„Spacerku” raczej nie będzie
Wtorek, 11 października 2016 (12:44)Polscy piłkarze będą zdecydowanymi faworytami dzisiejszego meczu z Armenią o punkty eliminacji mistrzostw świata, ale może być o nie trudniej, niż wielu się spodziewa.
Polska w dwóch do tej pory rozegranych meczach w grupie E zdobyła cztery punkty. Najpierw, dość niespodziewanie, zremisowała 2:2 z Kazachstanem, a potem pokonała 3:2 Danię. Armenia na razie nie zdobyła w eliminacjach punktu i bramki. I o ile po porażce 0:1 z Danią zasłużyła na nieco ciepłych słów, o tyle klęska sprzed kilku dni (0:5 z Rumunią) była dla jej kibiców szokiem. Nawet, jeśli nie przystępowała do tego pojedynku w roli faworyta. Wydawać by się zatem mogło, że skoro Polacy w w sobotę wygrali z bardzo trudnym rywalem, a ich dzisiejszy przeciwnik został rozbity, to wynik starcia na Stadionie Narodowym powinien być formalnością. Biało-Czerwoni na szczęście nie przypisywali jednak sobie pełnej zdobyczy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Przekonywali raczej, że przyjdzie im stoczyć ciężki pojedynek, choć oczywiście nie wyobrażają sobie, by mogła ich spotkać w nim krzywda.
– Mecz meczowi nierówny. Ormianie wysoko przegrali z Rumunią, a z Danią bronili się do samego końca i mieli nawet szanse na remis. Szanujemy ich, jak każdego przeciwnika, lecz wierzymy w to, że zdołamy ustawić spotkanie według naszych warunków. Zamierzamy przejąć kontrolę nad meczem poprzez posiadanie piłki. Przygotowaliśmy kilka wariantów i jestem przekonany, że wybierzemy najwłaściwszy – powiedział trener Adam Nawałka.
Selekcjoner będzie musiał jednak podjąć kilka trudnych, być może nawet ryzykownych decyzji. Przede wszystkim w wieczornym meczu nie skorzysta z kontuzjowanych Arkadiusza Milika, Michała Pazdana i Łukasza Piszczka. Najwięcej emocji wywołuje zastępstwo dla Milika. Ciekawe, czy Nawałka pośle na boisko innego napastnika (np. Łukasza Teodorczyka), czy też może zdecyduje się na bardziej ofensywne ustawienie drugiej linii, przykładowo z Piotrem Zielińskim i Karolem Linettym. W miejsce Piszczka może zagrać Artur Jędrzejczyk (w tej sytuacji na lewej stronie wystąpiłby Maciej Rybus) albo wręcz Jakub Błaszczykowski, który w swojej karierze rozegrał całkiem sporo spotkań na prawej obronie. Pazdana w sobotę zastąpił Thiago Cionek i dziś nic się w tej materii nie zmieni, bo ten pomysł okazał się trafiony.
Nawałka, rozmyślając nad składem, musiał jednak wziąć pod uwagę jeszcze jeden fakt. Aż czterech piłkarzy, w tym trzech absolutnie kluczowych, ma już na koncie po jednej żółtej kartce otrzymanej w tych eliminacjach, a każda kolejna wykluczy ich z następnego meczu. A następnym, w listopadzie, będzie pojedynek z Rumunią, niezwykle ważny, wręcz kluczowy w kontekście walki o awans. Zagrożeni są Robert Lewandowski, Kamil Glik, Zieliński oraz Cionek. Niektórzy zastanawiali się wręcz, czy selekcjoner nie powinien dać odpocząć Lewandowskiemu, a nawet Glikowi, nie ryzykując ich ewentualnej absencji w kolejnym spotkaniu.
Mecz z Armenią, który rozpocznie się o 20.45, rozegrany zostanie przy zasłoniętym dachu Stadionu Narodowego. Decyzja, podejmowana przez komisarza FIFA wraz z sędziami, była formalnością, bo w Warszawie od kilku dni pada deszcz.
Piotr Skrobisz