycięstwa nad szatanem (czerwony krzyż na białym tle), jest symbolem ofiary Chrystusa za grzechy ludzi, Jego zmartwychwstania i ostatecznego zwycięstwa. O Jezusie – Baranku Bożym, jest mowa w Ewangelii, ale także w Apokalipsie św. Jana.
W taki sposób mówi o Nim też Jan Chrzciciel. Tytuł odnosi się do Izajaszowego proroctwa o słudze Jahwe (Iz 42-52), który spełnia wolę Ojca, jednając ludzi z Bogiem. Izajasz nawiązuje do wydarzeń paschalnych, stojących u zarania dziejów zbawienia: wyprowadzenia Izraelitów z niewoli egipskiej, co zostało poprzedzone złożeniem ofiary z baranka i pomazaniem drzwi ich domów, dzięki czemu zostali ocaleni przed niszczycielską plagą (Wj 12). To stało się początkiem tradycji, która przez kolejne wieki stała się fundamentem tożsamości narodu wybranego.
Trudno jest nam zrozumieć dziś – w czasach, w których praktycznie wszystko zależy od aktywności ludzkiej – że sprawa naszego zbawienia, powrót do Boga to nie jest tylko efekt prostej decyzji, nie leży w naszej kompetencji. Możemy otworzyć się na działanie Boga, zaufać Mu, uwierzyć w każde Jego słowa. Ale bez Jego łaski jesteśmy niczym! Nie ma w nas mocy, aby odnowić w sobie życie, które zniszczył grzech. Może uczynić to tylko Ten, który ukochał nas miłością bez granic! Kto myślał o nas, gdy nie było nas jeszcze na świecie. Kto postawił sobie jeden cel: przywrócić w nas utracone Boże dziecięctwo.
Możemy tę prawdę przyjąć albo odrzucić. Zaakceptować ją całym życiem – postawić ją w jego centrum, albo skazać się na bezsilność, potępienie, wieczną tułaczkę…