Trump zwyciężył dzięki social media?
Czwartek, 10 listopada 2016 (17:40)Brutalna kampania wyborcza w USA była symptomem rosnącej potęgi mediów społecznościowych, które zatarły różnicę między tym, co publiczne i prywatne. Powstała antypoprawność polityczna, która przyczyniła się do sukcesu Trumpa – pisze „Washington Post”.
Przebieg kampanii wyborczej, pełnej pomówień, insynuacji, brutalnych komentarzy, może świadczyć albo o tym, że kraj popadł w zbiorową „prostacką, surową nienawiść”, albo o „rosnącej sile Facebooka, Twittera i innych mediów społecznościowych” – komentuje waszyngtoński dziennik.
Te nowe media sprawiły, że wyjątkowo złośliwe, agresywne komentarze, które dawniej wypowiadaliśmy tylko wśród najbliższych, przekazywane są całemu światu. A taka pozbawiona zasad, nieetyczna narracja sprzyjała obozowi Trumpa, zaś jego demagogia i styl dobrze wpasowały się w taką właśnie kampanię – pisze „WP”.
Niektórzy komentatorzy uważają, że ten styl walki wyborczej jest odzwierciedleniem trendów przeoczonych przez klasyczne media, ale od dawna widocznych w internecie. „Strach, gniew, mizoginia i ksenofobia nie zmieniły się, one istniały zawsze [...], ale to, co się zmieniło, to fakt, że teraz mamy 30 różnych sposobów na wyrażanie tego gniewu i dzielenie się nim z ludźmi, których wcześniej nie widzieliśmy na oczy” – mówi publicysta i komentator radiowy Chip Franklin.
I w tak zmienionym krajobrazie medialnym pojawił się Trump, „który skłonny był powiedzieć wszystko, co ludzie chcieli od niego usłyszeć” – dodaje Franklin.
Poziom agresji i złośliwości w tym sezonie wyborczym przypomina Amerykę sprzed wieku; później nastały trzy główne sieci telewizyjne, które „nadały pewien ton debacie politycznej” – przypomina „WP”.
Teraz największa rewolucja polityczna „odbywa się na niezliczonych, bardzo małych scenach”, co niestety poskutkowało w czasie kampanii tym, że była ona „kawalkadą inwektyw, gróźb i niepotwierdzonych tez” – konkluduje dziennik.
„Wybory prezydenckie są odbiciem nastroju i kultury narodu [...]. Co w takim razie odzwierciedla wybór Trumpa?” – dziennik nie daje odpowiedzi na to pytanie, ale zwraca uwagę, że jest to wybór dokonany w kraju, w którym „ludzie coraz bardziej nie chcą mieszkać obok, utrzymywać kontaktów, a nawet słuchać tych, którzy mają przeciwne poglądy polityczne”.
RS, PAP