Zawieszenie, a potem igrzyska?
Wtorek, 29 listopada 2016 (22:11)14 miesięcy zawieszenia – taką karę dla przyłapanej na stosowaniu dopingu biegaczki narciarskiej Therese Johaug zaproponowała Norweska Agencja Antydopingowa.
Johaug to w chwili obecnej największa gwiazda biegów. Wielokrotna medalistka olimpijska i mistrzostw świata, zdobywczyni Kryształowej Kuli za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, zwyciężczyni prestiżowego cyklu Tour de Ski. Młoda, z perspektywami na wielkie sukcesy i długie lata dominacji. Wszystko jednak runęło jak domek z kart 16 września, gdy nie przeszła pomyślnie testu antydopingowego. W jej organizmie wykryto steryd anaboliczny – klostebol. Według samej zainteresowanej, jak i strony norweskiej, znajdował się on w kremie stosowanym przy oparzeniach słonecznych, którego użyła podczas zgrupowania we Włoszech. Miał jej przekazać go lekarz kadry Fredrik Bendiksen, przekonując, że nie znajdują się w nim żadne zakazane substancje. Tu ważna uwaga – na opakowaniu leku, wielkimi czcionkami, było napisane ostrzeżenie „Doping”. Johaug zawsze uchodziła za zawodniczkę dbającą o najdrobniejsze szczegóły, pilnującą niuansów. Jak zatem mogła przegapić ostrzeżenie, jak mógł je przegapić lekarz – pozostanie ich tajemnicą.
Dla wielu ta linia obrony mocno jednak śmierdziała i śmierdzi nadal. Wielu uważa ją za naiwną i prymitywną, bo pozbawioną logicznego uzasadnienia. Obecnie na zawodniczce ciąży tymczasowy zakaz startów – do 18 grudnia. Nigdy nie przyznała się do świadomego zastosowania dopingu. Opowiadała o swym dramacie, załamaniu, wściekłości, swoją sytuację porównując do piekła. – To, co mnie spotkało, jest niesprawiedliwe i niezasłużone – tłumaczyła. Jedyne, co miała sobie do zarzucenia, to niedopatrzenie związane z pominięciem ulotki towarzyszącej przyjętemu lekowi.
Norweska Agencja Antydopingowa skłoniła się jednak do jej wersji. Dziś zaproponowała co prawda 14 miesięcy zawieszenia, na pierwszy rzut oka okres całkiem długi, ale uzasadniając, stwierdziła, że Therese nie złamała świadomie i umyślnie przepisów antydopingowych, ale nie sprawdziła podanego jej leku, co zawsze jest obowiązkiem sportowca. Niezależnie od tego, kto co mu podaje, on jest odpowiedzialny za to, co do organizmu przyjmuje.
Teraz sprawą zajmą się FIS (Międzynarodowa Federacja Narciarska) i WADA (Światowa Agencja Antydopingowa). Jeśli uznają, że 14 miesięcy zawieszenia to kara wystarczająca, Johaug przez ten czas odpocznie od rywalizacji, ale będzie mogła wystąpić na igrzyskach olimpijskich w Pyeongchang w 2018 roku. I to jest chyba to, na czym norweskim biegom zależy najbardziej.
Piotr Skrobisz