Powrót do nadzoru
Wtorek, 4 grudnia 2012 (02:07)Państwo powinno wrócić do roli nadzorcy nad rynkiem finansowym - rekomenduje Bank Światowy.
Pompowanie przez rządy pieniędzy w kryzysie uratowało niejedną gospodarkę. Należy na nowo przemyśleć rolę państwa w systemie finansowym - postuluje Bank Światowy w najnowszym raporcie na temat światowego rynku finansowego "Global Financial Development Report", którego prezentacja odbyła się wczoraj w gmachu Ministerstwa Finansów.
Eksperci banku na podstawie analizy ponad dwustu krajów pod kątem wielkości ich instytucji finansowych, rozmiarów rynku, stabilności i dostępności usług finansowych pokazali narastanie negatywnych zjawisk, które doprowadziły do upadku Lehman Brothers w 2008 r. i wybuchu światowego kryzysu finansowego, a następnie prześledzili sposoby wychodzenia z zapaści przez poszczególne gospodarki.
Raport wskazuje na szczególną rolę, jaka przypadła w procesie wychodzenia z kryzysu państwowym bankom. Otóż okazuje się, że wiele rządów, zwłaszcza w krajach rozwijających się, w chwili zablokowania akcji kredytowej przez prywatny sektor bankowy uruchomiło gigantyczną akcję zasilania gospodarki środkami publicznymi poprzez system banków państwowych. Ekspansja kredytowa banków państwowych, do których rządy pompowały środki publiczne, pozwoliła przejść przez kryzys w miarę bezkolizyjnie rządom m.in. Chin i Indii, Chile, Brazylii, Tunezji czy Korei Południowej.
Chociaż ta bezpośrednia interwencja rządów uwieńczona została sukcesem w postaci podtrzymania rozwoju gospodarczego i miejsc pracy w tych krajach, to jednak jest to, zdaniem autorów raportu, sukces na krótką metę, ponieważ w dłuższej perspektywie alokacja kapitału poprzez banki państwowe okazuje się mniej efektywna, niż kiedy redystrybucją kredytu zajmuje się sektor prywatny.
Chodzi przede wszystkim o to, że kredyty ze środków publicznych są często przydzielane z powodów politycznych, a nie biznesowych. - Skutki bezpośredniej roli interwencji rządów na rynku finansowym wymagają jeszcze dokładnego zbadania - ocenia dyrektor zarządzający Banku Światowego Mahmud Mohieldin.
Raport przestrzega rządy przed pokusą kontynuowania dotychczasowej ekspansywnej polityki. - Tam, gdzie akcja kredytowa prowadzona jest przez banki państwowe, rynek finansowy rozwija się wolniej i wolniejszy jest wzrost gospodarczy - twierdzą autorzy raportu i apelują do rządów, aby zadbały o właściwy sposób zarządzania bankami w rękach państwa, a także o ostrożne podejście do ryzyka związanego z kredytowaniem.
- Rządy natomiast powinny pełnić rolę nadzorcy oraz regulatora sektora finansowego, dbać o przestrzeganie zasad konkurencji, wspierać rozwój infrastruktury finansowej, w tym poszerzenie dostępu do pełnej i wiarygodnej informacji o usługach finansowych - zaznaczył Mohieldin.
Niedostateczne wypełnianie tych funkcji przez państwo jest, zdaniem autorów raportu, główną przyczyną kryzysu światowego. W takich krajach jak Australia, Kanada czy Singapur nadzór finansowy znakomicie się sprawdził, podobnie jak w wielu krajach rozwijających się, np. Malezji czy Peru, które limitowały ryzyko nadmiernej ekspansji sektora bankowego. Jednak wiele innych państw, zwłaszcza w Europie i Azji Centralnej, odczuło ogromne skutki niedostatecznego nadzoru. Wspólną cechą krajów najmocniej dotkniętych kryzysem było to, że regulacje dotyczące wymagań kapitałowych były tam mało rygorystyczne, a dodatkowo przymykano na nie oko.
Tymczasem kraje, które potrafiły wyegzekwować od uczestników rynku przestrzeganie ustalonych reguł, zdołały uniknąć wielu zagrożeń, nawet jeśli ich regulacje w zakresie rynków finansowych nie były kompleksowe.
Jednym z autorów raportu jest Martin Cihak, główny ekonomista Banku Światowego.
Małgorzata Goss