• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Nie będzie specjalnego śledztwa ws. Hillary Clinton

Środa, 23 listopada 2016 (09:50)

Bliska współpracownica prezydenta elekta Donalda Trumpa, Kellyanne Conway, powiedziała we wtorek, że nowa administracja nie postawi byłej sekretarz stanu Hillary Clinton zarzutów karnych, co Trump zapowiadał podczas kampanii wyborczej.

W programie „Morning Joe” w telewizji MSNBC Conway, była menedżerka kampanii Republikanina, a obecnie doradczyni w jego zespole ds. przejęcia administracji, powiedziała we wtorek, że kampania się skończyła i Trump „chce być ponad to”, potwierdzając, że prezydent elekt nie chce śledztwa w sprawie Clinton.

– Kiedy prezydent elekt, który jest jednocześnie liderem partii, mówi jeszcze przed zaprzysiężeniem, że nie chce stawiać zarzutów, to jest to bardzo silny przekaz – podkreśliła Conway. Zasugerowała, że Trump „chce pomóc Clinton dojść do siebie” (po porażce wyborczej), i oceniła, że to „dobra rzecz”.

W kampanii przed wyborami prezydenckimi 8 listopada Trump wielokrotnie atakował Clinton, zarzucając jej, że wbrew przepisom i standardom bezpieczeństwa obowiązującym w Departamencie Stanu korzystała z prywatnego serwera pocztowego, gdy była sekretarzem stanu USA, a także przyjmowała dotacje na rzecz Fundacji Clintonów od zagranicznych rządów. Podczas jego wieców wyborczych oraz lipcowej konwencji Partii Republikańskiej zwolennicy Trumpa wykrzykiwali: „Zamknąć ją w więzieniu”.

W czasie jednej z debat telewizyjnych z Clinton Trump powiedział, że gdy wygra wybory, powoła specjalnego prokuratora do zbadania sprawy serwera pocztowego, a nawet zasugerował, że jego rywalka trafi wówczas do więzienia.

– Powinnaś przeprosić za usunięcie 33 tysięcy mejli z prywatnego serwera w Departamencie Stanu. Jeśli wygram wybory, nominuję specjalnego prokuratora do przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie. Nie można tolerować tylu kłamstw i oszustw. Ludzie są wściekli – powiedział Trump. Gdy w dalszej części debaty Clinton oceniła, że to dobrze, że osoba z temperamentem Trumpa nie jest odpowiedzialna za prawo w USA, ten przerwał jej: „Bo wtedy poszłabyś do więzienia”.

Już dwa dni po wyborach prezydenckich Trump zasugerował w rozmowie z programem telewizji CBS „60 Minutes”, że nie wyklucza, że się z tej groźby wycofa.

RS, PAP