Waży się los Mary Wagner
Czwartek, 15 grudnia 2016 (03:23)Z Jackiem Kotulą, prezesem rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia, rozmawia Rafał Stefaniuk
Z Kanady przyszła do nas smutna wiadomość: Mary Wagner kolejny raz została aresztowana za swoją działalność w obronie życia.
– Mary już wcześniej poinformowała mnie, że wkrótce uda się do placówki aborcyjnej, aby ratować dzieci. Zawsze wybiera którąś z istotnych dat dla ruchów pro-life: 8 grudnia – święto Niepokalanego Poczęcia NMP, 12 grudnia – święto Matki Bożej z Guadalupe lub 24 grudnia – Wigilia Bożego Narodzenia. Matka Boża z Guadalupe przedstawiana jest jako kobieta brzemienna, więc przez obrońców życia uważana jest za patronkę ich oraz dzieci nienarodzonych. Mary postanowiła więc zaakcentować ten fakt. I tak według kanadyjskiego prawa złamała zakaz zbliżania się do placówek aborcyjnych na odległość mniejszą niż 200 metrów. Taki obowiązek nałożył na nią sąd podczas ostatniej rozprawy. Kiedy była w wakacje w Polsce, pytałem ją, co będzie robić po powrocie do Kanady. Powiedziała, że będzie się modlić, spotykać z ludźmi i nasłuchiwać woli Bożej, bo kiedy tylko usłyszy Jego głos, to pójdzie świadczyć o Bogu do placówek aborcyjnych. W ostatnich dniach uczestniczyła w rozprawie apelacyjnej, w której waży się, czy Kanada uzna prawną ochronę życia nienarodzonych dzieci. Gdy tylko rozprawa się zakończyła – choć sąd wstrzymał się z werdyktem – to Mary natychmiast poszła świadczyć o konieczności ochrony życia.
Zatrzymanie Mary będzie miało wpływ na wyrok w procesie apelacyjnym?
– Rozprawa apelacyjna nie jest związana z zarzutami, które były stawiane Mary. To są dwa oddzielne wątki. Ale jeżeli podczas rozprawy apelacyjnej sąd uzna, że dziecku przysługuje prawo do ochrony prawnej przed narodzeniem, to wtedy sądy będą zmuszane do brania tego faktu pod uwagę przy każdej sprawie Mary. Obecnie dzieci w łonach matek są traktowane przez Kanadę jak powietrze i nie mają żadnych praw. Nawet gdyby ktoś zabił je jedną minutę przed urodzeniem, to wszystko odbywałoby się zgodnie z prawem, a rząd kanadyjski wysłałby za ten „zabieg” przelew do klinik aborcyjnych. Uznanie – zgodnie z prawdą – że dziecko w łonie matki jest człowiekiem, który ma swoje prawa, byłoby przełomowym wydarzeniem.
A nie obawia się Pan, że lobby aborcyjne wykorzysta zwłokę do forsowania swoich idei i do nacisków na sąd?
– W założeniu sądy są niezależne, wierzę, że tak jest. Wiem, że są różni lobbyści, ale sędzia, który wydaje wyrok, też ma swój rozum. Mary była bardzo zadowolona z rozprawy. Mówiła mi, że sama sędzina, która prowadziła rozprawę, używała słowa „matka”, a nie „kobieta”, oraz „dziecko”, a nie „płód”. Skoro sędzina mówiła: „matka, która spodziewa się dziecka”, to znaczy, że jest bardzo wrażliwą osobą, która jest czuła na argumenty naukowe i medyczne. Wiem, że diabeł nie śpi i chce utrzymać status quo, aby dalej w Kanadzie każdego roku zabijano 100 tys. dzieci. Wysyła więc swoich „agentów”, którzy będą lobbować, także w sądzie, aby człowiek myślał, że nie mamy do czynienia z dzieckiem, a ze zlepkiem komórek, który można wyciąć i wyrzucić do kosza.
I stąd ten apel Mary o modlitwę?
– Tak. Mary podkreśla, że wszystko zaczyna się od modlitwy. Nasze nawrócenie, działanie, aktywności pro-life nie mają sensu, kiedy nie są zakorzenione w modlitwie. Z Bogiem możemy zrobić wszystko. Kiedy mamy zaplecze modlitewne i wsparcie, to Stwórca będzie nam błogosławił. Wydaje się nam, że aresztowanie Mary to porażka, ale kropla drąży skałę. Ludzie czytają artykuły o niej i zastanawiają się, co to za dziewczyna, która dziesiąty raz dała się aresztować? Po co ona wchodzi do placówek aborcyjnych? Wreszcie do tych umysłów ludzkich dojdzie, że ona walczy o wielką sprawę. Naszym zadaniem jest ją wspierać. Myślę, że nie przypadkiem Bóg złączył ją z naszym krajem.
Dziś o godz. 10.00 [w Polsce godz. 16.00] Mary ma być przesłuchiwana. Co ją dalej czeka?
– Sąd formalnie uzna jej winę, bo przecież wchodząc na teren placówki aborcyjnej, próbowała zakłócić jej działalność gospodarczą. Później wyznaczy termin właściwej rozprawy. Jak znam życie, wyznaczy ją na styczeń 2017 r. Następnie usłyszy wyrok kilku miesięcy więzienia. W tym roku wyszła w maju, więc w przyszłym nie powinna być dłużej zatrzymywana. Ale gdy sędzia podczas apelacji potwierdzi prawnie, że dziecko jest człowiekiem, to wtedy czyn Mary zostanie uznany za ratowanie życia. Dobrym przykładem jest sytuacja, gdy ktoś wchodzi do prywatnego mieszkania, bo chce ratować czyjeś życie, gdyż mąż chce zabić żonę. To nie przestępstwo, tylko heroizm. Wtedy Mary definitywnie pożegna się z więzieniem.