Polityka kontra ekonomia
Czwartek, 20 października 2016 (18:20)Z prof. Erykiem Łonem, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Piotr Tomczyk
Panie Profesorze, Rada Polityki Pieniężnej ponownie utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Czy do dalszych obniżek oprocentowania nie ma już powrotu?
– Wszystko jest możliwe. Dużo zależeć będzie od najbliższej projekcji inflacji oraz PKB przygotowywanej cyklicznie przez Instytut Ekonomiczny NBP. Gdyby okazało się, że procesy deflacyjne pogłębiają się, a tempo wzrostu aktywności gospodarczej słabnie, można by wówczas, moim zdaniem, poważnie rozważyć możliwość obniżenia stóp procentowych.
Warto bowiem np. pamiętać, że stopy procentowe, także te w ujęciu realnym, są w Polsce na tle np. stóp czeskich i węgierskich stosunkowo wysokie. Główna stopa procentowa Banku Czech to 0,05 proc., Banku Węgier 0,9 proc., a w Polsce – pomimo deflacji – to wciąż 1,5 proc. Z drugiej strony, na tle danych historycznych, poziom stóp procentowych w Polsce jest bardzo umiarkowany. Samo to już powinno ułatwić dynamizację procesów inwestycyjnych w przyszłości, zwłaszcza że poziom kursu złotego jest korzystny z punktu widzenia rentowności polskiego eksportu.
Agencja ratingowa Moody’s nie obniżyła oceny zdolności kredytowej Polski. Część polskiej opozycji była tym chyba zawiedziona, bo decyzja o ewentualnej obniżce mogłaby pogorszyć sytuację budżetową naszego kraju i ułatwić ataki na polski rząd.
– Nie chciałbym zabierać głosu w sprawach dotyczących sporów pomiędzy rządem a opozycją. Z uwagi na zapisy ustawy o NBP oraz ducha niezależności i bezstronności chciałbym jako członek Rady Polityki Pieniężnej zachować wstrzemięźliwość w tego typu wypowiedziach. Mogę natomiast ogólnie powiedzieć, że realne jest, iż po pewnym czasie dojdzie do podwyżek polskiego ratingu. Jest prawdopodobne, że Polska może pójść drogą węgierską. Także na Węgrzech w czasach rządów obecnej koalicji doszło początkowo do obniżki ratingu, lecz z biegiem czasu był on podwyższany. Biorąc pod uwagę stabilizację sytuacji budżetowej w zakresie wpływów podatkowych oraz silny atut Polski, jakim jest własna waluta narodowa, liczę, że z biegiem czasu agencje ratingowe dokonają podwyżek naszego ratingu.
Agencje ratingowe kierują się w swoich ocenach kryteriami ekonomicznymi czy politycznymi?
– Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ogólnie mogę tylko wyrazić przekonanie, iż nie jest wykluczone, że u podstaw wydawanych ocen ratingowych mogą leżeć określone sposoby myślenia o pożądanym modelu systemu gospodarczego. Nie wykluczam, że w tym kontekście analitycy agencji ratingowych za taki pożądany model uważają model oparty na zapisach tzw. konsensusu waszyngtońskiego. Konsensus ten, ogólnie rzecz biorąc, oparty jest na tzw. ideologii neoliberalnej, co coraz częściej poddawane jest krytyce.
Czy „repolonizacja” sektora bankowego byłaby dla nas korzystna? W Polsce wiele mówiło się o „nieetycznych działaniach” banków i transferowaniu potężnych zysków za granicę.
– Proces zwiększania znaczenia banków o polskim kapitale powinien być kontynuowany. Naturalnie drogi owego zwiększania roli polskiego kapitału mogą być bardzo różne. W każdym razie jest czymś pozytywnym, aby zwiększać znaczenie tych instytucji finansowych, których centra decyzyjne znajdują się w Polsce, a struktura własnościowa oparta jest na dominacji kapitału rodzimego. Warto zauważyć, że w przypadku krajów, które w ostatnich kilkudziesięciu latach odniosły sukcesy w rozwoju gospodarczym, dominują takie kraje, w których sektor bankowy znajdował się w zdecydowanej części w rękach kapitału rodzimego. W kontekście działalności banków ważne znaczenie ma także refleksja nad tym, czym powinna być etyka w działalności tych instytucji i przede wszystkim o jaką tu etykę powinno chodzić.
W ekonomiczno-politycznych dyskusjach w całej Europie wciąż powraca temat patriotyzmu gospodarczego. Ekonomiści odchodzą od popularyzowanego przez lata poglądu, że kapitał nie ma narodowości?
– Uważam, że patriotyzm gospodarczy powinien być traktowany jako podstawowy element długookresowej strategii rozwoju gospodarczego w naszym kraju. Podkreślanie roli patriotyzmu gospodarczego jest tym ważniejsze, że w przeszłości czynnik ten nie był doceniany. Obserwując świat, wielu z nas dostrzega zapewne obawy często bezwzględnej troski poszczególnych rządów o dobro własnych gospodarek, o dobro rodzimej własności. Pod płaszczykiem haseł o braku dyskryminacji czy też europejskiego inspirowania jest często bardzo ostra gra interesów narodowych. Także my musimy prowadzić dyskurs w sposób bardzo przemyślany i być odpowiedzialnie przygotowani do poszczególnych wyzwań. Należy twórczo nawiązać do ideałów pracy organicznej prowadzonej w XIX wieku na polskich ziemiach pod zaborami, wykorzystując tę wiedzę, swoistą inspirację do refleksji nad współczesnymi formami patriotyzmu gospodarczego. Na pewno należy zdecydowanie promować wszędzie, gdzie się tylko da, polską własność, zarówno w przemyśle, jak i w bankowości, a także np. w handlu.
Na koniec pytanie, na które szukamy odpowiedzi już od kilku lat: czy istnieje dobry, a jednocześnie możliwy do zrealizowania pomysł na rozwiązanie problemu kredytów frankowych?
– Ważną rolę w rozwiązaniu tego zagadnienia może odegrać Komitet Stabilności Finansowej. Potrzebna jest współpraca ze środowiskami reprezentującymi kredytobiorców. Działania te muszą być odpowiedzialne, ale też odważne. Należy je prowadzić często dyskretnie, gdyż nie o wszystkim można publicznie mówić.
Dziękuję za rozmowę.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym