• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Stoch wygrał w Wiśle

Sobota, 14 stycznia 2017 (20:05)

Kamil Stoch został pierwszym Polakiem, który wygrał konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich na obiekcie im. Adama Małysza w Wiśle-Malince. To jego 18. zwycięstwo w karierze i trzecie w tym sezonie, dzięki czemu objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu.

Stoch, który prowadził już po pierwszej serii, wyraźnie wyprzedził Austriaka Stefana Krafta i Niemca Andreasa Wellingera. Siódmy był Piotr Żyła, a dziewiąty Maciej Kot.

W klasyfikacji generalnej PŚ dwukrotny złoty medalista olimpijski z Soczi i triumfator niedawnego Turnieju Czterech Skoczni awansował na pierwsze miejsce. Z dorobkiem 733 pkt o 42 wyprzedza dotychczasowego lidera Słoweńca Domena Prevca oraz o 46 Norwega Daniela Andre Tandego. Piąty jest Kot, a Żyła plasuje się na dziewiątej pozycji.

Zwycięzca zawodów w Wiśle w pierwszej serii uzyskał 133 m, tyle samo co Kraft. Polak jednak skakał z obniżonego rozbiegu do trzeciej belki, gdy jego rywale z czwartej. Takie było bowiem życzenie trenera Stefana Horngachera. Dzięki temu lider polskiej ekipy po 1. serii miał nad Austriakiem 3,4 pkt przewagi.

W finale zmieniły się warunki atmosferyczne, wiatr w plecy sprawił niektórym zawodnikom poważne problemy. Zajmujący trzecie miejsce po pierwszej serii Austriak Michael Hayboeck uzyskał tylko 117 m i spadł na ósmą lokatę. Żyła, piąty po pierwszej serii (126,5 m), w drugiej miał próbę krótszą o 6,5 m i w efekcie uplasował się na siódmym miejscu.

W pogarszających się warunkach wietrznych formą błysnął Prevc. W finale osiągnął 128 m, osiem więcej niż w pierwszej serii i dzięki temu awansował z 12. na 5. lokatę.

Pod koniec zawodów dla najlepszych skoczków sędziowie zdecydowali się obniżyć belkę startową z 6. do 5. Wellinger doleciał do 120. metra, Kraft wylądował trzy metry bliżej.

Jako ostatni na rozbiegu pojawił się Stoch. Nie mógł swojej próby wykonać od razu, musiał poczekać na uspokojenie się wiatru. Ta chwilowa przerwa nie wpłynęła negatywnie na jego koncentrację. Wiedział, że aby wygrać, musi skoczyć w granicach 113-114 m. Ale będący ostatnio w wyśmienitej dyspozycji zawodnik nie bawił się w żadne kalkulacje, wylądował na 124. metrze i zapewnił sobie zwycięstwo. Pierwsze w Wiśle, drugie z rzędu w PŚ, trzecie na polskiej ziemi, trzecie w sezonie i 18. w karierze.

– To był trudny konkurs, ale wygrana sprawiła mi wielką radość. Wszyscy w drużynie mamy świadomość potencjału, jaki w nas drzemie. Ale na razie nie podchodzimy do wyników z wielkim hurra optymizmem, przed nami w tym sezonie jeszcze wiele konkursów – powiedział Stoch reporterowi TVP.

W niedzielę w Wiśle odbędzie się drugi konkurs, a za tydzień skoczkowie przeniosą się do Zakopanego.

RP, PAP