Dziś w „Naszym Dzienniku”
Dzieci nienarodzone, wybaczcie!
Poniedziałek, 17 października 2016 (02:35)Świadectwo mężczyzny wygłoszone podczas Wielkiej Pokuty.
Panie Jezu, chcemy dzisiaj stanąć w prawdzie przed Tobą, aby doświadczyć Twego miłosierdzia i aby przez nas tego miłosierdzia doświadczyła cała Polska. Chcę położyć dzisiaj przed Tobą historię mojej rodziny, chcę położyć przed Tobą serca wszystkich członków mojej rodziny, bo wiele zła się w niej wydarzyło.
Mój dziadek przez wiele lat był ordynatorem największego oddziału położniczo-ginekologicznego w Polsce, przez ponad 20 lat pracował na dwóch piętrach, to był największy szpital w Warszawie w tamtych czasach – w latach 60., 70. Na pierwszym piętrze przyjmował porody i był mistrzem, ratował dzieci, po czym – jak była taka potrzeba – schodził na dół i tam usuwał „niechciane ciąże”, i tak przez 20 lat. Miał też prywatną praktykę, w której przyjmował pacjentki, które nie chciały tego robić oficjalnie. Jako młody chłopiec pamiętam, że na korytarzu, na schodach stały całe kolejki. I wiele innego zła się działo w mojej rodzinie. Ten grzech, te tysiące, tysiące zabitych dzieci, otworzył rodzinę na inne zło. W mojej rodzinie nie było miłości, było wiele innych grzechów.
Mój dziadek ze strony rodziny mojego taty był komunistą, który wstąpił do partii, żeby czerpać z tego różne korzyści, bo to był chyba taki czas, tak było wygodniej, to się wydawało wówczas jedyną drogą. I tej decyzji podporządkował całą swoją rodzinę. Nie było tam wolności, nie było tam miłości. Ta decyzja o wejściu do partii zabiła miłość w rodzinie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym