• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

To jednak ludzie decydują

Czwartek, 10 listopada 2016 (10:58)

Przypomniało mi się to zdanie z filmu „Chłopaki nie płaczą” po tym, jak ogłoszono wczoraj wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i okazało się, że w zasadzie wbrew wszystkim „przepowiedniom” wygrał je Donald Trump.

Właśnie w końcówce tego filmu jest taka scena, jak syn bossa mafii nie chce kontynuować jego „misji” i mówi, że zainwestuje w wydawanie płyt, a ojciec każe sprawdzić jednemu ze swoich ludzi, czy to branża zyskowna.

Tamten wyjaśnia, że można na tym zarobić, ale o popularności płyty i utworów znajdujących się na niej to „jednak ludzie decydują”, i wtedy boss każe mu znaleźć tych ludzi i odpowiednio z nimi porozmawiać.

Wystarczyło popatrzeć wczoraj na twarze komentatorów telewizji CNN, a także komercyjnych telewizji w Polsce, jak ogromnym zaskoczeniem dla nich było zwycięstwo Donalda Trumpa, trudno było im ukryć zdenerwowanie i wręcz złość, że Amerykanie tak wybrali.

Rzeczywiście, media pisane i te elektroniczne, a także duża część amerykańskiego establishmentu postawiły od początku kampanii na Hillary Clinton i wspierały ją do ostatnich jej godzin bardzo zawzięcie.

Ba, zdaniem mediów Donald Trump przegrał wszystkie trzy debaty wyborcze, był oskarżany przez media o molestowanie kobiet, miał obrazić mieszkających w USA Latynosów i Afroamerykanów, więc powinien przegrać z kretesem.

Zwycięstwo Donalda Trumpa spadło więc na nich jak grom z jasnego nieba, trudno się jest z nim pogodzić, nie zmieniają jednak dotychczasowej retoryki i teraz zaczynają straszyć Amerykę i pozostałą część świata skutkami jego prezydentury.

Rezultat amerykańskich wyborów czy też wcześniejsza referendalna decyzja Brytyjczyków o wyjściu Unii Europejskiej wręcz dobitnie przypominają politykom, że w demokracjach to jednak wyborcy decydują i czasami te decyzje zaskakują.

Wyborcy w ten sposób przypominają, że co jakiś czas przychodzi weryfikacja działań polityków i jeżeli ci ostatni nie realizują deklaracji, które składali w kampanii wyborczej, to nie mają szans na elekcję.

Do tej pory często politycy za pomocą zagrywek PR-owskich i zmasowanej kampanii w mediach elektronicznych omijali takie rzetelne rozliczenia przez wyborców, ale rozwój mediów społecznościowych, jak coraz częściej widać, skutecznie zablokował takie tricki.

Przy okazji wyborów w USA przewodniczący Donald Tusk wpisem na jednym z portali społecznościowych zrobił sobie spory kłopot w związku ze staraniami o drugą kadencję na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.

Na klika dni przed rozstrzygnięciem amerykańskich wyborów zacytował wtedy, jego zdaniem żartobliwe, stwierdzenie swojej żony, która miała powiedzieć, „że jeden Donald w polityce wystarczy”.

Po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA pojawiły się już w internecie memy pokazujące, jak przewodniczący Donald Tusk prosi swoją żonę, żeby jak najszybciej ten wpis usunęła.

Dr Zbigniew Kuźmiuk