• Czwartek, 5 marca 2026

    imieniny: Adriana, Fryderyka, Oliwii

Poznański stadion bez kibiców?

Wtorek, 4 grudnia 2012 (13:37)

Wojewoda wielkopolski Piotr Florek zamknął na jeden mecz piłkarskiej ekstraklasy trybunę nr 2 poznańskiego Stadionu Miejskiego. To kara za użycie środków pirotechnicznych przez kibiców podczas piątkowego spotkania Lecha ze Śląskiem Wrocław.

Wojewoda przyznał, że zarówno policja, jak i inne służby odpowiedzialne za porządek i bezpieczeństwo na stadionie otrzymywały sygnały o tym, że ligowy pojedynek Lecha ze Śląskiem Wrocław może mieć charakter zwiększonego ryzyka.

- Tak akurat się często zdarza, że ostatnie pojedynki w sezonie czy w roku, a takim było piątkowe spotkanie, niosą ze sobą pewne zagrożenia. W dniu meczu spotkał się zespół interdyscyplinarny zajmujący się organizacją imprez masowych, na którym szczegółowo omówiliśmy przygotowania do tego wydarzenia. Z zaproszenia nie skorzystało stowarzyszenie kibiców „Wiary Lecha” - przyznał wojewoda.

Obawy organizatorów i służb bezpieczeństwa się sprawdziły. W drugiej połowie na trybunie nr 2, gdzie zasiadają najzagorzalsi fani poznańskiej drużyny, odpalono race i świece dymne oraz rzucano petardy hukowe. Według obserwatora PZPN, odpalono 172 race. Stadion spowił gęsty dym i sędzia Paweł Gil dwukrotnie musiał przerwać pojedynek. Doszło też do incydentów z ochroną.

W związku z tymi wydarzeniami, wojewoda postanowił zamknąć trybunę nr 2 na najbliższy ligowy mecz Lecha z Polonią Warszawa, który odbędzie się na początku marca przyszłego roku. Jak podkreślił, gdyby poznański zespół rozgrywał u siebie spotkanie jeszcze w tym roku, stadion zostałby całkowicie zamknięty dla publiczności.

- Zostawiamy sobie jednak możliwość rozegrania tego spotkania bez udziału kibiców, jeśli nie zostaną spełnione warunki bezpieczeństwa. Mamy czas do marca, aby podjąć stosowne działania i wyłapać najbardziej agresywnych kibiców i chuliganów, którzy brali udział w tych zajściach. Bez wątpienia główna odpowiedzialność spoczywa na barkach organizatora meczu - wyjaśnił Florek.

Jak dodał, zwrócił się jednocześnie z sugestią do dyrektora ds. bezpieczeństwa na stadionie o zakazanie wnoszenia i rozwijania na obiekcie dużych flag tzw. sektorówek.

- One są głównym źródłem zagrożenia ze względu bezpieczeństwa, gdyż pod tą flagą można odpalać race i używać innych materiałów pirotechnicznych. A ci, którzy to robią, myślą, że są w tym momencie anonimowi - zaznaczył Florek.

Obecny na konferencji dyrektor ds. bezpieczeństwa Lecha Poznań Henryk Szlachetka przyznał, że klub wydał zgodę kibicom na rozwieszenie dwóch z trzech sektorówek podczas spotkania.

Po raz ostatni Florek interweniował w sprawie stadionu w maju ubiegłego roku po finałowym meczu o Puchar Polski, który odbył się w Bydgoszczy. Po spotkaniu (wygranym przez Legię w rzutach karnych) kibice obu drużyn wtargnęli na boisko, interweniowała policja. Wojewoda postanowił zamknąć dla publiczności Stadion Miejski na jedno spotkanie - Lech wówczas zagrał bez kibiców z Górnikiem Zabrze.

MM, PAP