• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Czeka nas... wzrost płac!

Czwartek, 27 października 2016 (04:23)

Według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, bezrobocie w Polsce wynosi 8,3 proc. i jest najniższe od 25 lat.

Bezrobocie bezpośrednio przekłada się na życie każdego z nas. Jego poziom jest jednym z najważniejszych wskaźników makroekonomicznych, bo ma istotny wymiar społeczny.

Do poziomu stopy bezrobocia przywiązuję większą wagę niż do wskaźnika wzrostu PKB. Bezrobocie i inne tego rodzaju mierniki pokazują, że bardziej niż sam wzrost gospodarczy pokazuje, na jakim poziomie żyją Polacy.

Tak niski poziom bezrobocia, którego nie notowaliśmy od początku lat 90., już wkrótce przełoży się na wzrost naszych wynagrodzeń. Na naszych oczach zmienia się rynek z tzw. rynku pracodawcy na rynek pracownika. To pracodawcy mają coraz częściej problem, żeby znaleźć chętnych do pracy w ich firmach czy innych instytucjach. Teraz częściej pracownik ma wybór, a nie pracodawca. Daje to mu okazję do stawiania warunków.

To jest sytuacja zdrowa, choć do ideału nam jeszcze brakuje. Bezrobocie na poziomie 5-6 proc. uznawane jest za optymalne. Zauważmy, że nikt na świecie nie dąży do tego, aby całkowicie wyeliminować bezrobocie, bo jest to zjawisko naturalne. Wiele osób poza rynkiem pracy znajduje się dlatego, że jest pomiędzy zatrudnieniem u jednego a drugiego pracodawcy. Z kolei inni nie mogą jej podjąć w tym momencie albo nie chcą tego zrobić.

Poziom 8,3 proc. z pewnością nas wszystkich cieszy i wzrost realnych płac jest jego najważniejszą konsekwencją. Proszę zwrócić uwagę na słowo „realnych”. Przy uwzględnieniu właściwie nieistniejącej inflacji każdy nominalny wzrost jest wzrostem realnym. Gdybyśmy mieli wyższą inflację, to o nią musielibyśmy ten wskaźnik korygować. Tej korekty nie musimy dziś robić.

Mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mieć do czynienia z kolejnymi dobrymi wiadomościami publikowanymi przez Główny Urząd Statystyczny i że te wskaźniki pozwolą nam przejść suchą nogą przez 2017 r., który ze względu na czynniki wewnętrzne i zewnętrzne może być niełatwym rokiem. Zewnętrzne, bo zachód i południe Europy odczuwają niepokój spowodowany kryzysem migracyjnym, z kolei na wschodzie swoją politykę realizuje Federacja Rosyjska. A wewnątrz? No cóż, mamy bardzo głębokie reformy, które rząd już realizuje i których wiele przygotowuje. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć ich wszystkich skutków, bo nie wszystko da się skoordynować i przeprowadzić, jakby rząd sobie tego życzył.

Bez wątpienia rok 2017 będzie trudny. Ale startując z takiego poziomu bezrobocia, z pewnością będzie nam łatwiej go przetrwać.      

Dr Marian Szołucha