• Wtorek, 6 grudnia 2022

    imieniny: Mikołaja, Emiliana, Jaremy

Tragifarsa w Sejmie

Wtorek, 20 grudnia 2016 (04:23)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk

Posłowie tzw. opozycji totalnej ciągle okupują salę plenarną Sejmu. Jesteśmy świadkami największego kryzysu parlamentarnego ostatnich lat?

– Trudno stosować jakiekolwiek stopniowanie. W moim przekonaniu jest to coś, co można określić mianem tragifarsy. Posłowie opozycji ewidentnie łamią regulamin sejmowy i prowadzą działania o charakterze destrukcyjnym. Choć wyartykułowane przez nich powody działania ocierają się o groteskę, to wcale nie jest mi do śmiechu. To jest zakłócenie jednego z fundamentu demokratycznego państwa i kwestionowanie wyników wyborów z 25 października 2015 r. Konstytucja i ustawy określają, co wolno funkcjonariuszom publicznym i jak powinni się zachowywać. Poseł powinien w sposób szczególny kierować się literą prawa, a niestety, tu wszelkie zasady są łamane.

Początek protestu miał miejsce, gdy w Sejmie trwało procedowanie ustawy budżetowej. Jej nieuchwalenie – według prawa – skutkuje rozpisaniem przedterminowych wyborów. To ma znaczenie dla zrozumienia kontekstu sytuacji?

– Nie przypuszczam, żeby doszło do realizacji takiego scenariusza i wcześniejszego zakończenia kadencji parlamentu. Być może jest ktoś, kto nad tym pracuje, ale fundamenty państwa są niezagrożone. Teraz ustawa budżetowa będzie procedowana na początku stycznia i myślę, że podejmiemy merytoryczną pracę dla dobra Polaków. Różnie się ocenia ten budżet, ale on daje podwyżki wielu grupom zawodowym, zapewnia finansowanie programu „Rodzina 500+” czy obniżenie wieku emerytalnego. To jest budżet prospołeczny. Jeżeli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to będzie on uchwalony w terminie.

Myśli Pan o możliwości przeniesienia protestu do Senatu?

– Nie można tego wykluczyć. Jednak mam nadzieję, że senatorowie opozycji zachowają zdrowy rozsądek i umiar, który powinien towarzyszyć izbie refleksji, czyli Senatowi.

Andrzej Duda rozpoczął rozmowy z przedstawicielami opozycji ws. zażegnania kryzysu, który wybuchł w piątek. Deklaracje co do porozumienia są po obu stronach sporu, ale czy są szczere?

– Pozytywnie oceniam rolę prezydenta, który próbuje znaleźć wyjście z tej sytuacji. Tylko czy opozycja jest zainteresowana rozładowaniem napięcia, które sama wywołała? W moim głębokim przekonaniu to nie jest wcale pewne.

Wiemy już, że opozycja domaga się dymisji marszałka Marka Kuchcińskiego. Postulat realny do spełnienia?

– Anarchia, powrót do liberum veto i najgorszych przykładów warcholstwa, które znamy z historii I Rzeczypospolitej, a które doprowadziło państwo polskie do upadku, nie znajdzie dużego poparcia społecznego. Nie każdemu może się podobać polityka rządu, ale krytyka powinna odbywać się w ramach ustrojowych i prawnych. Sianie niepokoju nie przyniesie im żadnych korzyści, a wzmocni jedynie wrogów Polski. W piątek w Sejmie nie stało się nic, co by prawnie, a także moralnie usprawiedliwiało opozycję do tego typu działania i wysuwania takich żądań. Państwo funkcjonuje, każdy ma prawo wyrażać opinię. Protesty są najlepszym dowodem na to, że demokracja nie jest zagrożona. Opozycja zapędziła się w kozi róg i nie ma pomysłu na konstruktywne wyjście z sytuacji. Będą tam siedzieć cały rok? Tak zapowiadają.

Piątkowe posiedzenie w Sali Kolumnowej odbywało się zgodnie z prawem?

– Według moich informacji – jak najbardziej. Są także oficjalne dokumenty państwowe, które to potwierdzają. Według protokołu w głosowaniu brało udział 236 posłów, a więc wymogi formalne zostały spełnione, a budżet uzyskał wymagane poparcie.

Ale prezydent Andrzej Duda, doktor prawa, nie ma już takiej pewności, gdyż poprosił o ekspertyzę w tym zakresie.

– W prawie funkcjonuje pojęcie „ostrożności procesowej”. Myślę, że prezydent, mając możliwość oparcia swojego zdania o konkretne analizy prawne, postanowił z tego skorzystać. Tym samym wytrąca argument swoim oponentom, którzy mogą twierdzić, że prezydent wspiera obóz, z którego się wywodzi. Wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem i nie ma żadnych podstaw do kwestionowania legalności posiedzenia, i jestem przekonany, że potwierdzi to ekspertyza zamówiona przez prezydenta.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk