• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Kubica – kierunek Toyota?

Sobota, 29 października 2016 (09:45)

Czy 13 grudnia Toyota zaprezentuje Roberta Kubicę jako jednego z kierowców fabrycznego zespołu, który w przyszłym roku wróci na trasy rajdowych mistrzostw świata? Nie można tego wykluczyć.

Kilkanaście lat temu Toyota była w rajdach jedną z sił wiodących, zdobywała tytuły, stanowiła punkt odniesienia. Dość niespodziewanie z tego „interesu” się jednak wycofała, m.in. po to, by skupić siły i finanse na Formule 1. Wilka do lasu jednak ciągnie i Toyota postanowiła na rajdowe trasy wrócić. Stanie się to faktem w przyszłym sezonie, a jej bronią ma być yaris wrc.

Kilkanaście dni temu zespół przedstawił pierwszego kierowcę, który w tym aucie zasiądzie. To 35-letni Fin Juho Hanninen, niemający może na koncie spektakularnych sukcesów, ale doświadczenie całkiem spore. Był mistrzem Europy, wystartował w 43 eliminacjach mistrzostw świata, ale ani razu nie dotarł do podium. Jego rodak Tommi Makinen, szef rajdowego projektu Toyoty, szuka teraz kolejnych zawodników. Dwóch. W pierwszych rundach przyszłorocznego cyklu ekipa wystawi co prawda dwa yarisy, ale później doda jeszcze jeden. Trzeci. Od pewnego czasu mówi się po cichu, iż zespół negocjuje z Kubicą. Nikt tego oficjalnie nie potwierdził, ale gdyby te rewelacje okazały się prawdziwe i zakończyły się pozytywnie dla wszystkich stron – mielibyśmy do czynienia z prawdziwą sensacją.

Nie jest tajemnicą, że Kubica rajdy kocha. Że jest ich entuzjastą. Że gdyby mógł, to nadal by się nimi zajmował. Stawiał jednak pewien mocny warunek – był nim w pełni profesjonalny zespół, gwarantujący mu szansę rozwoju i szansę rywalizacji o wysokie cele. Nie chciał już zadowalać się półśrodkami, nie chciał być wszystkim i każdym po kolei, czyli kierowcą, szefem, organizatorem, mechanikiem itd. Nie tak dawno przyznał, że w wrc już się raczej nie pojawi, że ma ciekawe opcje na przyszły rok, że na 90 procent wróci na tor. Ale być może to już nieaktualne, bo być może pojawiła się opcja kolejna. Jeszcze bardziej pociągająca.

Jako pierwszy, na początku października, nie wprost, o możliwym związku Kubicy z Toyotą poinformował Colin Clark, słynny dziennikarz Radia WRC, który o rajdach wie chyba wszystko. Wiadomość poszła w świat i.. okazała się wcale nie tak nierealna, jakby się mogło wydawać. Toyota chciała i chce zatrudnić kierowcę klasowego, z dużym bagażem doświadczeń. Rozmawiała nawet ze słynnym Francuzem Sebastienem Loebem, próbowała skusić Belga Thierry Neuvilla. Nic z tego nie wyszło. Wbrew pozorom nie jest wcale łatwo znaleźć zawodnika spełniającego określone warunki, takiego, który wniesie do zespołu coś wyjątkowego. Takiego jak… Kubica.

Polak ma swoje wady. To fakt. Ma swoje ograniczenia, o których każdy wie. Ale przy tym wszystkim jest kierowcą niesamowicie zdolnym, szybkim, potrafiącym jeździć i po szutrze i na asfalcie. Umie fantastycznie adoptować się do nowych warunków, poznawanie tajników nowego sprzętu zajmuje mu bardzo mało czasu. Posiada fantastyczną wiedzę na tematy mechaniczne, interesuje go wszystko, co związane z samochodami, od najmniejszej śrubki, po najbardziej skomplikowane układy elektroniczne. O jego pracowitości i poświęceniu krążą legendy. Ma głośne nazwisko, w środowisku sportów motorowych jest niekwestionowanym autorytetem. Tak jak Toyota jemu, tak i on Toyocie mógłby dać bardzo dużo. Dla nowego zespołu, wracającego na trasy z nowym autem, ale starymi ambicjami, ktoś taki jak Kubica byłby skarbem.

Ale czy taki scenariusz ma rację bytu, czy się sprawdzi – przekonamy się pewnie niedługo.

Piotr Skrobisz