Trump posprząta po Obamie?
Czwartek, 10 listopada 2016 (04:25)Donald Trump został wybrany na 45. prezydenta w historii USA. Nie jest on politykiem, a przedsiębiorcą. Deklarował też, że sprawy ekonomiczne będą dla niego wyjątkowo istotne, a kwestie związane z gospodarką USA przekłada nad biznesowe relacje międzynarodowe.
Przedwyborczy program Donalda Trumpa jest wyjątkowo trudny do ocenienia, bo stanowi on mieszankę pomysłów lewicowych i prawicowych – socjalnych i wolnościowych. Przykłady: Donald Trump, z jednej strony, zapowiada ułatwienia dla przedsiębiorców i obniżkę podatków, a z drugiej mówi o potrzebie inwestycji publicznych, i to na dużą skalę, taką, którą można by porównać do realizowanej w Stanach Zjednoczonych, w latach 30. XX wieku, polityką „New Deal”. Zapowiada też protekcjonizm w handlu zagranicznym, zwłaszcza w odniesieniu do Chin, w stosunku do których chciałby wprowadzić 40-proc. cło na towary przywożone do USA.
Nie jest to więc polityka łatwa do oceny. Myślę, że Donald Trump jest patriotą ekonomicznym, a to, czego możemy być pewni, to to, że świetnie rozumie biznes. Ale które z jego pomysłów były formułowane na użytek kampanii i do zaszkodzenia swojej rywalce, a które naprawdę chce wcielać w życie, będziemy się stopniowo dowiadywać po jego zaprzysiężeniu. Podobnie jest z innymi aspektami jego programu.
Chcę zwrócić uwagę na jeden postulat Donalda Trumpa, choć formułowany enigmatycznie – potrzeba walki z wielkimi korporacjami. Wielkich korporacji nie mamy na świecie aż tak dużo, i one są w przytłaczającej większości własnością kapitału amerykańskiego. Mimo to, Trump uważa, że one szkodzą amerykańskiej gospodarce, nie wspominając o reszcie świata. Ocenia, że w wielu branżach zaczynają się kształtować monopole. Te z natury rzeczy są szkodliwe dla każdej gospodarki.
Ten postulat jest wyjątkowo istotny. To, do czego posuwają się firmy, które znajdują się w pozycji monopolisty, to mogliśmy obserwować ostatnio w Polsce, w przypadku firmy Facebook. Myślę więc, że pewnych form regulacji antymonopolistycznych możemy się spodziewać, a to powinno ucieszyć nas, Polaków.
W każdym razie Stany Zjednoczone i ich gospodarka potrzebują rzeczywistych reform. Amerykanie są w sytuacji, w jakiej nie byli od dobrych kilkudziesięciu lat, i to w negatywnym znaczeniu. Na tle swoich najgroźniejszych rywali – z Chinami na czele – słabną. Recesja dotyczy gospodarki i niestety wpływów politycznych i militarnych. Do odwrócenia tej tendencji reformy są potrzebne.
Mam nadzieję, że będą to reformy prowolnościowe i amerykańska gospodarka wróci do swoich korzeni, raz na zawsze odchodząc od lewicowych pomysłów, które próbował realizować Barack Obama – niestety częściowo skutecznie. Przypomnę tylko jedną ustawę – „ObamaCare” – dotyczącej zmiany polityki ochrony zdrowia. O jej negatywnych skutkach pisze wielu ekspertów na całym świecie.
Myślę, że Amerykanie to ciągle dynamiczny naród, zaradny i wierzący w swoje własne siły, toteż są w stanie powrócić do swojej wcześniejsze pozycji, a więc stać się bezdyskusyjną światową potęgą. To jest to o tyle istotne, że jest to dla nich ostatnia chwila.
Tyle możemy powiedzieć na ten moment, a przyszłość pokaże resztę. Trump jest człowiekiem bardzo pewnym siebie oraz pewnym swoich racji. Dlatego sądzę, że znacząca część jego pomysłów będzie realizowana. A które? To zobaczymy.
Dr Marian Szołucha