• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

„Solidarność” nie odpuszcza ws. emerytur

Sobota, 3 grudnia 2016 (04:40)

Z Markiem Lewandowskim, rzecznikiem prasowym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk

Senat zgodził się na przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego. Ustawa trafi teraz do prezydenta. Czuje Pan satysfakcję?

– Czuję ogromną satysfakcję, ale też niedosyt. W 2012 r., w czasie, gdy podnoszono wiek emerytalny, a „Solidarność” prowadziła ostre protesty przeciwko tej decyzji, zapowiadaliśmy, że zrobimy wszystko, aby odsunąć Platformę i PSL od władzy i cofnąć tę fatalną dla Polaków reformę. Dzisiaj zrobiliśmy ważny krok, wracając do poprzedniego wieku emerytalnego, ale wciąż otwarta jest kwestia stażu pracy, czyli naszego kolejnego postulatu. Chcemy powiązać możliwość przejścia na emeryturę z wypracowanymi latami składkowymi. Taki pracownik mógłby przechodzić na emeryturę bez względu na wiek. Chodzi o to, aby promować te formy zatrudnienia, w których pobierane są składki na ubezpieczenie społeczne.

A więc to nie koniec, sprawa emerytur jest ciągle otwarta.

– My jej tak łatwo nie odpuścimy. Dla nas jest to początek pogłębionej dyskusji nad całym systemem emerytalnym. Przypomnę to, co często umyka w debacie publicznej. W 2012 r. „Solidarność” nie tyle była przeciwna wydłużeniu wieku emerytalnego, bo to nas czeka i do tej dyskusji będziemy musieli wrócić, ale sprzeciwialiśmy się zaczynaniu reformy od tej kwestii. Ważniejsze na ten moment są sprawy związane z uporządkowaniem patologii na rynku pracy, prewencji wypadkowej czy medycyny. Bez rozwiązania problemów demograficznych wiek emerytalny nie ma najmniejszego znaczenia. Możemy wydłużać wiek emerytalny do 100 lat, ale gdy nie ma komu odkładać składek, to nikt nie wypracuje sobie pieniędzy na emerytury. Sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest tak zła, więc mam nadzieję, że to zmusi polityków do rzetelnej pracy, bo to już ostatni dzwonek.

Przed wyborami prezydenckimi „Solidarność” podpisała umowę z Andrzejem Dudą. Jak ocenia Pan jej realizację?

– Jesteśmy bardziej zadowoleni niż niezadowoleni. Są rzeczy, które są bardzo dobre (wiek emerytalny jest tego przykładem), ale są sprawy, które chcielibyśmy przeprowadzić szybciej i lepiej. My na umowę z prezydentem patrzymy w perspektywie całej kadencji. A to, że pewne sprawy chcielibyśmy załatwić szybciej, nie znaczy, że nie są one realizowane. Przypomnę tylko ostatnią decyzję o podniesieniu kwoty wolnej od podatku dla najbiedniejszych osób. To nie jest postulat tak zrealizowany, jak to sobie wyobrażaliśmy, ale jest to krok w bardzo dobrym kierunku – bo skoro nie można wszystkim, to dajmy tym, którzy nie zarabiają nawet kwoty zapewniającej minimum egzystencji.  6,6 tys. to jest właśnie kwota minimum egzystencji. Przy ocenie współpracy z prezydentem trzeba zadawać sobie pytanie: czy wszystko, co robimy, byłoby możliwe, gdyby wybory wygrali Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska z Nowoczesną? Patrząc na dzisiejszą rzeczywistość, to jest to dużo lepsza Polska niż jeszcze 1,5 roku temu. Choć cieszymy się z tej sytuacji, to np. sprawy stażu pracy nie odpuścimy. I tak od poniedziałku – według zapowiedzi przewodniczącego Piotra Dudy – rozpoczynamy rozmowy o uwzględnieniu stażu składkowego. To samo dotyczy wszystkich innych punktów umowy programowej.

Ale sytuacja wydaje się prosta: prezydent i obie izby parlamentu wywodzą się z jednego obozu politycznego. Gdzie leży problem, że nie można podnieść kwoty wolnej dla wszystkich już teraz?

– Głównie jest to sprawa budżetu. Fundamentalna różnica między tą władzą a jej poprzednikami jest taka, że ta władza rozmawia. Jest dobrze funkcjonująca Rada Dialogu Społecznego i mamy dostęp do wszystkich materiałów odnośnie do kwoty wolnej i je analizujemy. Stąd to moje sformułowanie, że jesteśmy bardziej zadowoleni niż niezadowoleni. Spotykamy się, rozmawiamy i dzięki temu znamy realia. A końcową ocenę z realizacji umowy wystawimy prezydentowi na zakończenie jego kadencji.

Jak Pan odebrał słowa wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który powiedział, że 30 tys. kwoty wolnej od podatku dla posłów to docenienie ich ciężkiej pracy?

– Tak samo źle jak nieuwzględnienie górnego progu dochodowego w programie „Rodzina 500+”. Program oceniamy pozytywnie jako całość, ale ma on swoje ułomności – podobnie wicepremier. A to, co powiedział Mateusz Morawiecki, to jest to zwykły strzał w stopę. Z pewnością wiele osób ciężko pracujących to zapamięta. Zdaję sobie sprawę, że w skali budżetu 30 tys. zł kwoty wolnej dla posła to jest niezauważalny drobiazg, ale jednak życie społeczne wymaga minimum sprawiedliwości. Uważam więc, że tego typu wypowiedzi są niedopuszczalne.

Podpisałby się Pan pod postulatem Ruchu Kukiz’15 zrównania kwoty wolnej od podatku parlamentarzystów z poziomem pozostałych obywateli lub podwyższenia wolnej kwoty do poziomu posłów i senatorów?  

– O tym postulacie się mówi, ale nie znam jego szczegółów. Także nikt z Ruchu Kukiz’15 nie zgłaszał się do związku z prośbą o opinię. Mogę zapewnić, że gdy taka prośba wraz z niezbędną dokumentacją do nas wpłynie, to wtedy wyrazimy swoje zdanie co do proponowanych rozwiązań.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk