Polski przemysł zbrojeniowy miał zniknąć
Piątek, 9 grudnia 2016 (03:30)Ze Stanisławem Głowackim, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.
Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” popiera działania rządu dla MON w kwestii zagwarantowania korzyści dla naszej gospodarki i przemysłu w związku z realizacją Programu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych. Czy to poparcie nie jest trochę na wyrost?
– Myślę, że nie jest na wyrost. Przyglądamy się działaniom Ministerstwa Obrony Narodowej oraz w ogóle rządu i przynajmniej do tej pory w całej tej formie deklaratywnej widać jasne, zdecydowane działania rządu PiS w celu wyciągnięcia ze wszystkich Programów Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych maksymalnych korzyści dla polskiej gospodarki i polskiego przemysłu. Oczywiście, dzisiaj jeszcze nie możemy mówić o wymiernych efektach, ponieważ w sprawie największych programów trwają rozmowy i negocjacje. Ale sygnał, jaki poszedł w związku z decyzją o zakończeniu negocjacji z Airbus Helicopters w przetargu śmigłowcowym do wszystkich przyszłych kontrahentów, oznacza, że należy się z nami liczyć, a w związku z tym że składane oferty dotyczące offsetu muszą być poważne. Bacznie obserwujemy, recenzujemy wszystkie działania rządu Beaty Szydło i uważamy, że są one właściwe. Nie ukrywam, że z szacunkiem i uznaniem patrzymy na działania podejmowane przez min. Antoniego Macierewicza, gdyż tylko jego upór i konsekwencja w działaniu są wielką szansą dla polskiej zbrojeniówki. Będziemy pilnować, żebyśmy sami tej szansy nie zmarnowali.
Na razie mamy zakończenie rozmów z Airbusem w przetargu śmigłowcowym i zapowiedzi, że w nowym rozdaniu skorzysta polski przemysł, ale konkretów brak.
– To, że nie ma konkretnych rozmów, to jest fakt. Natomiast już sama decyzja o przerwaniu negocjacji z Francuzami w przetargu śmigłowcowym to jest ważny sygnał dla Raytheon Company czy innych firm amerykańskich, że obecny rząd traktuje sprawy polskiej obronności poważnie i – mówiąc kolokwialnie – kitu nie da sobie wcisnąć. Wiemy, że prowadzone są negocjacje w sprawie różnych programów, ale to, co już dzisiaj widać, to zmiana podejścia tego rządu do polskich firm, które są traktowane priorytetowo. Jeśli zaś chodzi o śmigłowce, to istotna też będzie kwestia wyposażenia tych helikopterów w sprzęt i uzbrojenie. Dlatego jako związkowcy zwracamy uwagę całemu rządowi, w tym min. Macierewiczowi, żeby wziąć pod uwagę również ten aspekt, aby ten sprzęt i uzbrojenie produkowane były też w Polsce.
Co konkretnie ma Pan na myśli?
– Karabiny produkowane w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie, rakiety z zakładów Mesko w Skarżysku-Kamiennej itd. A zatem nie chodzi nam tylko o zakup takich czy innych śmigłowców, nawet produkowanych w Polsce rękoma naszych pracowników, ale zależy nam, aby wyposażenie także było produkowane w polskich zakładach. Nie można bowiem wykluczyć, że np. Amerykanie w przypadku wyboru black hawka zechcą nam dołożyć w pakiecie swoje rakiety Hellfire produkowane przez firmę Lockheed Martin, chociaż my mamy swoje, lepsze, produkowane w Polsce.
Czyli dysponujemy odpowiednim potencjałem…
– Oczywiście, że dysponujemy i dlatego kładziemy nacisk na to, żeby ten nasz rodzimy potencjał został wykorzystany. Nie oznacza to, że we wszystkich dziedzinach jesteśmy bezkonkurencyjni. Owszem, są dziedziny, w których odstajemy, i to sporo, od najlepszych, ale to po to m.in. w modernizację firm inwestuje polski podatnik, aby możliwie jak najszybciej zasypać te rowy i pozyskiwać odpowiednie technologie, a przy okazji dawać Polakom zatrudnienie i nowe stanowiska pracy.
No właśnie, w stanowisku KSPZ NSZZ „Solidarność” można przeczytać, że obecny rząd broni polskiej gospodarki, polskiego państwa racji stanu. Ale proszę powiedzieć, jakie w tej materii z naciskiem na przemysł zbrojeniowy były „dokonania” poprzedniego rządu PO – PSL?
