Caracale nie dla Polski
Czwartek, 6 października 2016 (10:45)W ostatni wtorek Ministerstwo Rozwoju prowadzące negocjacje umowy offsetowej z Airbus Helicopters, producentem śmigłowca Caracal, poinformowało, że strona polska uznaje je za zakończone.
Jak podano w komunikacie resortu rozwoju, francuski kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego.
Dodano także, że rozbieżności w stanowiskach negocjacyjnych obu stron uniemożliwiają osiągnięcie kompromisu, w związku z czym dalsze prowadzenie rozmów jest bezprzedmiotowe.
Przypomnijmy tylko, że rząd PO – PSL w wyniku przetargu na helikopter dla polskiej armii wybrał ofertę francuskiej firmy Airbus Helicopters i jej śmigłowiec Caracal, a odrzucił oferty amerykańskiej firmy Sikorsky i należącej do niej PZL Mielec, oferującej śmigłowiec S-70i Black Hawk i jego morską wersję Seahawk, a także oferta włosko-brytyjskiej grupy Augusta Westland i ich zakładów PZL Świdnik, oferujące helikopter AW149.
Przypomnijmy także, że śmigłowce amerykańskie znajdują się na wyposażeniu 22 armii świata, w tym przede wszystkim armii amerykańskiej, i przetestowane zostały w wielu konfliktach wojennych, w tym w ostatnich latach w Afganistanie.
Z kolei te francuskie zaledwie w kilku krajach (poza Francją tylko w Brazylii, Meksyku, Malezji, Indonezji i Tajlandii), natomiast śmigłowiec ze Świdnika wchodzi do produkcji i w związku z tym – jak określił go prezes tego zakładu Krzysztof Krystowski – jest najnowocześniejszym produktem w tym segmencie uzbrojenia.
Ponadto należy podkreślić, że zarówno konsorcjum amerykańskie, jak i konsorcjum włosko-brytyjskie mają swoje zakłady w Polsce. Ci pierwsi zatrudniają w samym PZL Mielec około 2 tysięcy pracowników (u kooperantów kolejne kilka tysięcy), ci drudzy w PZL Świdnik około 6 tysięcy pracowników.
Z kolei zwycięzca przetargu nie miał żadnego zakładu w Polsce. Zobowiązał się tylko, że na podstawie porozumienia z WZL w Łodzi będzie montował w przyszłości śmigłowce Caracal.
Według prezesa Krystowskiego z PZL Świdnik, w jego zakładach (i u kooperantów) powstaje aż 60% śmigłowca AW129, podobnie zaangażowanie zakładu w Mielcu, deklarowali Amerykanie przy budowie black hawków w naszym kraju.
Wybór przez MON zarządzanego wówczas przez ministra Siemoniaka francusko-niemieckiego śmigłowca Caracal już w świetle tych faktów był co najmniej zastanawiający, zwłaszcza że z niejasnych powodów gwałtownie wzrosła jego cena.
Najpierw bowiem publicznie informowano, że zakup 70 śmigłowców dla polskiej armii będzie kosztował od 8 do 12 mld zł. Później zakup zmniejszono do 50 śmigłowców, a mają one kosztować aż 13 mld zł, co oznacza, że podrożały przynajmniej o kilkadziesiąt milionów złotych za sztukę tuż przed rozstrzygnięciem przetargu.
Ponadto – jak ujawnili wówczas posłowie Prawa i Sprawiedliwości z sejmowej Komisji Obrony Narodowej – 25 śmigłowców Caracal miało przylecieć do Polski z Francji, natomiast pozostałych 25 – według zapewnień koncernu Airbus – miało być montowanych w Polsce.
Teraz dowiadujemy się, że Francuzi nie byli gotowi do przedstawienia oferty offsetowej wartości przynajmniej 13,5 mld zł (co wynika z polskiej ustawy offsetowej). Co więcej, nie spełniała ona celów określonych przez polski rząd.
Jak podkreślił wiceminister obrony Bartosz Kownacki (przedstawiciele tego resortu także brali udział w negocjacjach offsetowych), takie rozstrzygnięcie tej sprawy „jest dobrą lekcją dla tych wszystkich, którzy chcą rozmawiać z polskim rządem i próbować przeciągać na swoją stronę warunki umowy”.
Dr Zbigniew Kuźmiuk