• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Nie chcą ustawy "reprodukcyjnej"

Czwartek, 6 grudnia 2012 (14:38)

Gorliwa modlitwa i post w obronie życia w ten sposób filipińscy katolicy chcą zapobiec wprowadzeniu ustawy godzącej w życie i rodzinę, tzw. ustawy reprodukcyjnej.

Do takiej formy ofiary za poczęte dzieci oraz filipińskie rodziny wezwali tamtejsi biskupi. Inicjatywa ma związek z debatą parlamentu Filipin nad popieranym przez prezydenta Benigno Aquino projektem ustawy o tzw. zdrowiu reprodukcyjnym. Radio Watykańskie przypomina, że przewiduje ona wprowadzenie w tym najbardziej katolickim kraju Azji aborcji, antykoncepcji i wychowania seksualnego w szkołach. Kościół oraz obrońcy życia zwracają uwagę, że proponowana ustawa jest niezgodna z zapisami konstytucji Filipin broniącymi ludzkiego życia i rodziny.

Sprzeciw wobec forsowanych przez prezydenta Aquino zmian w prawodawstwie trwa od ponad dwóch lat, czyli od początku objęcia przez niego urzędu. Mimo to – podkreśla Radio Watykańskie – twierdzi on, że jest katolikiem.

Od samego początku pojawienia się propozycji zmiany prawa pasterze filipińskiego Kościoła domagają się, by głosowanie w tej sprawie w parlamencie było jawne.

- Obywatele mają prawo wiedzieć, za jakim prawem opowiadają się wybrani przez nich posłowie, kiedy dotyczy ono tak ważnych kwestii – powiedział ks. bp Gabriel Reyes, przewodniczący komisji Episkopatu Filipin ds. rodziny i życia. Biskup zaapelował o modlitwę w intencji tamtejszych polityków.

– Módlmy się, by nasi prawodawcy nie przyjęli proponowanej ustawy. Błagajmy Boga, by chronił życie, rodzinę, małżeństwo i młodzież w naszym kraju – podkreślił ks. bp Reyes. Czuwania modlitewne w tej intencji organizowane są od poniedziałku we wszystkich diecezjach Filipin.

Kilka dni temu filipiński parlament wznowił debatę nad skandaliczną ustawą. Aquino wezwał posłów rządzącej koalicji, by przegłosować ją jak najprędzej. Prezydent twierdzi, że powinna ona być przyjęta nawet w ciągu tygodnia. Watykańska rozgłośnia wyjaśnia, że naciskom prezydenta sprzeciwia się, ze względów proceduralnych, przewodniczący tamtejszego senatu Juan Ponce-Enrile. Przypomniał on, że prawo wymaga przed głosowaniem trzykrotnego przedyskutowania projektu ustawy.

IK