Lewandowski: Strzelić bramkę więcej
Wtorek, 8 listopada 2016 (18:37)Rumunia to klasowa drużyna, zagra u siebie, a gospodarz zawsze chce pokazać to, co ma najlepszego. Wierzę jednak, że to my okażemy się lepsi – powiedział dziś Robert Lewandowski, kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski, która w piątek w Bukareszcie zagra o punkty eliminacji mistrzostw świata.
Biało-Czerwonym nie trzeba przypominać wagi tego starcia. Może się ono przecież okazać jednym z najważniejszych, może nawet najważniejszym w całych eliminacjach. Rumunia jest bowiem uważana za najgroźniejszego przeciwnika naszej narodowej drużyny, uznawanej z kolei za faworyta rywalizacji w grupie E eliminacji.
– Mnie nigdy nie interesowały określenia typu „faworyt”. Faworyci są tylko na papierze, a boisko wszystko weryfikuje. W każdym meczu trzeba udowadniać swoją klasę, w każdym trzeba zostawiać na murawie całe zdrowie, a ja, gdy na nią wychodzę, to interesuje mnie tylko jedno – walka o zwycięstwo – podkreślił Lewandowski.
Jak dodał, w eliminacjach do wielkich imprez nawet teoretycznie dużo słabszy rywal może postawić bardzo wysoko poprzeczkę.
– Pokazał to choćby nasz pojedynek z Armenią. Męczyliśmy się z nią bardzo długo, do 94. minuty nic nie było przesądzone. Nie można przed żadnym spotkaniem wychodzić z założenia, że „jakoś to będzie”. Jeśli człowiek tak myśli, to faktycznie – jakoś będzie. Niezależnie od wszystkiego, zawsze i wszędzie, trzeba grać na maksimum i być gotowym na wszystko – przyznał napastnik Bayernu Monachium, który po wspomnianym meczu z Ormianami podkreślał stanowczo, że nie można podchodzić do swych obowiązków na „95 procent”.
W piątek takie nastawienie oznaczałoby katastrofę i nasi doskonale zdają sobie z tego sprawę.
– Rumunia zagra u siebie, a przed własną publicznością każdy chce pokazać wszystko, co ma najlepszego. Nasz najbliższy rywal to klasowa drużyna, bardzo waleczna. Sporo się w niej zmieniło po Euro 2016, trener Christoph Daum, jak na Niemca przystało, wielką wagę przywiązuje do dyscypliny i taktyki. Wierzę jednak, że nasze doświadczenie w połączeniu z boiskową mądrością pomogą nam wytrzymać ciśnienie ze strony przeciwników i publiczności i to my okażemy się lepsi o przynajmniej jedną bramkę. Musimy znaleźć jakiś sposób, by Rumunów zaskoczyć, zagrać inteligentnie, agresywnie, zmuszając ich do popełniania błędów. Jeśli to my będziemy posiadali piłkę, będziemy mieli szansę, by stwarzać sytuacje – zaznaczył Lewandowski.
W Bukareszcie Polska zagra bez Arkadiusza Milika. Ten, nawet gdy nie znajdował się w optymalnej formie i notował słabsze występy, zawsze był ważnym ogniwem drużyny i kimś, dzięki komu nieco łatwiej grało się Lewandowskiemu. Teraz rywale całą swą uwagę skoncentrują zapewne na naszym kapitanie.
– Brak Arka to duże osłabienie, ale musimy sobie z tą sytuacją poradzić. Jestem przekonany, że znajdziemy rozwiązanie, dzięki któremu jego nieobecność nie będzie aż tak odczuwalna. Jest mnóstwo możliwości i wariantów taktycznych do wykorzystania – powiedział „Lewy”.
Kapitan Biało-Czerwonych przypomniał, że piątkowy mecz rozegrany zostanie 11 listopada, w dniu niezwykle ważnym dla każdego Polaka.
– Wiemy o tym doskonale, ale wychodząc na boisko, będziemy musieli zachować spokój. Nie poddawać się emocjom, bo jak ich jest za dużo, to głowa potrafi „parować”. A to w sporcie potrafi być solidną przeszkodą – przyznał.
Po ostatnim meczu eliminacyjnym, z Armenią, równie dużo, a może nawet więcej niż o wyniku i stylu gry naszych reprezentantów mówiono i pisano o ich mało sportowym zachowaniu – a konkretnie o występkach części kadrowiczów, dość luźnie podchodzących do swych obowiązków i zasad obowiązujących w kadrze. Lewandowski dziś, po raz ostatni, odniósł się do tej historii.
– Każdy popełnia błędy, jesteśmy ludźmi. Zdajemy sobie sprawę z tego, że podobne wydarzenia nie powinny się zdarzyć, ale wierzę, że wyciągniemy z nich pozytywne wnioski i już nigdy się nie powtórzą. Popełniliśmy błąd, konsekwencje zostały wyciągnięte i nie ma potrzeby dłużej się nad tym rozwodzić. Pewne sprawy powinny zostać w grupie i w grupie wyjaśnione. Najważniejsze, że trener nie miał zastrzeżeń do naszej postawy na boisku – podkreślił kapitan reprezentacji Polski.
Piotr Skrobisz