• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Ruszy proces Kamińskiego

Piątek, 7 grudnia 2012 (02:19)

Będzie proces byłego szefostwa CBA w sprawie tzw. afery gruntowej - zdecydował wczoraj warszawski sąd okręgowy.

Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zapowiadają, że obalą akt oskarżenia. Chcą dowieść, że ścigając korupcję, nie łamali prawa. Orzeczenie sądu poprzedziła trwająca przez kilka dni akcja propagandowa przeciwko Tomaszowi Kaczmarkowi, byłemu funkcjonariuszowi CBA, który brał udział w co najmniej trzech najbardziej znanych operacjach Biura.

Wczoraj warszawski sąd okręgowy rozpatrzył zażalenia prokuratury i osób pokrzywdzonych na umorzenie przez sąd pierwszej instancji procesu byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i jego podwładnych oskarżonych o nadużycia prawa w sprawie tzw. afery gruntowej z 2007 roku. Maciej Wąsik nie chciał komentować decyzji sądu.

- Przyjmuję ją. Na pewno obalimy akt oskarżenia i wykażemy, że prokuratura skompromitowała się, kierując go do sądu - wskazuje były zastępca Kamińskiego, szefa CBA. Co ciekawe, w procesie oskarżycielami posiłkowymi będą byli współpracownicy wicepremiera Andrzeja Leppera: Janusz Maksymiuk i Stanisław Łyżwiński, który przez wiele miesięcy przebywał w areszcie w związku z tzw. seksaferą.

W ocenie posła Tomasza Kaczmarka, rządzący chcą doprowadzić do publicznego ośmieszenia i oskarżenia CBA w celu jego likwidacji.

- Donald Tusk ma chyba jakiś ukryty plan co do reformy służb specjalnych. Ta nagonka i szaleńczy atak mają na celu zlikwidowanie Biura. Nie potrafię tego inaczej zinterpretować - dodaje były funkcjonariusz CBA.

Jedni z głównych aktorów afery gruntowej: Andrzej K. i Piotr Ryba, wnieśli o uchylenie umorzenia i wszczęcie sprawy. Sam Ryba deklarował przed rozprawą, że sąd powinien dać szansę oskarżonym, by dowiedli, że to, co robili, było legalne bądź, jak twierdzi, nielegalne. Mariusz Kamiński był do końca przekonany, że sąd nie ulegnie i podtrzyma decyzję sądu pierwszej instancji.

Dwa lata temu, gdy CBA prowadziło zaawansowane śledztwo w sprawie afery hazardowej, Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie oskarżyła Kamińskiego, jego zastępcę Macieja Wąsika oraz byłych dyrektorów Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela. Zarzucono im przekroczenie uprawnień, nielegalne działania operacyjne CBA, podrabianie dokumentów i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy. Grozi im za to do 8 lat więzienia. Oskarżeni nie przyznali się do zarzutów, uznając je za polityczne.

Rzeszowska prokuratura zarzuca byłemu kierownictwu CBA stworzenie fikcyjnej sprawy odrolnienia ziemi za łapówkę, bez posiadania wcześniej wiarygodnej informacji o przestępstwie.

Tylko ona pozwala służbom zacząć akcję kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej wobec podejrzewanych. Kolejny zarzut to bezprawne sfabrykowanie dokumentów legalizacyjnych. Jednak w czerwcu Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście umorzył na tajnym posiedzeniu proces w tej sprawie na wniosek obrony, jeszcze przed jego rozpoczęciem. We wszystkich zarzutach stawianych wszystkim oskarżonym sąd wskazał brak znamion przestępstwa. Sędziowie uznali, że istniała "wiarygodna informacja o zamiarze popełnienia przestępstwa".

Zdaniem sądu, Biuro miało też prawo posługiwania się wytworzonymi na potrzeby operacji dokumentami. Także w kwestii podsłuchów sąd nie dopatrzył się przestępstwa, skoro zgadzały się na nie sądy.

W lipcu 2007 r. funkcjonariusze CBA wręczyli Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. kontrolowaną łapówkę. Pieniądze miały zostać przekazane Andrzejowi Lepperowi, wówczas wicepremierowi i ministrowi rolnictwa rządu koalicji PiS - LPR - Samoobrona. Chodziło o odrolnienie gruntów położonych na Mazurach.

Sam Lepper, który od ponad roku nie żyje, miał zostać ostrzeżony o akcji. Przeciek spowodował jej fiasko, rozpad koalicji, skrócenie kadencji Sejmu i nowe wybory parlamentarne, po których władzę zdobyła Platforma Obywatelska. Od tego czasu przez 5 lat prokuratura ściga byłych funkcjonariuszy oraz kierownictwo Biura, zarzucając im łamanie prawa i nadużywanie uprawnień.

Maciej Walaszczyk