– Tu nie ma się co oszukiwać, bo o ty, jak to wyglądało za rządów Platformy, najlepiej może świadczyć przykład przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. To pokazuje, w jakim kierunku zmierzała polityka rządu koalicji PO – PSL w stosunku do rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Podczas rozmów z min. Macierewiczem prosiliśmy, żeby tę sprawę dokładnie prześledził, bo tak naprawdę taką, a nie inną polityką wtaczano polski przemysł zbrojeniowy do rozmaitych koncernów zagranicznych, tym samym dążąc do zlikwidowania tej istotnej gałęzi polskiej gospodarki. Choć oficjalnie nikt tego nie potwierdza, mieliśmy być przejęci, tzn. nasza produkcja wojskowa miała zostać przejęta przez Airbus Helicopters i inne światowe koncerny. Tak naprawdę polski przemysł zbrojeniowy miał zniknąć.
Mógłby Pan przypomnieć przykłady firm zbrojeniowych, które za rządów Platformy miały zniknąć?
– Przykładem mogą być zlikwidowane Zakłady Mechaniczne PZL-Wola w Warszawie – producent nowoczesnych silników o mocy 1100 KM, które można było wykorzystać, powiem więcej – wykorzystywano do produkcji czołgów. I dzisiaj nie możemy sami produkować jednego z najnowocześniejszych czołgów, bo zakład został zlikwidowany. Poprzez tego typu działania doprowadzono do osłabienia obronności państwa. To jednak nie koniec. Zlikwidowano szereg innych zakładów czy doprowadzono do rozszabrowania majątku poprzez niezrozumiałe prywatyzacje. Tak było chociażby przy okazji jednego z kluczowych zakładów elektroniki przemysłowej Radmor w Gdyni, które zostały przejęte przez WB Electronic, nie bardzo wiadomo, na jakich zasadach i po co. To odebrało Polsce możliwość tworzenia potencjału profesjonalnej elektroniki tzw. Grupy Elektronicznej w oparciu o kilka firm. Zgłosiliśmy tę sprawę do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i mamy nadzieję, że zostanie ona skontrolowana. Proszę sobie przypomnieć, jakie były działania wobec PZL Mielec, które na pewnym etapie przeżywały kryzys, a rząd Platformy nie zrobił nic, żeby im pomóc wyjść na prostą, co więcej – chciał ten zakład zlikwidować. Gdyby nie inwestycje Amerykanów, po PZL Mielec dziś nie pozostałby nawet kamień na kamieniu. Tymczasem są tam produkowane m.in. amerykańskie śmigłowce Black Hawk, a zakład stale się rozwija, dając zatrudnienie ok. 1600 pracownikom. Podobnie rzecz ma się z PZL Świdnik, gdzie zainwestował włosko-brytyjski koncern AgustaWestland. Te i wiele innych przykładów pokazuje, że dla ekipy PO – PSL udział naszych firm w polskim rynku się zupełnie nie liczył. Nic zatem dziwnego, że próbowano je wyrzucić na aut, dając tym samym pole do popisu zagranicznym koncernom zbrojeniowym. Przykłady tego sabotażu gospodarczego można mnożyć.
Jak dzisiaj wygląda portfel zamówień polskich firm z branży zbrojeniowej?
– Jeśli chodzi o zamówienia na 2017 r., to mamy pełen portfel. Ludzie mają pracę i nie drżymy, że będą kolejne zwolnienia. Natomiast myślimy o tym, żeby wzmacniać potencjał inżynieryjno-naukowy, aby te polskie zakłady rozwijać.
Faktem jest, że dotychczas umowy offsetowe były dla Polski niekorzystne, a nasza gospodarka i firmy sektora obronnego niewiele z nich skorzystały. Jak „S” ocenia propozycje wicepremiera Morawieckiego, aby przetargi ogłaszane w ramach Programu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych były wyłączone z procedur unijnych?
