Próbki wreszcie w Polsce
Środa, 5 grudnia 2012 (02:05)Dzisiaj mają trafić do Polski próbki gleby i samolotu, który uległ katastrofie w Smoleńsku - zapewnia prokuratura wojskowa prowadząca śledztwo w tej sprawie. Przez ponad miesiąc od ich zabezpieczenia przebywały w Moskwie.
Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", wczoraj w godzinach południowych proces związany z przekazywaniem próbek był już zakończony, a kompletne materiały w nienaruszonym stanie zostały przekazane prokuratorowi. Jak wyjaśnia prok. ppłk Karol Kopczyk, jego praca oraz towarzyszącego mu w Moskwie polskiego biegłego polegała stricte na przekazaniu materiału, który znajdował się pod opieką Rosjan od czasu zakończenia prac w Smoleńsku grupy polskich biegłych na przełomie września i października.
Spectransport do Warszawy
- Próbki były zabezpieczone w polskich, bezpiecznych kopertach. Razem z biegłym dokonaliśmy przeglądu: czy nie są naruszone koperty, czy nie są naruszone metryczki, które zakładaliśmy podczas zabezpieczania tego materiału. Nie stwierdziliśmy takiego faktu. Sprawdziliśmy też, czy zgadza się stan ilościowy, i po dokonaniu tych czynności sporządzony został protokół. Następnie zapakowany przez nas materiał został przewieziony do Ambasady RP w Moskwie - relacjonuje prok. Kopczyk. Śledczy potwierdza, że zgodnie z przyjętym planem delegacja wraz z przekazanym materiałem będzie dziś w Polsce.
Próbki przejęli "prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prowadzącej śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej, wraz z biegłym z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji", którzy w tym celu udali się w niedzielę do Moskwy. Dotyczy to "próbek pobranych i zabezpieczonych w trakcie ostatnich czynności prowadzonych na przełomie września i października br. w Smoleńsku" - informuje prokuratura.
- W tym miejscu należy zauważyć, że zarówno wskazany prokurator, jak i biegły brali udział w pobieraniu oraz zabezpieczaniu próbek - komunikuje płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy naczelnego prokuratora wojskowego.
- Zostaną one przetransportowane do kraju specjalnym samolotem - dodaje.
Maszyna ma dziś wylądować w Warszawie. Następnie próbki zostaną przekazane do badań.
- Próbki po ich przetransportowaniu do Polski trafią do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie, gdzie rozpoczną się ich specjalistyczne, laboratoryjne badania - stwierdza płk Rzepa. - Biegli szacują, że mogą one potrwać od kilku miesięcy do pół roku - dodaje.
Pół roku testowania
Polscy biegli dokonali badań podczas pobytu w Smoleńsku od połowy września do połowy października. Wykorzystano wówczas mierniki do wykrywania m.in. materiałów wybuchowych. W listopadzie "Rzeczpospolita" napisała, że polscy eksperci wykryli na wraku ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura w reakcji na publikację dziennika podała, że stwierdzono jedynie obecność tzw. substancji wysokoenergetycznych. A takie ślady mogą być w różny sposób interpretowane.
Szef warszawskiej wojskowej prokuratury okręgowej płk Ireneusz Szeląg tłumaczył wówczas, że urządzenia pomiarowe wykorzystane przez biegłych mogą w taki sam sposób sygnalizować obecność materiału wybuchowego, jak i innych związków, np. pestycydów, rozpuszczalników i kosmetyków.
- Urządzenia wykorzystywane są tylko do wstępnych, szybkich testów przesiewowych, wskazujących co najwyżej na możliwość wystąpienia związków chemicznych mogących być materiałem wysokoenergetycznym. Urządzenie wskazywało biegłym, że badany element powinien być zabezpieczony i poddany szczegółowym, profesjonalnym badaniom w laboratorium - mówił Szeląg. Dlatego konieczne są dalsze precyzyjne badania, które mogą potrwać nawet pół roku.
Strona polska zabiegała o jak najszybsze przesłanie zabezpieczonych próbek, które zostały pobrane w ramach realizowania pomocy prawnej na terenie Rosji. Na początku listopada rosyjski wiceprokurator generalny Aleksander Zwiagincew zapewniał szefa polskiej prokuratury Andrzeja Seremeta o "daleko idącym wsparciu" w przyspieszeniu przekazania próbek.
Zenon Baranowski Współpraca Marcin Austyn