Wyzwolenie Mosulu nie może być zemstą
Środa, 19 października 2016 (20:44)Wyzwolenie Mosulu z rąk islamskich fundamentalistów jest konieczne, nie może ono jednak być odwetem za doznane krzywdy. Za wszelką cenę trzeba ocalić niewinnych ludzi i nie pozwolić, by chęć zemsty zwyciężyła. Wskazuje na to długoletni biskup pomocniczy chaldejskiej archidiecezji Bagdadu Shlemon Warduni, podkreślając, że prowadzona obecnie ofensywa musi mieć na celu prawdziwe dobro mieszkańców Mosulu.
– Oczywiście chcemy odzyskać nasze miasta i wioski, nasze domy i naszą własność. Pragniemy przywrócenia pokoju i bezpieczeństwa, które sprawią, że nasz naród będzie mógł spokojnie żyć. To jest nasze pragnienie – mówił Radiu Watykańskiemu bp Warduni.
– Oznacza to jednak zaciąganie ludzi do wojska, kolejne zniszczone domy, a tego już więcej nie chcemy. Ci, przeciw którym walczymy, są prawdziwymi oprawcami: zniszczyli dzieła sztuki, całe wioski, kościoły, a nawet meczety... Obarczamy za to winą ludzi, którzy im pomogli, którzy dostarczyli im broń, amunicję, tych, którzy na czarnym rynku kupowali od nich ropę. I świat się temu jedynie przygląda. A przecież wystarczyło nie sprzedawać im broni, nie dawać im pieniędzy... To wystarczyło. Jednak nikt nic nie robił, pozwalając tym samym zwyciężać złu – powiedział kapłan.
Długo oczekiwana ofensywa na Mosul, mająca na celu przejęcie ostatniego wielkiego bastionu tzw. Państwa Islamskiego w Iraku, rozpoczęła się w niedzielę, 16 października w nocy. Miasto pozostaje w rękach dżihadystów od czerwca 2014 r., kiedy to ogłosili oni utworzenie kalifatu na zdobytych terytoriach irackich i syryjskich.
RS, KAI