– To jest bardzo istotna kwestia, gdyż daje nam to pewną przewagę już na samym starcie do przetargu. My niestety staliśmy się niewolnikami samych siebie. Już w 2006 r. zwracaliśmy uwagę, że przystępując do „międzyrządowego reżimu stymulującego konkurencyjność europejskiego rynku obronnego”, który został wprowadzony na życzenie, gigantycznych koncernów zbrojeniowych w ramach Unii Europejskiej, polskie formy będą podlegać wielkim obostrzeniom, które wyeliminują nas z walki o ważne kontrakty. Nie mamy takiego systemu prawnego chroniącego nasz własny rynek i własne przedsiębiorstwa. Dla przykładu: dzisiaj, jeśli nie ominiemy procedur przetargowych ze względu na istotny interes bezpieczeństwa państwa, z czego – jak wiemy – min. Macierewicz musi się potem tłumaczyć, dlaczego to robi, tak na dobrą sprawę nie mamy szans zostać beneficjentem przetargu. Potentaci – koncerny, za którymi stoi wielki kapitał i lobby, są bezkonkurencyjne dla nas, bo prawo unijne preferuje ich, nie nas.
Czy podobne zasady obowiązują w innych krajach unijnych?
– Wyobraża Pan sobie, żeby – dajmy na to – armia francuska czy niemiecka dopuściła na swój rynek zbrojeniowy jakąkolwiek obcą firmę… Tak w tych państwach są stworzone przepisy, że chronią własny rynek. My takiej ochrony prawnej na razie nie mamy. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie obowiązuje zasada, że amerykański żołnierz musi być wyposażony w produkty i sprzęt rodzimej produkcji. Dlatego jako Krajowa Sekcja Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” zwracamy uwagę, że skoro nie jesteśmy przygotowani czy zabezpieczeni pod względem prawnym, jeśli chodzi o odpowiednie ustawy, zwracamy się do rządu, aby wykorzystując swoje uprawnienia, chronił polski przemysł.
A więc polonizacja przemysłu zbrojeniowego w tych obszarach, które mogą konkurować z zagranicznymi koncernami?
– Dokładnie tak, i to w sposób maksymalny. Polonizacja – nie tylko zresztą zbrojeniówki – jest czy też może być instrumentem rozwoju całego naszego przemysłu i w ogóle polskiej gospodarki. Baczmy na to, że nowoczesne rozwiązania w przemyśle zbrojeniowym przekładają się – jeżeli nie od razu, to po pewnym czasie – na pozytywne rozwiązania w gospodarce rynkowej.
Wcześniej na przetargach miały korzystać i korzystały zagraniczne koncerny zbrojeniowe. Teraz, kiedy ten rząd działa na rzecz rodzimego przemysłu, budzą się „demony”, a opozycja, wyprowadzając ludzi na ulice, zmierza do obalenia demokratycznie wybranej władzy…
– To prawda. Dlatego musimy zwrócić uwagę, że nasz polski rynek, jeśli chodzi o potencjał, skalę modernizacji technicznej sił zbrojnych i wielkość środków, jakie przeznaczamy na modernizację armii, jest penetrowany przez różnego rodzaju zagraniczne służby i lobbystów zagranicznych koncernów. I niestety – a mówię to z wielką przykrością – tym – nazwijmy to – sugestiom poddaje się szereg mediów i dziennikarzy, którzy zamiast chronić polską gospodarkę, chronić Polskę i polski rynek, podają w swoich przekazach medialnych argumenty używane przez naszych niekoniecznie przyjaciół.
Nie tylko media to robią, ale również politycy…
– Politycy opozycji – co zresztą jest nie tylko przykre, ale wręcz żałosne – swoimi działaniami występują przeciwko bezpieczeństwu naszego państwa. Możemy się różnić w poglądach czy jeśli chodzi o podejście do niektórych rozwiązań, ale interes bezpieczeństwa państwa polskiego powinien być nadrzędny. Tymczasem w wypowiedziach niektórych polityków interes osobisty, partyjny i nienawiść do obecnej ekipy rządzącej w Polsce bierze górę nad rozsądkiem i nad troską o bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Stąd też mamy próby wciągania w tę grę różnych ludzi, skłócanie społeczeństwa i co więcej – wyciągania ludzi na ulice przeciwko władzy wybranej w demokratycznych wyborach czy wręcz nawoływania do puczu. Pociechą jest to, że Polacy mądrzeją i właściwie oceniają różnych wichrzycieli. Pozostaje mieć nadzieję, że ta mądrość, rozsądek i dojrzałość naszego Narodu będą trwały także w przyszłości.