• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Trzymamy ministra obrony za słowo

Wtorek, 6 grudnia 2016 (04:28)

Z Ewą Latusek, przewodniczącą NSZZ „Solidarność” w Fabryce Autobusów „Autosan” w Sanoku, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W ubiegłym tygodniu w Warszawie został podpisany list intencyjny pomiędzy Autosanem, amerykańskim koncernem Raytheon Company i Polską Grupą Zbrojeniową. Co to oznacza dla sanockiego producenta?

– Na razie w obecności min. Antoniego Macierewicza został podpisany list intencyjny, a więc nie jest to jeszcze żadna wiążąca umowa. I wszyscy zatrudnieni w Autosanie doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Tak czy inaczej jest nadzieja na dalszą produkcję, a tym samym na utrzymanie zatrudnienia. Jest również nadzieja na rozwój naszej firmy, której historia sięga 1832 r. i gdzie w latach 70. ubiegłego wieku z taśm produkcyjnych zjeżdżało rocznie ok. czterech tysięcy autobusów, ok. dwóch tysięcy furgonetek oraz ok. 40 tysięcy przyczep. Nie ukrywam, że wśród załogi jest też pewna satysfakcja, że nasz wysiłek, że wysiłek wszystkich tych osób, które sprzeciwiły się likwidacji naszej fabryki, nie poszedł na marne i że Autosan jest ciągle w grze.

Umowa w przypadku wyboru amerykańskiego systemu antyrakietowego Patriot ma pomóc w realizacji zobowiązań offsetowych. Na czym miałaby polegać rola Autosanu?

– W naszej fabryce miałoby powstać z jednej strony centrum serwisowania komponentów do amerykańskich systemów antyrakietowych, a z drugiej strony Fabryka Autobusów „Autosan” w Sanoku ma produkować kontenery do systemów obronnych pod kątem zapotrzebowania Polskiej Grupy Zbrojeniowej i koncernu Raytheon. Takie informacje na razie do nas docierają i tak to sformułował w Warszawie min. Antoni Macierewicz. Cieszymy się, że nasz zakład został wyróżniony i uwzględniony w planach MON i będzie jednym z beneficjentów programu związanego z utworzeniem systemu obrony powietrznej średniego zasięgu w ramach programu „Wisła”, który ma powstać na bazie amerykańskiego systemu antyrakietowego Patriot. Z całą pewnością jest to dla nas wielka szansa. Ale dokładnie w szczegółach nic jeszcze nie wiemy, bo zakres ewentualnej produkcji nie został jeszcze sprecyzowany. Nie ma umowy z Amerykanami, nie ma konkretnego zamówienia, więc trudno coś więcej powiedzieć.

Wygląda na to, że obietnice przedwyborcze wówczas jeszcze poseł, dziś premier Beaty Szydło się spełniają i sanocka spółka wychodzi na prostą…?

– W ramach ubiegłorocznej kampanii parlamentarnej, kiedy Antosan miał być sprzedany przez syndyka masy upadłościowej, ówczesny kandydat na premiera, poseł Beata Szydło była u nas i obiecywała, że jeśli tylko Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy, to nie pozwoli na likwidację naszej fabryki. Obiecała i – co dla nas jest najważniejsze – danego słowa dotrzymała. W marcu tego roku, kiedy Autosan był przekazywany nowemu właścicielowi Polskiej Grupie Zbrojeniowej, Beata Szydło – już jako premier – gościła u nas ponownie. Czekaliśmy kilka miesięcy na dobrą wiadomość od ministra obrony i teraz ta wiadomość została ogłoszona. Liczymy, że już w przyszłym roku, po dopięciu wszystkich szczegółów, ruszymy z realizacją zadań, o których wspomniałam wcześniej. Oprócz tego w Autosanie realizujemy inną produkcję, ale w związku z nowymi zamówieniami liczymy, że pracy nam nie zabraknie, a nasz zakład jeszcze zwiększy zatrudnienie. Zresztą, co również warte podkreślenia, ten rząd kładzie nacisk na modernizację Polskich Sił Zbrojnych, która oprócz poprawy naszego bezpieczeństwa, zwłaszcza w obliczu zmieniającej się sytuacji geopolitycznej na świecie, może stać się kołem zamachowym dla naszego przemysłu, co spotyka się z poparciem społecznym. Dobrze się stało, że w odróżnieniu od poprzedniej ekipy PO – PSL obecny rząd rozumie, że nie należy kupować za granicą, skoro w Polsce, rękami naszych pracowników produkowany jest sprzęt na podobnym poziomie.

Jeszcze niedawno kwestią dni czy nawet godzin była likwidacja Autosanu. Dziś sanocka spółka ma realne szanse na realizację produkcji międzynarodowej.

– Oczekiwaliśmy na takie dobre wiadomości, bo tak jak zawierzyliśmy obietnicom premier Beaty Szydło, tak czekaliśmy na spełnienie tych zapowiedzi. Oczywiście cieszymy się, ale jednocześnie wypatrujemy zamówień. W miniony piątek w sanockim zakładzie odbyła się debata z udziałem przedstawicieli Polskiej Grupy Zbrojeniowej, władz województwa podkarpackiego i kierownictwa Autosanu. W ramach rozwoju Autosanu niezbędne będzie też wprowadzenie do produkcji projektów innowacyjnych, stąd nic dziwnego, że w konferencji uczestniczyli także przedstawiciele Politechniki Rzeszowskiej, na współpracę z którą bardzo liczymy. Liczymy, że cała ta machina zwolna zacznie się rozkręcać coraz bardziej. Naprawdę jesteśmy zadowoleni, bo przecież od 2013 r., kiedy Autosan został postawiony w stan upadłości likwidacyjnej, a ówczesny właściciel – Grupa Sobiesław Zasada pozbył się udziałów w spółce, znaleźliśmy się w sytuacji patowej. Wprawdzie pod zarządem syndyka Autosan wznowił działalność w mocno okrojonej obsadzie, ale mimo to przyszłość firmy nie rysowała się w jasnych barwach. Przez ponad dwa lata trwał stan, który można określić jako wegetacja. Był nawet moment, kiedy syndyk chciał grupowo zwalniać pracowników. Mimo kolejnych pięciu przetargów i obniżania za każdym razem ceny nie znaleźli się inwestorzy, nie było kupców na Autosan. Dlatego to rozwiązanie, o którym dzisiaj rozmawiamy, i przejęcie Autosanu przez Polską Grupę Zbrojeniową było – jak się wydaje – najlepsze z możliwych – tak to odbieramy.

A zatem jak w tej chwili po włączeniu Autosanu do Polskiej Grupy Zbrojeniowej kształtuje się zatrudnienie w sanockiej firmie?

– Od momentu włączenia sanockiego zakładu do Polskiej Grupy Zbrojeniowej – w marcu tego roku – zwiększyliśmy zatrudnienie o ok. siedemdziesiąt osób. Dzisiaj załoga Autosanu liczy ponad 350 pracowników. Zatrudnienie znaleźli m.in. konstruktorzy, spawacze, elektrycy czy chociażby handlowcy. Jest praca potrzebni są ludzie.    

Czy teraz do fabryki – przynajmniej w jakiejś części – wrócili dawni pracownicy?

– Owszem, część naszych pracowników, którzy zostali zwolnieni przez syndyka na przestrzeni ostatnich kilku lat, dzisiaj wraca do Autosanu. Musieli odejść, ale dziś znów są potrzebni.

Autosan dzisiaj to już nie tylko autobusy. Czy w związku z tym są szanse, że firma zatrudni kolejnych pracowników?

– Autobusy to była podstawowa gałąź produkcji sanockiego Autosanu, ale oprócz tego można powiedzieć, że na równym poziomie produkowaliśmy także kontenery dla wojska. W tej chwili zakończyliśmy realizację zamówienia na dostawę 15 małych autobusów (MIDI Sancity) dla MPK w Krakowie, remontowaliśmy też ponad 20 sztuk kontenerów dla wojska, oprócz tego budujemy od podstaw – po kilka sztuk miesięcznie – kontenery dla naszej armii. Jak widać, na razie mamy co robić, ale nie ukrywam, że oczekujemy na większe zamówienie, na seryjną produkcję, która zapewniłaby nam spokojną pracę nie na chwilę, doraźnie, ale na lata. Taki kontrakt dla Autosanu z pewnością przydałby się.

Wygląda na to, że będzie…

– Trzymamy min. Antoniego Macierewicza za słowo.

Posłanka Platformy z Podkarpacia Krystyna Skowrońska ma wątpliwości, czy Autosan skorzysta po włączeniu do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a z listu intencyjnego na razie nic nie wynika. Jak Pani to skomentuje?

– Pani poseł Skowrońska ma wątpliwości…? To ciekawe! W tym podejściu się różnimy, bo my mamy – jak już wspomniałam – nadzieję i wierzymy, że po latach zastoju i zagrożeń istnienia Autosanu spółka będzie się rozwijać. Platforma rządziła osiem lat i owszem przyznawała nam rację, że zakład trzeba uratować, ale nic z tego nie wyszło. Rządy się zmieniły i PiS, dzięki Bogu, dotrzymuje danego słowa. I tego nie da się zanegować. Dla nas włączenie do Polskiej Grupy Zbrojeniowej było najlepszym z możliwych na tę chwilę rozwiązań. I trudno, żebyśmy się obrażali i odrzucali wyciągniętą do nas dłoń. Trzeba było wielu starań, zaangażowania wielu ludzi, żeby nie likwidować, ale dać Autosanowi szansę. I to – jak sądzimy – się udało. Dziś do głowy nawet nam nie przychodzi, żeby mogło się nie udać. W tej sytuacji niech poseł Krystyna Skowrońska i cała Platforma się o nas tak bardzo nie martwią. Nie pomogli, kiedy było trzeba, to teraz niech przynajmniej nie przeszkadzają.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki