Amerykanie wybierają prezydenta
Wtorek, 8 listopada 2016 (12:21)Dziś Ameryka wybiera swojego 45. prezydenta w historii. Faworytów jest dwóch: Hillary Clinton i Donald Trump.
Wybory rozpoczęły się o szóstej rano – południe w Polsce. Ameryka podzielona jest na sześć stref czasowych, toteż rozpoczynają się cyklicznie. Jako pierwsi głosują mieszkańcy Wschodniego Wybrzeża w stanach Nowy Jork, New Jersey, Wirginia i Maine. Ostatni – o piątej rano w Polsce – do urn pójdą mieszkańcy stanów zachodnich.
Raczej pewne jest, że 45. prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych zostanie ktoś z dwójki Hillary Clinton – nominacja partii Demokratycznej lub Donald Trump – kandydat Republikanów. Pozostali politycy ubiegający się o najważniejszy urząd na świecie – Gary Johnson z Partii Libertariańskiej i Jill Stein z partii Zielonych – mają jedynie iluzoryczne szanse na przekonanie do siebie Amerykanów.
Sondaże przedwyborcze nie są jednoznaczne – Clinton i Trump osiągają zbliżone wyniki. Wydaje się więc, że o ostatecznym triumfie mogą zadecydować szczegóły.
System wyborów w Stanach Zjednoczonych różni się od tego, który znamy z Polski. O wyborze prezydenta decyduje każdy z 50 stanów. I tak do każdego z nich przypisana jest odpowiednia liczba elektorów – w sumie jest ich 538. Ci oddają swój głos na tego kandydata, którego w wyborach wskażą mieszkańcy ich stanu. O ilości elektorów w każdym stanie, którzy mogą oddać głos na danego kandydata, decyduje liczba ludności. Wobec tego najwięcej elektorów ma Kalifornia – 55, a słabo zaludniony stan – Alaska – już tylko 3.
Aby cieszyć się prezydenturą, trzeba zdobyć głosy 270 elektorów.
Rafał Stefaniuk