• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Wygraliśmy zasłużenie

Niedziela, 9 października 2016 (19:05)

Piłkarze zagrali bardzo konsekwentnie, co miało przełożenie na wynik – powiedział po meczu z Danią Adam Nawałka, trener reprezentacji Polski.

Selekcjoner nie ukrywał: zwycięstwo cieszy, ale było nerwowo, bo przy prowadzeniu 3:0 nasi pozwolili rywalom zdobyć dwie bramki i do końca wynik pozostał niepewny.

– Spodziewaliśmy się ciężkiej przeprawy. Mieliśmy przygotowany plan gry wysokim pressingiem, jak również inne założenia taktyczne, które miały umożliwić nam kontrolowanie przebiegu gry i przechodzenie do szybkich ataków. Udawało nam się to w pierwszej połowie, kiedy to zawodnicy poczynali sobie bardzo konsekwentnie. W przerwie wszyscy zachowali pełną mobilizację, bo pamiętaliśmy, co działo się w ostatnich kilku meczach. Prowadziliśmy w nich, a jednak traciliśmy bramki, w konsekwencji zwycięstwo. Założyliśmy zatem sobie, że musimy postarać się strzelić jeszcze jednego gola, by przejąć pełną kontrolę nad spotkaniem – przyznał Nawałka.

Ten plan powiódł się Polakom znakomicie, bo chwilę po wznowieniu gry po przerwie Robert Lewandowski zdobył swoją trzecią bramkę i na tablicy wyników pojawiło się przekonujące 3:0. Chwilę potem zaczęły się jednak kłopoty, w dużej mierze sprokurowane przez Kamila Glika. Nawałka nie miał jednak pretensji do swojego podopiecznego, który nie dość, że zanotował w sobotę fatalne zawody, to jeszcze strzelił samobójczego gola, który rozbudził nadzieję w Duńczykach.

– To była tak przypadkowa bramka, że zdarza się chyba raz w karierze. Tym razem padło na Kamila. Od tego momentu zrobiło się nerwowo, cofnęliśmy się, rywale stworzyli sobie kilka sytuacji, ale z drugiej strony nie było ich aż tak wiele. Myślę, że moim zawodnikom należą się duże brawa za walkę do samego końca. Wygrali zasłużenie – podkreślił selekcjoner.

Nawałka odniósł się również do sytuacji z Arkadiuszem Milikiem i zmianą, jaką zarządził, gdy okazało się, że napastnik Napoli nie będzie w stanie kontynuować gry. Podczas gdy wielu spodziewało się, że wprowadzi za niego Łukasza Teodorczyka lub Kamila Wilczka, trener postawił na pomocnika Karola Linetty’ego.

– To była przemyślana decyzja. Gdy prowadziliśmy 2:0 z tak klasowym rywalem, ważne było utrzymanie kontroli nad środkową strefą boiska – głównie przez posiadanie piłki. Gdyby wszedł drugi napastnik, byłoby to szalenie trudne, bo druga linia rywali prezentowała się bardzo dobrze. Stąd potrzebowaliśmy wzmocnić środek pola – wyjaśnił Nawałka. 

 

Piotr Skrobisz