Wygrać, by zapomnieć
Wtorek, 4 października 2016 (21:54)Jeśli wygramy oba czekające nas mecze, z Danią i Armenią, to zapomnimy o nieudanym spotkaniu z Kazachstanem – powiedział dziś Robert Lewandowski, kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski.
Biało-Czerwoni przygotowują się w Warszawie do czekających ich bojów o punkty eliminacji mistrzostw świata. Zaczęli je źle, od niespodziewanego remisu 2:2 w Astanie. Dziwny był to spektakl, bo nasi prowadzili w nim już 2:0 i byli zespołem dużo lepszym, a jednak sami pokomplikowali sobie życie i w efekcie stracili murowane, zdawałoby się, zwycięstwo.
– Poczuliśmy się zbyt pewnie. Prowadząc 2:0, pomyśleliśmy, że to bezpieczny wynik, i to się zemściło. Za szybko się uspokoiliśmy, chcieliśmy dowieźć wynik, nie nabiegać się, oszczędzić siły… Znamy jednak swoją wartość. Weszliśmy na określony poziom i to drużyny, które się z nami spotykają, chcą na naszym tle się sprawdzić. Mamy świadomość, że ciąży na nas większa presja, że gramy w roli faworyta, jednak ja nie zwracam na nią specjalnej uwagi, bo przez ostatnie lata się do niej przyzwyczaiłam – powiedział Lewandowski.
Kapitan Biało-Czerwonych podkreślił, że strata punktów w pierwszym meczu eliminacji może mieć znaczenie, o ile nasi nie wygrają najbliższych pojedynków.
– Jeśli w nich zwyciężymy, to wynik z Astany nie powinien mieć wpływu na dalszy przebieg walki o awans. Na pewno jednak o realizację tego celu nie będzie łatwo. Dania jest zaliczana go faworytów naszej grupy. Nie spodziewam się jednak, by w sobotę zdecydowała się na otwarty futbol. Skoro zwykle gra piątką z tyłu, to znaczy, że nastawia się przede wszystkim na zabezpieczenie własnej bramki. Nie możemy jednak w żadnym razie lekceważyć jej ofensywnych atutów, bo takowe posiada, mając w składzie piłkarzy kreatywnych i dobrze wyszkolonych – podkreślił napastnik Bayernu Monachium.
Lewandowski zna dobrze kilku reprezentantów Danii, wszak mierzy się z nimi na co dzień na boiskach Bundesligi.
– Obrońcom zdarza się czasami popełniać błędy, więc liczymy, że jeśli ich mocniej naciśniemy, to popełnią je również w sobotę. Z drugiej strony piłkarze inaczej grywają w klubie, a inaczej w reprezentacji – przyznał „Lewy”.
Piotr Skrobisz