W UE będzie debata o sytuacji Polaków na Litwie?
Wtorek, 4 grudnia 2012 (13:05)Petycja do PE pt. „Prawa językowe Polaków na Litwie” w dalszym ciągu będzie rozpatrywana. Opisany jest w niej m.in. problem uniemożliwienia naszym rodakom przez władze Republiki Litewskiej pisowni nazwisk we własnym języku oraz używania dwujęzycznych nazw miejscowości.
Autor petycji Tomasz Snarski, asystent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, z zadowoleniem przyjął decyzję Komisji Petycji z 3 grudnia w tej sprawie.
– Petycja jest w dalszym ciągu rozpatrywana, co jest bardzo ważne. Sam fakt istnienia tej petycji w głównej instytucji Unii Europejskiej przyczynia się jednoznacznie do nagłośnienia problemu dyskryminacji Polaków na Litwie – zauważa Snarski.
Oczekuje jednocześnie, że PE będzie bardziej aktywnie działał na rzecz ochrony praw człowieka. – Każdy z nas może wysłać do Parlamentu Europejskiego list z poparciem dla petycji (powołując się na sygnaturę 358/2011) i z prośbą, żeby Komisja Petycji poważnie podeszła do tego problemu. Do tej pory nadeszło już około 3 tys. takich podpisów, głównie z Litwy, ale również z Polski. Szczegóły tej akcji można znaleźć na stronie Europejskiej Fundacji Praw Człowieka z Wilna – informuje.
Snarski zachęca wszystkich do wysyłania takich wniosków z poparciem dla petycji. Według niego, społeczny nacisk jest ważny, ponieważ uświadomi eurodeputowanym, że obywatele europejscy są poważnie zainteresowani uzyskaniem rozsądnego rozstrzygnięcia PE w sprawie. - Tylko poprzez presję obywatelską - już nie na poziomie krajowym, ale ogólnoeuropejskim - możemy dać szansę przynajmniej do zaprezentowania naszych argumentów, że dyskryminacja polskiej mniejszości na Litwie istnieje i UE nie może pozostać wobec tego problemu obojętna. Jest to bowiem kwestia związana z prawami fundamentalnymi: do tożsamości Polaków i ich godności – zaznacza.
Dodaje, że kwestia dotyczy „generalnie niedostatków w traktowaniu wszystkich mniejszości narodowych przez państwo litewskie, o czym się mówi w tym kraju”.
Zgłoszona przez niego petycja została negatywnie oceniona przez Komisję Europejską w komunikacie z 24 października, która uznała m.in., że Polska i Litwa powinny się same porozumieć w sprawie mniejszości narodowych. Jednak Komisja Petycji decyzją z 3 grudnia nie dopuściła do takiego zamknięcia dyskusji.
– Wobec nieprzychylnego stanowiska KE w zakresie obowiązku przestrzegania przez państwo członkowskie UE praw człowieka powinno nam być wszystkim przykro, zarówno Polakom, jak i Litwinom. Dlatego że pokazuje to stan ochrony praw mniejszości w UE. Gdyby ten problem nie został rozwiązany, w przyszłości żaden obywatel państwa członkowskiego UE nie może czuć się bezpiecznie w Europie. Ponieważ w sytuacji, kiedy jego państwo zacznie ograniczać prawa fundamentalne, taki człowiek zostanie pozostawiony sam sobie – podkreśla.
Wszystkim obywatelom UE powinno zależeć na rozwiązaniu problemu dyskryminacji Polaków na Litwie. - Ponieważ jak w soczewce skupia on wszystkie nieprawidłowości w traktowaniu mniejszości narodowych i przestrzeganiu praw człowieka w Europie. Stanowi to test dla naszego kontynentu – ocenia gdański prawnik. Liczy, że dyskusja na ten temat zostanie podjęta m.in. przez eurodeputowanych na forum PE.
– Będziemy teraz ponownie zabiegać, żeby odbyło się ponowne wysłuchanie, dyskusja lub debata otwarta. W mojej ocenie, można podjąć już pewne działania, np. skierować petycję do Agencji Praw Podstawowych UE o zbadanie sprawy, czy też przekazać sprawę do konsultacji Komisji Praw Człowieka PE, ale te decyzje pozostają w gestii eurodeputowanych. Myślę, że przy odrobinie aktywności Komisji Petycji kilka takich ruchów jest do wykonania. Na takie rozstrzygnięcia, co dalej się stanie z petycją, musimy jednak poczekać - konkluduje.
Jacek Dytkowski