• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Ale postrzelali!

Wtorek, 22 listopada 2016 (20:20)

34 bramki, niesamowite emocje, kilka spotkań rozstrzygniętych w ostatnich sekundach – 16. kolejkę piłkarskiej ekstraklasy z pewnością zapamiętamy na dłużej. Na fotel lidera wróciła po niej Lechia Gdańsk, w górę tabeli pnie się Legia Warszawa.

Na naszą ligę często narzekamy. A to, że poziom w niej przeciętny, a to, że brakuje emocji itd. Tym razem jednak nawet najwięksi malkontenci musieli zamilknąć. W ośmiu meczach piłkarze zdobyli bowiem aż 34 bramki, co dało rewelacyjną średnią – aż 4,25 gola na spotkanie. Aż osiem trafień obejrzeli kibice w Szczecinie, w żadnym meczu nie padło mniej niż trzy gole. Wiele z nich było niesamowitej urody. Choćby w Szczecinie, nie sposób rozstrzygnąć, czy najpiękniejszy był gol autorstwa Adam Gyurcso, czy też może obie bramki zdobyte z rzutów wolnych. W ogóle w tym spotkaniu działy się rzeczy niecodzienne. Węgier na listę strzelców wpisał się czterokrotnie. Wisła przegrała po serii siedmiu pojedynków bez porażki, po których wydawało się, że wychodzi na prostą. Została jednak brutalnie zawrócona, a po tym, co dzieje się na Reymonta, można się spodziewać, że to dopiero początek jej problemów. Co ciekawe, Pogoń prowadzi legenda „Białej Gwiazdy” Kazimierz Moskal. Po zakończeniu meczu nie tylko pochwalił swych podopiecznych, ale i… przeprosił pokonanych.

Wisła się sypie, na właściwe tory wróciła Legia. To już nie jest ta drużyna, która pod wodzą Besnika Hasiego leciała na łeb na szyję i nie wiedziała, co ma robić na boisku. Jacek Magiera wniósł do zespołu myśl taktyczną, wniósł pomysł, atmosferę i Legia poczyna sobie tak, jak wszyscy od niej oczekiwali. W Białymstoku, na trudnym terenie, wbiła Jagiellonii cztery gole. Zagrała, jak na mistrza Polski przystało, a zadowolony Magiera mógł opowiadać o radości czerpanej z gry.

Potknięcie Jagiellonii wykorzystała Lechia i znów została nowym liderem. Gdańszczanie w spotkaniu z Wisłą Płock sporo się jednak namęczyli, przegrywali, mogli przegrywać wyżej, bo goście mieli ku temu okazje, i to doskonałe. Wreszcie jednak sprawy w swoje ręce wziął Grzegorz Kuświk. Co prawda najpierw nie wykorzystał rzutu karnego, ale pospieszył z celną dobitką, a potem zdobył gola na wagę kompletu punktów.

Ogromne emocje towarzyszyły pojedynkowi w Gliwicach. Piast wyrównał w 80. minucie, w doliczonym czasie Marcin Budziński wyprowadził Cracovię na prowadzenie (swoją drogą, ten piłkarz ma wyjątkowy talent do zdobywania efektownych trafień, jak strzela, to tak, że ręce same składają się do oklasków), ale gospodarze zdołali jeszcze doprowadzić do remisu.

Wątpliwości nie było w meczach Górnika z Ruchem oraz Lecha ze Śląskiem. Ich rezultaty mówią wszystko, a jeśli nie wszystko, to prawie wszystko.

Największą sensację 16. kolejki wywołała Korona, pokonując Zagłębie. Raz jeszcze okazało się, że nowa „miotła” jest w stanie całkowicie odmienić oblicze zespołu, bo kielczanie po serii porażek odprawili z kwitkiem jednego z faworytów rozgrywek. Dodajmy, że na ich ławce po raz pierwszy zasiadł Maciej Bartoszek.

16. seria miała również swego antybohatera. Został nim Miroslav Bożok z Arki Gdynia. O jego brutalnym, szaleńczym faulu, który mógł zakończyć karierę Patryka Fryca z Termaliki Nieciecza, mówi cała Polska. Nie skończy się na tradycyjnej pauzie za czerwoną kartkę, którą oczywiście ujrzał. Piłkarz od boiska odpocznie zdecydowanie dłużej, wiele wskazuje na to, że w tym roku już na nim się nie pojawi. Kara musi być surowa, bo tego typu zachowania muszę być tępione zdecydowanie.

W tabeli Lechia ma trzy punkty przewagi nad Jagiellonią, sześć nad rewelacyjną Termalicą oraz osiem nad Legią i Lechem. Ósmy Śląsk trzynastą Wisłę Kraków wyprzedza o zaledwie trzy punkty. Ostatnie miejsce zajmuje Górnik.

Wyniki 16. kolejki

Piast Gliwice – Cracovia Kraków 2:2 (0:1). Gerard Badia (80.), Sandro Gotal (90.+2. – karny) – Miroslav Covilo (29. – głową), Marcin Budziński (90.+1.).

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 1:4 (0:1). Taras Romanczuk (90.+2.) – Guilherme (39.), Vadis Odjidja-Ofoe (62.), Aleksandar Prijović (90., Michał Kucharczyk

Górnik Łęczna – Ruch Chorzów 0:4 (0:2). Piotr Ćwielong (10. – głową), Adam Pazio (19.), Jarosław Niezgoda (61.), Jakub Arak (79. – głową).

Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 6:2 (4:1). Adam Gyurcso (15., 20., 25., 50.), Mateusz Matras (34. – głową), Ricardo Nunes (48. – wolny) – Jakub Bartosz (37.), Adam Mójta (75.).

Lechia Gdańsk – Wisła Płock 2:1 (0:1). Grzegorz Kuświk (59., 81.) – Giorgi Merebaszwili (28.).

Arka Gdynia – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:3 (1:2). Marcus Vinicius (2. – karny) – Bartłomiej Babiarz (22.), Vladislavs Gutkovskis (29. – głową), David Guba (90.+4.).

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0). Darko Jevtić (16.), Marcin Robak (66., 74. – karny).

Korona Kielce – KGHM Zagłębie Lubin 2:1 (2:0). Miguel Palanca (25., 40.) – Łukasz Piątek (57.).

 

 

Piotr Skrobisz