• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Od Lewandowskiego do Glika

Niedziela, 9 października 2016 (18:27)

Najlepsi – Robert Lewandowski i Kamil Grosicki – to nikogo nie zaskoczyło. Ale już wybór najsłabszego w polskiej ekipie w meczu z Danią był wyborem sensacyjnym, bo o to miano „rywalizowali” Kamil Glik z Grzegorzem Krychowiakiem.

Łukasz Fabiański – 3 (w skali od 1 do 6): przy golach nie miał szans, ale zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności nie miał. Duńczycy nie dochodzili bowiem do czystych sytuacji, nie oddawali strzałów. Fabiański pewnie wychodził do dośrodkowań, jego koledzy cały czas czuli, że mają za plecami kogoś, kto gwarantuje spokój i pewność.

Łukasz Piszczek – 6: poprawny, ale zdarzało mu się nie nadążać za rywalami. No i drugi gol dla Danii... Może zapisać go na swoje konto, bo się przy nim nie popisał.

Thiago Cionek – 4: największe zaskoczenie. Pozytywne. Obawialiśmy się absencji Michała Pazdana, a tymczasem Cionek okazał się najrówniejszym spośród wszystkich defensorów. Interweniował pewnie, twardo, zdecydowanie, z zaufaniem do własnych umiejętności. Nie popełnił poważniejszego błędu.

Kamil Glik – 1: szok. Zaczął od fatalnej interwencji i nie zdołał złapać swojego rytmu aż do końca. Interweniował nieporadnie, do tego zaliczył „samobója” w zupełnie niegroźnej sytuacji. Ale to wypadek przy pracy, jesteśmy pewni, bo Glik to zbyt dobry i zbyt charakterny zawodnik. Ale faktem było, iż sobotniego wieczoru do najlepszych w karierze nie zaliczy.

Artur Jędrzejczyk – 4: podobnie jak Cionek – pewny, zdecydowany, do tego aktywnie włączający się do akcji ofensywnych.

Jakub Błaszczykowski – 3: występ bez fajerwerków. Niby nie można wiele mu zarzucić, ale nie dał drużynie tyle, co zwykle. Brakowało jego rajdów, błysku, zadziorności.

Grzegorz Krychowiak – 2: gdyby nie był Krychowiakiem, tym, który zachwycał w poprzednim sezonie w Sevilli, który zanotował świetne Euro 2016, to byśmy go może ocenili inaczej. Nieco wyżej. Ale od niego wymagamy więcej, bo wiemy, co potrafi. Wiemy też, jak ciężko jest piłkarzowi, który regularnie nie gra. A Krychowiak nie gra i to widać. Gołym okiem.

Piotr Zieliński – 4: wreszcie zaczyna przypominać siebie – z klubu. Wreszcie bierze na siebie ciężar gry, udowadnia, że potrafi ją kreować, że posiada nieszablonowe umiejętności techniczne.

Kamil Grosicki – 6: w pierwszej połowie szalał, napędzał niemal wszystkie akcje Biało-Czerwonych, gdy włączał turbosprężarkę, rywale zostawali daleko w tyle. Wypracował dwie bramki.

Robert Lewandowski – 6: gdy w meczu z najgroźniejszym rywalem zdobywasz trzy bramki, nie możesz nie otrzymać noty maksymalnej. Ale Lewandowski to nie tylko gole. To też wielka praca dla zespołu i potwierdzanie na każdym kroku, co znaczy odpowiedzialność za kolegów. Za wynik. Za drużynę.

Arkadiusz Milik – 3: Tradycyjnie nie wykorzystał jednej dobrej okazji. Po faulu na nim został podyktowany rzut karny. Walczył, starał się i przypłacił to bardzo groźną kontuzją.

Karol Linetty – 2: nieco przygaszony, ale zagrał na trochę nietypowej dla siebie pozycji. Poza tym ma „papiery” na bycie świetnym piłkarzem.

Maciej Rybus i Sławimir Peszko: bez ocen. Pojawili się na boisku w końcówce i spędzili na nim zbyt mało czasu, by zapisać się w pamięci.

 

 

Piotr Skrobisz