• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Dujszebajew bez wątpliwości

Piątek, 25 listopada 2016 (10:05)

Władze Związku Piłki Ręcznej w Polsce nie miały wątpliwości – Tałant Dujszebajew to odpowiedni człowiek, dlatego przedłużyły z nim do 2020 roku kontrakt na prowadzenie męskiej reprezentacji.

Tu chyba nie ma żadnej różnicy zdań – Dujszebajew to trener wybitny. Jeden z najlepszych, najbardziej utytułowanych i cenionych w świecie. Lista zdobywanych przez niego trofeów, i to zarówno podczas kariery zawodniczej, jak i później, podczas trenerskiej, jest imponująca, a – co warto podkreślić – jedno z czołowych miejsc zajmuje na niej triumf w Lidze Mistrzów osiągnięty z Vive Tauronem Kielce, które prowadzi od 2014 roku. Kiedy ZPRP szukał następcy Niemca Michaela Bieglera, zwolnionego po nieudanych styczniowych mistrzostwach Europy, kandydatura Dujszebajewa wydawała się jak najbardziej naturalna. Świetny fachowiec, bardzo dobrze mówiący po polsku, mający dobry kontakt z zawodnikami (mimo wybuchowego charakteru), szanowany, ceniony… W lutym urodzony w Kirgistanie, ale posiadający hiszpańskie obywatelstwo trener faktycznie objął reprezentację Polski. Podpisał umowę do listopada, z jasnymi zadaniami. Pierwszym miał być awans na igrzyska w Rio, drugim walka o olimpijski medal. Polacy pierwszy cel zrealizowali, o drugi się otarli. Choć w Brazylii grali w kratkę, mecze porywające przeplatając fatalnymi, awansowali do półfinału, w którym byli o krok od pokonania Danii. Niestety, przegrali po dogrywce 28:29, a w spotkaniu o trzecie miejsce, w słabym stylu, ulegli Niemcom 25:31.

Wtedy pojawiły się dyskusje nad osobą selekcjonera. On sam dolewał nawet nieco oliwy do ognia, na pewne opinie reagując bardzo impulsywnie. Wątpliwości się nasiliły, gdy Polacy zaczęli eliminacje do mistrzostw Europy. Zaczęli fatalnie, od dwóch porażek, z Serbią i Rumunią, które bardzo zmniejszyły szanse na awans. Krytycy Dujszebajewa podkreślali po nich, że drużyna nie ma stylu, że fatalnie prezentuje się pod względem taktycznym, że trener zachowuje się w sposób dość specyficzny, że warto zastanowić się nad zmianami. Ale selekcjoner się bronił, mówiąc, że piłkarze są przemęczeni po poprzednim sezonie, że narodowy zespół się zmienia, że kilku graczy zakończyło reprezentacyjne kariery, a znalezienie następców na podobnym poziomie jest gigantycznym wyzwaniem, być może nierealnym na chwilę obecną. Przypomnijmy, że z gry w kadrze zrezygnowali Bartosz Jurecki i Adam Wiśniewski, że przygodę z nią zawiesił Krzysztof Lijewski, a nad przyszłością zastanawiają się Karol Bielecki i Sławomir Szmal. Co znaczyli dla reprezentacji w ostatnich latach, nie trzeba dodawać. To jej ikony i największe gwiazdy.

Dziś wszelkie spekulacje zostały jednak ucięte, przynajmniej te związane z osobą selekcjonera. Dujszebajew pozostanie na stanowisku aż do 2020 roku, czyli kolejnych igrzysk, w Tokio. – Fakt, że będziemy kontynuować współpracę z trenerem Dujszebajewem, nie ulegał wątpliwości ani przez chwilę. Przed selekcjonerem trudne zadanie – zmiana pokoleniowa w kadrze i tworzenie nowej drużyny. Przed reprezentacją także duże wyzwania – przede wszystkim wywalczenie kwalifikacji do kolejnych turniejów rangi mistrzowskiej, a docelowo do igrzysk olimpijskich 2020 w Tokio. W najbliższym czasie szkoleniowcowi potrzebne będą przede wszystkim konsekwencja, cierpliwość i zaufanie – także kibiców i ekspertów – powiedział, cytowany na stronie ZPRP, prezes związku Andrzej Kraśnicki.

– Dziękuję za zaufanie. Prowadzenie polskiej reprezentacji to dla mnie – co zawsze podkreślam – ogromny zaszczyt. Mamy przed sobą jasne cele. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by zrealizować powierzone mi zadania – przyznał Dujszebajew.

 

 

Piotr Skrobisz