• Wtorek, 17 marca 2026

    imieniny: Patryka, Zbigniewa, Gertrudy

Uciec przed krachem

Piątek, 7 grudnia 2012 (02:16)

Progi ostrożnościowe z ustawy o finansach publicznych, które mają ostrzegać władzę przed nadmiernym zadłużaniem kraju, dla ekipy Donalda Tuska już straszne nie będą.

Posłowie koalicji PO - PSL opowiedzieli się wczoraj za projektem zmierzającym do złagodzenia przepisów zobowiązujących rząd do podjęcia odpowiednich oszczędności w przypadku przekroczenia kolejnych progów zadłużenia.

Rząd Donalda Tuska systematycznie zapewnia, że relacja długu publicznego w stosunku do produktu krajowego brutto jest pod kontrolą, a nawet że w kolejnych latach będzie spadać, co ma świadczyć o niezłej kondycji finansów państwa. Jednocześnie forsowane są rozwiązania zmierzające do złagodzenia przepisów dotyczących zobowiązania rządu do podjęcia działań skutkujących koniecznością ograniczenia wydatków, gdy kolejne progi zadłużenia - wyrażane relacją długu do PKB - zostaną przekroczone.

Do tego zmierza przyjęty pod koniec listopada rządowy projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych, który w błyskawicznym tempie został przekazany pod obrady Sejmu.

W przeszłości rządowi Donalda Tuska udało już się zmniejszyć - wprawdzie na papierze - dług publiczny w wyniku dokonania szeregu sztuczek księgowych zmierzających głównie do przeniesienia pewnych wydatków państwa poza sektor finansów publicznych, m.in. do Krajowego Funduszu Drogowego. Kolejna sztuczka ma spowodować, że trudniejsze będzie przekroczenie progu ostrożnościowego - 55 proc. relacji długu publicznego do PKB.

Przekroczenie takiego poziomu zadłużenia zobowiązuje rząd do uchwalenia budżetu państwa bez deficytu lub przyjęcia budżetu zapewniającego spadek relacji długu publicznego do PKB, a także do ograniczenia waloryzacji rent i emerytur do poziomu wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w poprzednim roku, wykluczona byłaby także możliwość udzielania z budżetu pożyczek i kredytów.

Na koniec 2011 r. relacja długu do PKB wyniosła 53,5 proc., jednak liczona według metodologii unijnej - bez stosowanych przez rząd sztuczek księgowych - 56,7 procent. Nowelizacja zakłada, że kwota długu przed obliczeniem jego relacji do PKB byłaby pomniejszona o wolne środki ministra finansów na koniec roku budżetowego, służące finansowaniu potrzeb pożyczkowych budżetu państwa w następnym roku budżetowym.

Dodatkowo projekt przewiduje zmianę zasad przeliczania długu - służącego do wyliczania jego relacji w stosunku do PKB - z walut obcych na złote. Po nowelizacji będzie on przeliczany z zastosowaniem średniej arytmetycznej ze średnich kursów walut obcych ogłaszanych przez NBP, obowiązujących w dni robocze z roku budżetowego, a nie według kursu na koniec roku. Miałoby to zniechęcać do ataków spekulacyjnych na złotego.

Przed czy za progiem

Wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk przekonywał, że wprowadzenie przepisów zawartych w nowelizacji będzie skutkować zwiększeniem przewidywalności polityki fiskalnej państwa.

- W projekcie ustawy nie zmieniamy metodologii wyliczania długu publicznego. (...) Wprowadzamy tylko dodatkowy miernik, który ma nas uchronić przed tym, żeby w sytuacjach szoków zewnętrznych czy też ataków spekulacyjnych nie trzeba było wprowadzać drastycznych środków w postaci zamrożenia indeksacji rent i emerytur czy też podwyżki podatku VAT - powiedział Kowalczyk.

Za odrzuceniem projektu opowiedziały się Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska. Poseł Andrzej Romanek (SP) zwracał uwagę, że forsowanie tego typu zmian może świadczyć o tym, że minister finansów Jacek Rostowski faktycznie obawia się - wbrew temu, o czym zapewnia resort finansów - że próg ostrożnościowy 55 proc. może zostać przekroczony. A intencją ustawy - ocenił poseł - nie jest interes kraju, tylko interes rządu.

Wiceminister finansów zapewniał wczoraj, że relacja długu do PKB w następnych latach będzie spadać, a w 2016 r. miałaby spaść poniżej 50 procent. Poseł Henryk Kowalczyk (PiS) zaznaczył, że można rozmawiać o zaproponowanej przez rząd zmianie sposobu przeliczania długu na złote. Opowiedział się jednak przeciw pozostałym propozycjom zawartym w projekcie. Ocenił, iż sankcje zawarte w ustawie o finansach publicznych, które muszą być uruchomione po przekroczeniu kolejnych progów zadłużenia, są dobrym sposobem dyscyplinującym rząd przed nadmiernym zadłużaniem kraju.

- Co by było, gdyby tych sankcji nie było? Dużo łatwiej byłoby nam wpaść w spiralę zadłużenia - mówił Kowalczyk. Ryszard Zbrzyzny (SLD) ocenił z kolei, że mechanizmy wczesnego ostrzegania przed zbyt dużym zadłużeniem muszą być respektowane, zamiast stawać się karykaturą - do czego doprowadza rząd PO - PSL.

Artur Kowalski