Listy z republiki lodu
Środa, 5 grudnia 2012 (02:04)Syberia to prawie 13 milionów kilometrów kwadratowych - trzy razy więcej niż wszystkie kraje Unii Europejskiej razem wzięte, siedem stref czasowych, temperatury do -70 stopni Celsjusza, tajga i pustynie Ałtaju, wieczna zmarzlina, rzeki, na których nikt nigdy nie zbudował mostu. W 150. rocznicę Powstania Styczniowego "Nasz Dziennik" rusza szlakiem zesłańców z tamtych czasów.
"Pół roku drogi jest z Tobolska do Jakucka, nie ze względu na odległość, lecz z powodu braku dogodnych dróg" - pisał w 1690 r. holenderski podróżnik i uczony Mikołaj Witsen. Czy to wiele, czy niewiele te 3300 kilometrów? Tak czy inaczej warunki podróżowania znacznie się poprawiły. Wybudowano Kolej Transsyberyjską, niedostępne bezdroża lasów i tundry pokryto siecią lotnisk, ale Syberia wciąż jest daleka, dzika i straszna.
Przez kilka dni będę miał możliwość uczestniczenia w życiu Syberii takiej, jaka jest obecnie, ale cały czas oglądając się w przeszłość i nie zapominając zupełnie o perspektywach przyszłości. Historia Polaków na krańcach rosyjskiego państwa sięga XVI wieku. Za Ural trafiali już potomkowie jeńców wojennych z czasów króla Stefana Batorego. Każda kolejna epoka, wydarzenie historyczne czy proces zmian społecznych w Polsce owocowały mniejszą lub większa falą przesiedleń na Wschód.
Do potomków więźniów, jeńców, zesłańców dołączali nowi. Dla wielu była to ziemia śmierci. Ale warto przypomnieć też postaci, których losy rzucają światło na mrok historii polskiej obecności na Syberii. Niemało było Polaków, którzy udawali się tam dobrowolnie. A i wśród przymusowych kolonistów znajdowało się wielu takich, którzy jakoś się tam odnajdywali, ba - stawali się lokalnymi liderami i ludźmi powszechnie szanowanymi, sławnymi.
Wspomniany Witsen pisał swoje prace w oparciu o relacje pewnego Polaka, który sam zbudował i dowodził twierdzą w pobliżu granicznej z Chinami rzeki Amur. Jeszcze znajdzie się miejsce, żeby opowiedzieć tu historię Nicefora Czernichowskiego. A nie był on jedyny. Polacy często byli budowniczymi, zostawali kierownikami, dowódcami, organizatorami. Stawali na czele wypraw, odkrywali nowe ziemie i prowadzili ich planowe zagospodarowanie. A u innych walka z samotnością i tęsknotą owocowała niesłychanym osobistym rozwojem. Tak jak Józef Kalinowski, czyli święty Rafał. "Nasz Dziennik" zamierza odwiedzić miejsce jego zesłania w Usolu Syberyjskim.
Nie da się jednak przesłonić ogromu cierpienia, które wydarzyło się na tej ziemi. Surowość kar państwa carów przebił wielokrotnie bolszewicki totalitaryzm.
Komuniści uczynili z Syberii obóz niewolniczej pracy, wyzysku, moralnego i fizycznego wyniszczenia w imię obłąkańczej ideologii. Wyniszczenie poza ludźmi dotknęło też przyrodę, poddawaną bezmyślnej, degradującej bezpowrotnie eksploatacji. Jadę więc jakby na cmentarz, ze świeczką z Polski. Postawię ją w jakimś zapomnianym miejscu straceń. Właściwie nie muszę długo szukać. Każde miasto, osada Syberii była dla kogoś końcem cierpień i ostatecznym wyzwoleniem. Z każdego punktu na rozłożystej mapie obejmującej prawie pół okręgu Ziemi słychać wołanie o sprawiedliwy osąd, pamięć i modlitwę w niezapomnianym kraju przodków.
W cyklu reportaży spróbujemy przybliżyć Czytelnikom "Naszego Dziennika" tajemnice Syberii. W nielicznej grupie dziennikarzy z Polski odwiedzimy kilka miejsc szczególnie związanych z polską obecnością w azjatyckiej części Rosji. Nie da się podczas kilkunastu dni zobaczyć zbyt wiele. Ogrom i różnorodność terytorium są trudne do wyobrażenia: powierzchnia 12,7 mln km kw. to trzy razy więcej niż wszystkie kraje Unii Europejskiej razem wzięte, siedem stref czasowych, temperatury od -70 st. C do 40 st. C, tajga i pustynie Ałtaju, wieczna zmarzlina i rzeki, na których nikt nigdy nie zbudował mostu. Świat, zdaje się, nieprzystępny jak obca planeta, a jednak ludzie potrafią w nim żyć, pracować, stawiać czoła bezwzględnej przyrodzie, tu zdobywać się na wielkie dzieła, na bohaterskie czyny.
Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, które organizuje naszą wyprawę, ma na uwadze 150. rocznicę Powstania Styczniowego. Będziemy się koncentrować na pamiątkach zesłań i wywózek z tamtych czasów. Spotkamy Polaków żyjących nad Bajkałem i w Buriacji, spróbujemy uchwycić rzeczywistość współczesnej Syberii z jej realnymi, poważnymi problemami, jakie generuje wyludnienie i napór sąsiednich Chin. Tak jak zawsze, chciałbym przede wszystkim spotkać ludzi, zaczerpnąć z ich trudnego doświadczenia, pokazać Syberię jako ziemię tak bardzo polską i naprawdę bliską.
Piotr Falkowski, Irkuck